Instrukcja obsługi giełdy dla niezaawansowanych

Nigdy dość powtarzania prawd oczywistych. Nauczeni smutnym doświadczeniem ostatnich tygodni, kiedy w końcu również u nas zapadł się rynek kapitałowy, przypomnijmy sobie raz jeszcze kilka podstawowych reguł z poradnika giełdowego inwestora-amatora.
Czyta się kilka minut

Wbić je sobie do głowy powinien każdy, kto traktuje giełdę jako formę lokowania własnych oszczędności. Innymi słowy: ten, kto na giełdzie nie spekuluje. A takich ludzi jest wśród giełdowych inwestorów znakomita większość.

Po pierwsze - nigdy nie wkładaj wszystkich nadwyżek finansowych w giełdę. Masz już dziś naprawdę spory wybór opłacalnych i bezpiecznych inwestycji. W tym również alternatywne instrumenty pochodne, zwane fachowo "produktami strukturyzowanymi z gwarancją kapitału". Dla takich inwestycji pogoda robi się tym lepsza, im więcej chmur gromadzi się nad giełdą. Zanim pójdziesz na giełdę, rozejrzyj się wśród alternatywnych instrumentów oszczędzania. Dopasowuj je do oceny sytuacji makroekonomicznej. Wbrew pozorom nie jest to trudne, bo konsens co do kierunku rozwoju gospodarki na ogół łatwo uchwycić. A ogólne wskazówki co do sposobu postępowania są banalnie proste. Wolniejsze tempo wzrostu, wyższa inflacja, wyższe stopy procentowe, rosnące jednostkowe koszty pracy (produkcja rośniej wolniej od wynagrodzeń) oznaczają kiepskie czasy dla giełdy. Tego się trzymaj.

Po drugie - pamiętaj, że giełda jest najkorzystniejszą formą pomnażania oszczędności w długim horyzoncie czasu. Możesz sobie więc pozwolić na lokowanie tym większej części oszczędności w akcje, im jesteś młodszy. Ale wówczas - na Boga - nie zaglądaj codziennie do indeksów giełdowych. I nie biegnij sprzedawać ze stratą, kiedy giełda, pod hasłem "krach", trafia wreszcie do telewizyjnych wiadomości (innych przypadków zainteresowania mediów rynkiem kapitałowym nie znam). Jeśli jesteś człowiekiem starszym, daj sobie z giełdą w ogóle spokój. Bo kiedy ty wreszcie, pod wpływem szeptanej propagandy, zdecydujesz się zamienić bezpieczną lokatę na jednostki agresywnych funduszy inwestycyjnych, możesz być pewien, że inni, bardziej doświadczeni, zawodowcy, spekulanci, akurat się z giełdy ewakuują. A to znaczy, że oddasz im swoje pieniądze odkładane na czas emerytury. Państwo ci ich później nie zwróci, choćbyś nie wiem jak pomstował i głosował na tych, co obiecują wysłać spekulantów tam, gdzie ich miejsce.

Po trzecie - nigdy nie inwestuj w akcje na rynku wtórnym pieniędzy pożyczonych. Nie wybieraj i nie obstawiaj wzrostów lub spadków pojedynczych spółek pod wpływem "pewnych informacji". Giełda dla amatorów tym się różni od wyścigów końskich, że piękna w niej tyle, co kot napłakał, choć koniec pewniaków w obu przypadkach bywa równie żałosny.

Po czwarte - gdy cię dopadnie bessa, nie pękaj. Na giełdzie już tak jest, że co szybko spada, szybko też później rośnie. Bo straty jednych są zarobkiem dla innych. Zaciśnij więc zęby i poczekaj na powrót indeksów do stanów gwarantujących ci zwrot kapitału. Bo indeksy znów wzrosną. Tego akurat możemy być pewni (proszę tylko nie pytać: kiedy?). A następnie zacznij postępować zgodnie z punktem pierwszym niniejszej instrukcji dla niezaawansowanych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2008