Reklama

Fakty, nie mity

Fakty, nie mity

15.10.2018
Czyta się kilka minut
Janusz Jankowiak: Przygotowania do wstąpienia do strefy euro mają sens tylko wtedy, gdy wiemy, że poza wszystkimi kryteriami natury merytorycznej i formalnej będziemy także w stanie wypełnić kryterium legislacyjne.
ADAM WALANUS
K

KATARZYNA TRACZ: W jaki sposób należy mówić o euro i wprowadzeniu wspólnej waluty w Polsce?

JANUSZ JANKOWIAK: Merytorycznie. Przede wszystkim – unikać stereotypów.

Które z mitów są najbardziej szkodliwe?

Mit drożyzny, który najmocniej ukształtował poglądy na temat wspólnej waluty. Ponadto mit utraty suwerenności. Ten opiera się na demagogicznych argumentach. Z mitem drożyzny można rozprawić się poprzez wskazanie doświadczeń krajów, które przyjęły euro, i przez wyniki prowadzonych badań. Opracowano już mechanizmy stabilizacyjne przeciwdziałające wzrostowi cen.

Jakie to mechanizmy?

Regulacje prawne, egzekwowane przez stosowne służby państwowe, które zabraniają producentom i sprzedawcom zaokrąglania cen w górę. W niektórych krajach tworzyły się spontanicznie społeczne komitety, które sprawdzały, czy ceny w sklepach są zaokrąglane w górę w nieuzasadniony sposób, i dzieliły się tymi informacjami w internecie.

Kontrola społeczna zadziałała?

Okazała się bardzo skuteczna. Ale nie można zapominać, że w walce z mitami główną rolę powinna odgrywać instytucja, która wprowadza w kraju wspólną walutę, czyli rząd. Jeśli zapadnie polityczna decyzja o wejściu do strefy euro, to rząd powinien przy użyciu wszelkich dostępnych środków prowadzić rzeczową kampanię informacyjną. Drugą siłą, która ma przemożny wpływ na formowanie opinii publicznej, zwłaszcza w takim kraju jak Polska, jest Kościół.

Pokażmy zatem, jakie są najistotniejsze argumenty za jego przyjęciem?

Pozostanie poza strefą euro powoduje spadek bezpieczeństwa o charakterze geopolitycznym i ekonomicznym. Po doświadczeniach kryzysu finansowego strefa euro będzie dysponowała instrumentami obrony przed niebezpieczeństwami o charakterze politycznym, gdyż w nowym budżecie przeznaczone są znaczne środki na ochronę zewnętrznych granic, ale przede wszystkim ekonomicznym, dzięki wypracowaniu mechanizmów solidarnościowych do ochrony przed szokami zewnętrznymi, czyli kryzysami. Tego rodzaju rzeczowa argumentacja powinna przebić się mocniej do świadomości społecznej niż twierdzenia o pozornych korzyściach związanych z możliwością swobodnego kształtowania kursu walutowego czy stóp procentowych.

A gdyby miał Pan zagrać adwokata diabła i wskazać największe zagrożenia stojące przed polską gospodarką wkraczającą do strefy euro?

Analiza, której dokonujemy, polega na zestawieniu korzyści i kosztów. Dostępne dane pozwalają na stwierdzenie, że korzyści przewyższają koszty. Ryzyko jednak istnieje. Jest związane głównie z tym, w jakiej fazie cyklu koniunkturalnego przyjmuje się wspólną walutę. Idealnym momentem jest faza wzrostu, jaki obserwujemy w ostatnim czasie.

W fazie spowolnienia trudno byłoby nawet spełnić wymogi wejścia.

Wtedy byłoby trudno wypełnienić formalne kryteria – nominalnej i realnej konwergencji. Zatem trzeba starannie wybrać moment i dokonać szeregu merytorycznych decyzji dotyczących np. wysokości kursu czy parytetów przejścia na euro. Proces wchodzenia do strefy euro jest długi i żmudny, ale obecnie solidnie zbadany i opisany, zebrano wiele doświadczeń, w tym wśród krajów naszego regionu.

Jakie kroki Polska powinna podejmować, by jak najlepiej przygotować się do wejścia do strefy euro?

Nie można zapominać o kluczowej kwestii. Przygotowania do wstąpienia do strefy euro mają sens tylko wtedy, gdy poza wszystkimi kryteriami natury merytorycznej i formalnej będziemy także w stanie wypełnić kryterium legislacyjne.

Czyli zmienić zapisy konstytucji?

Bez spełnienia tego warunku przyjęcie euro jest prawnie niemożliwe i nie byłoby sensu ponosić wyrzeczeń i kosztów natury gospodarczej.

Co jest obecnie największym zagrożeniem dla strefy euro?

Musi ona wypracować mechanizm, który pozwoli na transferowanie środków finansowych do krajów dotkniętych kryzysem tak, by nie wywoływało to napięć politycznych. Taka namiastka wspólnej polityki fiskalnej, odwołująca się do zasady solidarności, powinna być zbudowana na mechanizmach w pełni rynkowych.

Czyli największym wyzwaniem jest wypracowanie woli politycznej?

O ile głębsza integracja polityczna, prowadząca do powstania organizmu konfederacyjnego, nie jest możliwa, to trzeba skupić się na stworzeniu puli środków finansowych do transferów fiskalnych.

Czyli integracja tylnymi drzwiami?

Integracja, która nie będzie się wiązała z dalszym delegowaniem kompetencji na szczebel unijny. ©

JANUSZ JANKOWIAK – Główny Ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]