Szedł przy dźwiękach dzwonu Zygmunta, w towarzystwie kard. Stanisława Dziwisza i nuncjusza, abp. Salvatore Pennacchia, poprzedzany procesją kardynałów (Kazimierza Nycza, Zenona Grocholewskiego, Dominika Duki) i ponad 80 biskupów. Idąc przez katedrę zatrzymywał się, by przywitać zgromadzonych w bocznej nawie licznych księży.
Potem nastąpiła ceremonia objęcia władzy z przemówieniem kard. Dziwisza (oklaski), pokazaniem zgromadzonym papieskiej bulli (oklaski) i jej lekturą, nałożeniem racjonału królowej Jadwigi, przekazaniem pastorału oraz homagium biskupów pomocniczych i przedstawicieli krakowskiego Kościoła. Ceremonii towarzyszyły pieśni liturgiczne przeplatane śpiewem kolęd.
Przemawiający przed błogosławieństwem przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki wzbudził lekki niepokój, kiedy cytując Grzegorza Wielkiego mówił: „Nie wypada, byś Ty, biskup, który jesteś głową, na czyjąś zgubę słuchał ogona, czyli zbuntowanego człowieka świeckiego, skoro Ty masz słuchać tylko Boga. Winieneś rządzić podwładnymi, a nie podlegać ich władzy”. Nie znaczy to wcale, iż biskup winien w jakikolwiek sposób lekceważyć ludzi świeckich – wyjaśnił mówca – wprost przeciwnie: „Niech biskup kocha świeckich jak swoje dzieci, niech ich pielęgnuje i ogrzewa w gorącej miłości jak [kwoka] jaja, aby się wykluły pisklęta” (Konst Apost II, 20, 2). I aplikując to do naszych czasów: „Tak więc odtąd – razem z pozostałymi biskupami w Polsce – będziesz dalej uczestniczył w walce z niebezpieczeństwami dla życia wiary, co jest naszym chlebem codziennym: z sekularyzmem, relatywizmem, libertynizmem, skrajnym indywidualizmem w materii wiary, z »postprawdą«, z wszystkim, co sprzeciwia się Ewangelii. A cały Twój wysiłek pasterski będzie zmierzał do jednego, tj. do budowania dojrzałej wiary Twoich diecezjan”.
Można sobie wyobrazić, ile serca i przemyśleń włożył abp Jędraszewski w pierwsze słowa homilii skierowane do swoich, od kilkudziesięciu minut, diecezjan. Zabrzmiały znajomo, były zaczerpnięte z poematu Karola Wojtyły „Myśląc Ojczyzna”: „Oto liturgia dziejów. Czuwanie jest słowem Pana i słowem Ludu, które będziemy przyjmować ciągle na nowo. Godziny przechodzą w psalm nieustających nawróceń”.
Mówił o czuwaniu Boga, „przejmująco wyrażonym przez św. brata Alberta w obrazie »Ecce Homo«, gdzie korona naszego Pana mówi o Jego niezmiernym cierpieniu, a Jego obolałe oblicze nakazuje kierować nasze serce ku każdemu biednemu, cierpiącemu i skrzywdzonemu człowiekowi”. Mówił o czuwaniu Syna. O czuwaniu człowieka, niezbędnym, by z wdzięcznością odpowiedzieć na czuwanie Boga. O Abrahamie. O Matce Jezusa: „Czuwała, czuwa i uczy czuwać. Dzięki Niej od ponad 1050 lat, od chwili przyjęcia chrztu przez Mieszka I, czuwanie stało się szczególnie wyrazistym słowem polskiego ludu”. Mówił o wdzięczności, „która znalazła swój solenny wymiar w Jubileuszowym Akcie Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana”. O czuwających świętych Kościoła krakowskiego, których „słowem stało się czuwanie”: biskupie Stanisławie, królowej Jadwidze, bracie Albercie, siostrze Faustynie Kowalskiej, Janie Pawle II (nazwał go Wielkim) – który czuwał aż do końca, aż do chwili, kiedy nie mogąc wypowiedzieć słów, błogosławił kreśląc dłonią znak krzyża. O wieszczach, którzy uczyli Polaków czuwania, i bohaterach narodowych, Piłsudskim, Sikorskim, i o tym, który uczył nas, „jak mocą tej pamięci budzić nas z duchowego letargu”, prezydencie Lechu Kaczyńskim, „który oddał swe życie na służbie ojczyźnie w katastrofie smoleńskiej”. „Wszyscy oni spoczywają w murach tej katedry”. Mówił też o poprzednikach, którzy głęboko wpisali się w najnowszą historię krakowskiego Kościoła.
Nowy arcybiskup tak przedstawił swój program: „Obyśmy nie stracili sprzed oczu tej przejrzystości, z jaką przychodzą ku nam [dawne] wydarzenia. (...) Dla nas, znajdujących się u progu 2017 roku, znaczy to: odkrywać ciągle na nowo nieporównywalną z niczym innym naszą godność Bożych dzieci, które Pana Jezusa mają za Króla swych serc i sumień. Znaczy to także: budować królestwo Chrystusa i bronić go w naszym narodzie. Znaczy to również: stać na straży tej duchowej tożsamości polskiego narodu, która swe korzenie znajduje w Mieszkowym chrzcie z 966 roku. Znaczy to dalej: zdecydowanie bronić każdego poczętego życia i ukazywać piękno chrześcijańskiego małżeństwa i rodziny. Znaczy to zwłaszcza: podkreślać rolę prawdy jako fundamentu autentycznego spotkania człowieka z drugim człowiekiem, fundamentu życia społecznego i politycznego. Oto nasze czuwanie”.
Arcybiskup Marek Jędraszewski jest pierwszym po wielu latach arcybiskupem krakowskim przychodzącym spoza diecezji. Ujmujący jest jego wysiłek, by nawiązać do historii tego miejsca i wejść w tutejszą tradycję. Piękne też było nawiązanie do ingresowej homilii wygłoszonej z tego samego miejsca przez młodego arcybiskupa Karola Wojtyłę 8 marca 1964 r. Do tamtego wydarzenia także nawiązał krakowski biskup pomocniczy, Jan Szkodoń, cytując zdanie wyrażające istotę stylu sprawowania urzędu przez wielkiego poprzednika: „W 1964 roku w tej katedrze Karol Wojtyła mówił: »Być pasterzem to znaczy umieć brać to wszystko, co wszyscy wnoszą, to wszystko scalać, ażeby z tego rosło dobro wspólne. I żeby w tym wspólnym dobru było dobro każdego, bo każdy ma swoje miejsce w planie Bożym«”.
Uczestnicy uroczystości ingresowych otrzymali pamiątkowe obrazki z wizerunkiem Matki Bożej Jaworzyńskiej z Rusinowej Polany i w s z y s c y zostali zaproszeni na przygotowany w kilku punktach świąteczny obiad. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















