Im wygodniej, tym niewygodniej. Felieton Olgi Drendy

Trzeba czasem coś zasabotować, dokonać małego aktu hakerskiego, wsadzić kijek w szprychy. Samodzielnie obrać buraka, ziemniaka. Zrobić coś od zera, kupić składniki na danie niegotowe.

10.10.2022

Czyta się kilka minut

Wolne koty w barze szybkiej obsługi. / OLGA DRENDA
Wolne koty w barze szybkiej obsługi. / OLGA DRENDA

Dawno, dawno temu przez pewien czas dzieliłam życie z przybyszem z kraju, do którego Polki i Polacy najczęściej wówczas wyjeżdżali. Przybysz osiadł w Krakowie i mimo niekłamanej miłości do Polski również i on nie uchronił się przed nieprzyjemnościami szoku kulturowego. Dopadły go już w osiedlowym supermarkecie. Pod sufitem hali przelatywały arcykrakowskie gołębie, a nowy mieszkaniec miasta kluczył między półkami w rozpaczy. „Gdzie są dania gotowe?”, pytał, coraz bardziej zagubiony. Niestety, moja odpowiedź – a zarazem moje rozumienie tego terminu – musiała go rozczarować, gdyż wręczyłam mu opakowanie mrożonych warzyw na patelnię – niezbędnik każdego studenta i zmęczonego rodzica, rewelację, która przed kilku laty zdjęła kuchenny ciężar z ramion wielu z nas. Wydawało się, że wygodniej już być nie może. Podobnie jak przeciętna Polka, byłam przyzwyczajona do samosiowania. Jestem głodna – zrobię sobie sama. Mogłam kupić bukiet warzyw mrożonych, gotową bazę do sosu, ale ułatwiać coś więcej? To już jakieś kapryszenie. Tymczasem w oczach Brytyjczyka moja ekspresowa mrożonka jawiła się jako surowy półprodukt, bo chodziło mu o danie, które wystarczy włożyć do mikrofalówki i proszę! Oto pyszne, gotowe w trzy minuty spaghetti albo ryż z curry!

Od tamtej pory minęło wiele lat, a krajobraz gastronomiczny Krakowa – i całej Polski – zmienił się znacząco. Polacy powracający z Wysp zapewne ucieszyli się, że odkryte tam niedrogie przyjemności, które masowo polubili, takie jak jogurt grecki i hummus, są już dostępne w ojczyźnie w cenach nieluksusowych, a gdy ktoś uważnie poszuka, znajdzie nawet octowe chipsy dla koneserów. Małych sklepików w formacie convenience pojawiło się o wiele więcej niż przed dekadą, a w nich czekają dania ekspresowe, takie jak te, o których marzył mój dawny wybranek z krainy gotowców. Nie tylko jedzenie nam przyspieszyło. Od tamtych czasów – z których najlepiej pamiętam kupowanie na piętrze Jubilatu pochodzącej chyba z prekambru anteny kompatybilnej ze starym odbiornikiem TV naziemnej, żeby móc oglądać Euro 2012 – polska rzeczywistość stała się pod wieloma względami wygodniejsza, szybsza i płynniejsza. Nie muszę jeździć na dworzec po bilet kolejowy ani odliczać złotówek do biletomatu w autobusie. Życie ułatwiają samoobsługa, szybkie przesyłki, przelewy (bez konieczności biegania do placówki) i tani internet mobilny (a nie czekanie na łaskawość dostępu do wi-fi). Pociągi linii Kraków–Warszawa, nie mówiąc już o wreszcie ukończonym po latach połączeniu Kraków–Katowice, jeżdżą szybko i umożliwiają korzystanie z internetu. Długo brałam ze sobą w trasę co grubsze książki, bo wiedziałam, że będę offline.

Doskonale! Nareszcie jesteśmy w przyszłości! Niestety, wszystkie te usprawnienia na rzecz wygody wcale nie zdjęły mi z głowy dojmującego poczucia pośpiechu i zmęczenia. Dlaczego, choć jest obiektywnie wygodniej, wcale tego nie odczuwam? Mogę sobie od ręki przygotować pożywną lasagnę wprost ze sklepu, ale zaoszczędzony czas i wysiłek gdzieś umykają. Przypomina mi to ankietę z archiwalnego numeru „Nowej Wsi” (jestem kolekcjonerką tej gazety). Pytano gospodynie, czy za sprawą mechanizacji pracy na roli i urządzeń AGD w domu ich życie stało się lżejsze i czy mają mniej obowiązków. Uczucia pytanych okazały się mieszane, bo owszem, wiele uciążliwych zajęć zniknęło, ale w ich miejsce pojawiły się nowe obowiązki, chociażby związane z utrzymaniem urządzeń. Zyskany czas sprawił, że rosły apetyty na to, by zająć go… dodatkową pracą. W podobnym duchu pisze dzisiaj filozof kultury Byung-Chul Han, wydany właśnie w Polsce (w przekładzie Michała Sutowskiego). Twierdzi on, że nieskończone możliwości, jakie dają nam innowacje technologiczne, czynią z nas społeczeństwo ludzi tak aktywnych i przedsiębiorczych, że aż skrajnie wyczerpanych – bo ile nowości i możliwości może zmieścić się nam w głowie jednocześnie?

Jak zwykle różnicę widać z perspektywy czasu, nawet niedużej. Kilka lat – a wszystko przyspieszyło tak, że w całej tej wygodzie nie ma gdzie szpilki wcisnąć. Sama padam tego ofiarą, bo mam wielki apetyt na nowości, gnam naprzód i próbuję optymalizować sama siebie, jakbym była aplikacją. Ale wetware (w gatunku cyberpunk tak mówi się na poczciwe, biologiczne, zacofane cielsko) nie współpracuje. Irytuję się. A potem przypominam sobie, że dziesięć lat temu udawało mi się jakby więcej, bo wiedziałam, że czasem się nie uda. Że czasem nie będzie internetu, że paczka będzie iść kilka dni, że trzeba pamiętać o wypłaceniu gotówki. To dawało mi mały buforek, trochę swobody. A to dobro luksusowe.

Widocznie trzeba czasem coś zasabotować, dokonać małego aktu hakerskiego, wsadzić kijek w szprychy. Samodzielnie obrać buraka, ziemniaka. Zrobić coś od zera, kupić składniki na danie niegotowe. Zapomnieć telefonu albo pozwolić mu się wyładować. Narysować sobie mapkę na papierze. Nie dać się we wszystkim wyręczać. Dać się zacofać, żeby móc dokonać resetu i przypomnieć sobie, czym jest wygoda, gdy znów zrobi się łatwiej. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Badaczka i pisarka, od września 2022 r. felietonistka „Tygodnika Powszechnego”. Autorka książek „Duchologia polska. ­Rzeczy i ludzie w latach transformacji”, „Wyroby. Pomysłowość wokół nas” (Nagroda Literacka Gdynia) oraz rozmów „Czyje jest nasze życie” ­(… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2022