Ich godzina

Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę... To jest wasza godzina i panowanie ciemności.(Łk 22, 52n).
Czyta się kilka minut

Przed laty w słonecznej Kanie zapowiadał Swoją godzinę, gdy chciał wyrazić istotę Swej misji zbawczej. Jako koszmarne wprowadzenie w tę właśnie godzinę pojawia się uzbrojona grupa bojówkarzy prowadzona przez Judasza wśród zarośli spowitych mrokiem. "Ich godzina" pozostaje symbolem prymitywnej agresji, urągającej podstawowemu poczuciu sprawiedliwości i sensu.

Znacznie łatwiej byłoby znosić mrok i agresję, gdyby można nasze życie ujmować w podniosłej Bożej perspektywie. Znacznie trudniej jest znosić przejawy "ich godziny", w której dominuje fanatyzm, nienawiść, bezmyślna tępa służalczość.

Nie wolno jednak zrażać się wtedy gęstością mroku ani panowaniem ciemności. Trzeba w Chrystusowym stylu przezwyciężyć pierwszy przypływ goryczy i odważnie wyjść naprzeciw brutalnych zdarzeń. Trzeba odważnie i spokojnie nazwać bolesne zjawiska po imieniu. Potem zaś zaufać Bogu i pozwolić się prowadzić aż do końca. Wtedy nawet w "ich godzinie" można odkrywać znajome rysy tej samej godziny, którą zapowiadał Jezus na godach w Kanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2006