Górna granica cierpienia

Zanosiło się na awanturę, będą rozmowy: 5 listopada działacze organizacji pozarządowych mieli protestować przed Sejmem przeciw projektowi ustawy o doświadczeniach na zwierzętach.
Czyta się kilka minut

Zamiast tego siadają do rozmów w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które projekt przygotowało.

O co chodzi? W 2005 r. powstały przepisy regulujące zasady, zgodnie z którymi można w Polsce wykorzystać zwierzę do doświadczeń. Przepisy – nawet według obrońców praw zwierząt – nie najgorsze, próbujące godzić potrzeby nauki i zasadę humanitaryzmu. W 2010 r. UE wydała w tej samej sprawie dyrektywę – dokument, paradoksalnie, krytykowany bardziej niż polskie przepisy (np. definicja doświadczenia zawarta w dyrektywie nie uwzględnia – inaczej niż nasza ustawa – uśmiercania zwierząt w celu pobrania ich narządów). Przygotowany przez MNiSW projekt nowej ustawy to – według działaczy pozarządowych – krok wstecz: osłabiający mechanizmy kontrolne (w komisjach etycznych wydających zgodę na doświadczenia nie będą musieli zasiadać przedstawiciele organizacji humanitarnych); przemilczający zawartą w dyrektywie kategorię „górnej granicy cierpienia”; zezwalający na powtórne eksperymenty na tym samym zwierzęciu.

W tym ważnym sporze mamy konflikt dwóch wartości: naukowego postępu (w tym postępu medycznego, mającego służyć ratowaniu ludzkiego życia) i dobrostanu zwierząt. – Badania w XXI w. nie potrafią się jeszcze obyć bez doświadczeń na zwierzętach – mówią przedstawiciele świata nauki. – W XXI w. nie wolno się godzić na niekontrolowane cierpienie żywych istot – powiadają obrońcy praw zwierząt, dodając, że protestują nie przeciw eksperymentom jako takim, ale przeciw niepotrzebnemu (albo nieadekwatnemu do efektu) cierpieniu, przed którym ich zdaniem nowe przepisy nie ochronią.

Dobrze, że strony zgodziły się na rozmowy zamiast potyczki na uliczne hasła („Mordercy zwierząt” kontra „Hamulcowi postępu” – taki scenariusz nietrudno sobie wyobrazić). Szkoda, że resort nauki zaproponował mediacje dopiero pod groźbą manifestacji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2014