Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Głos umysłu, głos serca

Głos umysłu, głos serca

18.04.2016
Czyta się kilka minut
Karski był jednym z pierwszych, którzy uprzytomnili mi, na czym polega różnica między dialogiem religii a dialogiem wiary. W pierwszym przypadku ludzie mówią obok siebie, w drugim – do siebie.
Jan Karski, 1943 r. Fot. Muzeum Historii Polski w Warszawie; dzięki uprzejmości Archiwum Instytutu Hoovera w Kalifornii
P

Posadę na Uniwersytecie Georgetown objąłem 1 lipca 1968 r. Było piątkowe popołudnie, mój pierwszy tydzień na kampusie, kiedy zadzwonił Jan Karski. Życzył mi szabat szalom [tradycyjne życzenie żydowskie: pokoju podczas szabatu – red.] i powitał w gronie wykładowców. Zaprosił na lunch i spytał o dietetyczne wymogi koszeru. Spotkanie trwało dwie godziny. O sobie nie powiedział nic poza tym, że wykłada tu od lat i że cieszą go dobre relacje i ciekawe dyskusje z żydowskimi studentami. Spytał, czy chciałbym poznać Billa O’Briena, dziekana wydziału nauk politycznych. Zaznaczył, że O’Brien jest bardzo zainteresowany utworzeniem na swoim wydziale stanowiska dla profesora wizytującego z Izraela. Ubolewał, że studia bliskowschodnie pomijają zagadnienia syjonizmu i bieżącej polityki tego państwa.
Nasze drugie spotkanie z Karskim dotyczyło głównie oferty Georgetown, którą przyjąłem. Streściłem rozmowę z rektorem, wielebnym Jerome’em Campbellem SJ, zaznaczając, że na moją decyzję wpłynęło to, jak ojciec Campbell pojmował moją wizję i misję – jako uczenie chrześcijańskich studentów, że Jezus urodził się Żydem, żył jak Żyd i umarł jako Żyd. Dzięki temu będą lepszymi chrześcijanami, a żydowscy studenci lepszymi Żydami. Jan był bardzo podekscytowany, zaoferował mi pomoc, która mogłaby wzbogacić moje zajęcia. Opowiedział mi o swej miłości do jezuitów i o podobieństwach między ich nauką a zasadami żydowskiego nauczania. Podobało mu się to, że i jezuici, i Żydzi kładą większy nacisk na pytanie niż odpowiedź. Zaskoczyło mnie, że jako katolik ceni żydowską wizję „zmagania się z Bogiem”. Żydowsko-chrześcijańską paralelę widział w pojmowaniu studiów jako formy modlitwy.

Jan Karski był też jednym z pierwszych, którzy uprzytomnili mi, na czym polega różnica między dialogiem religii a dialogiem wiary. W pierwszym przypadku ludzie mówią obok siebie, w drugim – do siebie. Jan w ogóle spowodował ogromne zmiany w moim życiu. Byłem rabinem synagogi konserwatywnej. Jako członek Zgromadzenia Rabinicznego [Rabbinical Assembly zrzesza rabinów konserwatywnych, głównie z USA – red.] nie mogłem udzielać ślubów z osobami innej wiary. Żaden taki zakaz nie był jednak warunkiem mojego zatrudnienia w Georgetown. Zostałem wychowany w tradycjach judaizmu konserwatywnego, z którymi czułem silny związek emocjonalny. Nadal przestrzegałem zakazu bycia świadkiem związków międzywyznaniowych. Konflikt sumienia pojawił się, gdy udzielałem porady pewnej parze. Pan młody był konserwatywnym żydem, a panna młoda irlandzką katoliczką. Najpierw zwrócili się o poradę do znanego rabina reformowanego, słynącego z liberalnych poglądów. Do mnie przyszli po pociechę po miażdżących słowach, które padły z ust mojego uczonego kolegi. Przyszłemu panu młodemu powiedział on, że jego małżeństwo „sprawi to, czego nie zdołał osiągnąć Hitler” – dopełni unicestwienia narodu żydowskiego. Nie prosili, żebym dał im ślub. Rozumieli moje położenie. Szukali tylko pocieszenia.

To, że nie mogłem udzielić im ślubu, wprawiło mnie w głębokie zakłopotanie, budząc sprzeczne uczucia. Co jest ważniejsze – tęsknota czy współczucie? Poradziłem się Jana, który powiedział, żebym „szedł za głosem serca”. Udzieliłem więc im ślubu i wystąpiłem ze Zgromadzenia Rabinicznego. Koledzy rabini krytykowali mnie i stronili ode mnie, ja jednak trzymałem się rady Jana Karskiego. Nauczył mnie, bym nie tylko słuchał umysłu, ale i głosu serca.

Niech pamięć o Nim towarzyszy przyszłym pokoleniom. ©

HAROLD WHITE był w latach 1968–2009 rabinem duszpasterstwa akademickiego Uniwersytetu Georgetown. Zaangażowany w dialog chrześcijańsko-żydowski. Wcześniej był m.in. rabinem marynarki wojennej USA. Jego wspomnienia, których fragmenty publikujemy, ukazały się w antologii „Pamięć i odpowiedzialność. Dziedzictwo Jana Karskiego” (red. Eugeniusz Smolar), wyd. Fundacja Edukacyjna Jana Karskiego i Muzeum Historii Polski, Warszawa 2015.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]