Gdzie znaleźć Ducha Świętego?

W świątyni, jeśli coś trzeba zostawić, to egoizm, i mówiąc za papieżem Franciszkiem, trzeba też rozkleić pobożnie złożone łapki, po to, żeby On przez nas odpowiedział szukającym u Niego ratunku.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

A co z Duchem? Same kłopoty. Z Bogiem Ojcem i Synem Bożym kłopotów mamy mniej: „Kto widzi Syna, widzi jednocześnie Ojca”, ale z Duchem jest inaczej. Ogłasza On bowiem swoją obecność posługując się zwierzęciem (gołębica), zjawiskiem atmosferycznych (obłok, wicher) i fizykochemicznym (ogień). Trudno Go z tymi mediami utożsamić, ale nie trzeba odrzucać. One podają nam adres, pod którym Ducha można znaleźć, gdyż od początku świata „unosi się” On „nad wodami”. Ducha szukamy w dziejącym się tu i teraz świecie, łącznie z ludźmi. 

Co mówimy o jednym człowieku, mówimy zawsze o wszystkich

O jednym z ludzi mówimy wprost, że został poczęty „z Ducha Świętego”. A ponieważ to, co mówimy o jednym człowieku, mówimy zawsze o wszystkich, to znaczy, że i nasz początek jest w ciałach naszych rodziców, ale przede wszystkim w Bogu. Anioł Ślązak tak to ujął: „Jak Bóg ja jestem wielki, On mały jest jak ja: / Nie może On nade mną, ja być pod Nim wszak” (przekład Andrzeja Lama). „Czy więc żyjemy, czy umieramy – mówi Paweł – należymy do Pana”. Zdarza się jednak nam chrześcijanom o tym zapominać, ale Paweł przypomina: „Czy nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży w was mieszka?”. Co więcej, „jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was jest Jego częścią”. 

Jeśli tak, to chyba myli się ten, kto o Chrystusie mówi: „Jezus w dzień i noc pozostaje w Najświętszym Sakramencie jako więzień miłości. Wystarczyłoby, żeby pozostał tylko w dzień, gdy ludzie przychodzą Go odwiedzać, lecz On chce i w nocy tam pozostać, aby już od wczesnego rana mogły Go znaleźć te dusze, które Go szukają. To powinno spowodować, by ludzie wciąż odwiedzali Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie, ale dzieje się przeciwnie. Przynajmniej więc my – zakonnicy powinniśmy Go jak najczęściej odwiedzać, a odchodząc do swoich zajęć zostawić u stóp Jego swe serce i swe uczucia”. Nie! Paweł Apostoł co innego nam radzi. 

Co nam radzi Paweł Apostoł

W świątyni, jeśli coś trzeba zostawić, to egoizm, i mówiąc za papieżem Franciszkiem, trzeba też rozkleić pobożnie złożone łapki, po to, żeby On przez nas odpowiedział tym, którzy u Niego szukają ratunku. Pamiętamy przecież, że jedynego, dobrego pasterza i kapłana nie kto inny, ale jego najbardziej prawowierne (w swoim mniemaniu) owieczki własnymi raciczkami stratowały na śmierć. Coś podobnego i nam się przydarza.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Znaleźć Ducha Świętego