Gdzie są chrześcijanie?

Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą, mówi Pan, by cię ochraniać” – zapewnia Bóg proroka Jeremiasza.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca /
O. Wacław Oszajca /

To zapewnienie dotyczy również Jezusa, jak i każdego z nas. Nie wynika z niego jednak, że Bóg obiecuje nam życie długie, w dobrym zdrowiu i wszelkiej pomyślności. Jeremiasza jego przeciwnicy osadzili w więzieniu, skazali na śmierć; prorok tylko cudem ocalał, by resztę życia spędzić z garstką rodaków, których Nabuchodonozor pozostawił w Judei. Jeszcze gorszy los spotkał Jezusa. Od chwili narodzenia aż do śmierci na krzyżu napotykał niekończący się opór i prześladowania. Mając to wszystko na uwadze, czy jest jeszcze sens mówić o Bożej opiece? Wydaje się, że nie...

Któż się nie spotkał z pytaniami: „Gdzie Bóg był, gdy ludzie ginęli w Auschwitz?”, „Jaki sens ma śmierć, wszystko jedno, dziecka czy starca?”. Wystarczy pójść na cmentarz, popatrzeć na groby poległych na wojnie, żeby odechciało się żyć. Przecież ci pomordowani – często ludzie w kwiecie wieku – to ludzie całkiem przegrani. Nie ma nawet jak podziękować za to, co dla nas zrobili. Jak żyć z ciężarem niespłaconego długu wdzięczności? Można te pytania zlekceważyć, ale one i tak będą człowieka nękać – jeśli nie na jawie, to we śnie. Można też, zdobywając się na heroiczną lub cyniczną odwagę, godzić się na bezsens życia i śmierci – ale to sprawy nie rozwiązuje, gdy przychodzi człowiekowi np. stanąć twarzą w twarz z matką, której syn został zabity nawet nie na wojnie, lecz przez pijanego kierowcę. Czy znajdzie się ktoś, kto będzie miał odwagę jej powiedzieć, że jej dziecko przestało istnieć, rozpłynęło się niby mgła na wietrze?

W jednym z wywiadów siostra Małgorzata Chmielewska mówi: „My każemy uchodźcom czekać, aż zakończymy wojnę w Syrii. I co? Mamy zostawić bez pomocy ludzi i kazać im czekać, aż się zakończy wojna, aż ISIS nie będzie? Oni umrą z głodu i zimna. Albo jeżeli nie umrą, to zabiorą od nas to, czego nie chcemy im dać po dobroci. Parafrazując Izajasza: Podepczą nas nogi. Nogi biednych i stopy ubogich”.

Racja. Czekanie tylko pogarsza sytuację ich i naszą. Nie ma co czekać na lepsze czasy, żeby żyć po chrześcijańsku. I nie ma co dumać nad pytaniem, gdzie Bóg był lub nie był, dlaczego działał czy nie działał. Nic mądrego w tej kwestii nie wymyślimy, gdyż wystarczającą odpowiedź i tak już znamy.

„Wszyscy w synagodze, słysząc to [co Jezus mówił], zawrzeli gniewem. Zerwali się, wyrzucili Go z miasta i, chcąc Go strącić w przepaść, wyprowadzili na szczyt góry, na której ich miasto było zbudowane. Lecz On przeszedł pomiędzy nimi i oddalił się”. Rodacy Jezusa chcieli Go zabić, gdyż sądzili, że zagraża On temu, co uważali za najcenniejsze. Dlatego chcą się Go pozbyć raz na zawsze. Jeśli uchodźcy jawią się nam podobnie – wyłącznie jako zagrożenie – to znaczy, że otrzymaliśmy już odpowiedź na pytanie, gdzie podziewa się Bóg, gdy cierpią ludzie. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2016