Gazowy śniegu tren

Jak zwykle zimą rozmawiamy o gazie. Tym razem nie o zakręceniu kurka między Rosją a Ukrainą, ale o zarzutach wobec rządu, który - zdaniem opozycji i części dziennikarzy - naknocił w sprawie gazu. Z jego winy tego gazu będzie najpierw brakować, a potem będzie go za dużo. Teraz zabraknie, bo wciąż nie jest podpisana umowa o dostawie gazu z Rosji, a potem będzie w nadmiarze, bo umowa przewiduje zwiększenie rosyjskich dostaw i ma obowiązywać aż do 2037 r. Lech Kaczyński wyraził zaniepokojenie, że "ceną za krótkoterminowe rozwiązanie problemu deficytu gazu mogą być długofalowe ustępstwa - pogłębienie i utrwalenie zależności energetycznej Polski od jednego dostawcy".
Czyta się kilka minut

To dobrze brzmi, ale co konkretnie znaczy? Nie ustępować i żądać, by Rosjanie po dobroci oddali nam swoje złoża? Jak mawiał trener Górski: "tak się gra, jak przeciwnik pozwala". Akurat z Rosją gra się ciężko. Nie wchodząc w całą skomplikowaną materię kwestii importu gazu ziemnego do Polski, trzeba powiedzieć kilka rzeczy.

Po pierwsze - na razie zakręcenie kurków nam nie grozi - z Rosji płyną zwiększone dostawy gazu, a zapasy surowca mamy w Polsce spore.

Po drugie - "zależność energetyczna Polski od jednego dostawcy" trwa od dawna, a do jej przełamania nie wystarczą polityczne deklaracje. Konieczne jest - czego poprzednie rządy zaniedbały - zbudowanie odpowiedniej infrastruktury (m.in. gazoportu w Świnoujściu), zwiększenie krajowego wydobycia i zapewnienie prawdziwej solidarności energetycznej we współpracy z partnerami z Unii. To zadanie na lata, tymczasem polski rząd, budując podstawy energetycznej niezależności, musi jednocześnie zapewnić bieżące dostawy surowca.

Po trzecie - polskie potrzeby gazowe będą rosły, a gaz z Rosji jest i pozostanie najtańszy. Nie ma żadnej możliwości, żeby nie tylko dziś, ale nawet w paroletniej perspektywie, zaspokoić więcej niż połowę zapotrzebowania krajowym wydobyciem i importem (droższym) gazu skroplonego. Rozważania tych, którzy dowodzą, że w dalszej przyszłości na światowych rynkach będzie nadmiar gazu, to wciąż jedynie "gdybanie", któremu przeczą długoletnie trendy. A skoro tak, to lepiej mieć gazu za dużo i np. wstrzymać się przez jakiś czas z eksploatacją części krajowych zasobów, niż mieć go za mało i zamykać zimą fabryki chemiczne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2010