Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Fantazja jako źródło historii

Fantazja jako źródło historii

10.10.2016
Czyta się kilka minut
Trolejbus numer 1 pachniał świeżo umytą stalą i porannym chłodem. Roznosiła się w nim również woń przebiśniegów – zaczynała się wiosna”.
T

To pierwsze zdania powieści białoruskiego pisarza i poety. Nieco dalej kierowca trolejbusu wykrzykuje: „Amerykę dogonimy i przegonimy!”. Tak autor przedstawia rok 1960 w stolicy Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W połączeniu z tytułem początek ten może sugerować nostalgiczną, pełną zmysłowych opisów narrację, w której pamięć przechowują codzienne przedmioty. Istnieją również przesłanki, że mogłaby to być opowieść o, tak dobrze przecież znanej, nostalgii za socjalizmem – są tu młodzi bohaterowie, ich miłości, uliczne awantury czy fascynacja ikonami zachodniej estetyki na tle chruszczowowskiej odwilży. Narrator i jego 20-letni przyjaciele są w końcu bikiniarzami w wąskich pstrokatych spodniach, z nabrylantynowanymi włosami, naśladującymi estetykę amerykańskiego rock’n’rolla – idealna sceneria dla mitu dorastania.
A jednak „Automat...” dość szybko wykrzywia przyjemny i łagodnie dowcipny gest nostalgii – choć dla czytelnika nie od razu staje się to jasne. Wraz z rozwojem powieści zmysłowa przeszłość płynnie przechodzi w teraźniejszość, a działalność w młodzieżowej organizacji planującej zamach na Chruszczowa (której miał pomagać Lee Harvey Oswald, zabójca Kennedy’ego) nakłada się na późniejsze aresztowanie pod zarzutem próby zamachu stanu. Czy to możliwe, by Oswald pomagał młodym buntownikom z Mińska? Jest to równie prawdopodobne, jak życiorysy i doświadczenia wszystkich innych postaci powieści.
Niaklajeu odkształca nostalgiczne wspomnienia, brutalizując je z upływem czasu. W tej historii wszystko mogło się wydarzyć, brak tu bowiem przywiązania do faktów. Jest za to fantazja, która pozwala łączyć groteskowy humor z bolesną opresją systemu. I to fantazja, jak zdaje się pokazywać pisarz, jest podstawowym źródłem historii. Dzięki niej możliwe jest poznanie, przyswojenie i przepracowanie minionych i teraźniejszych doświadczeń.
Uładzimir Niaklajeu kandydował w 2010 r. na prezydenta Białorusi z ramienia opozycji – z tego powodu został pobity i porwany ze szpitala. To wszystko może być pokazane czytelnikowi „Automatu...” właśnie dzięki powieściowej fantazji, bo bez niej, bez literackiej narracji, fakty historyczne nie byłyby tak czytelne i zrozumiałe. Historia potrzebuje literackiej fantazji – to być może jedyna pewna rzecz w książce Niaklajeua. ©

Uładzimir Niaklajeu „Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez. Powieść mińska”, przeł. Jakub Biernat Kolegium Europy Wschodniej Wrocław-Wojnowice 2015

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]