Bilet powrotny? Nie ma. Cel podróży? Najczęściej Belgia i Szwajcaria. Data? Nieznana, o ile nie dotyczy znanych osób. Na przykład francuskiego reżysera Jeana-Luca Godarda, słynnego twórcy Nowej Fali.
Cztery lata temu Godard pojechał do szwajcarskiego miasteczka Rolle, aby poddać się tam tzw. wspomaganemu samobójstwu. Tam od dawna już legalnemu, ale zabronionemu nad Sekwaną. Według jego rodziny, 91-letni Godard nie cierpiał na ciężką chorobę, lecz był „po prostu wyczerpany” życiem.
Radio France Info szacuje, że w 2025 r. podobnego wyboru co Godard dokonało w Szwajcarii około pięćdziesięciorga Francuzów. Kolejnych co najmniej 110 francuskich obywateli wybrało w 2025 r. eutanazję w Belgii.
Francja legalizuje pomoc w umieraniu
Już niedługo „ostatnie wyprawy” Francuzów za bliską granicę mają się zakończyć. Francuski parlament przyjął bowiem definitywnie 15 lipca ustawę legalizującą wspomagane samobójstwo. A także, w pewnych przypadkach, eutanazję w sensie ścisłym.
Tym samym Republika Francuska stała się ósmym państwem w Europie, które zalegalizowało eutanazję lub wspomagane samobójstwo (poza Starym Kontynentem zrobiło to kilka innych krajów, m.in. Kanada, Australia i część stanów USA).
„Wreszcie!” – obwieścił triumfalnie na pierwszej stronie lewicowy dziennik „Libération” przyjęcie tej ustawy. Zdaniem gazety, legalizacja „aktywnej pomocy w umieraniu” jest wyrazem „postępu społecznego” oraz „wybawieniem” dla nieuleczalnie chorych i cierpiących.
Oburzony decyzją parlamentu był natomiast „Le Figaro”, główny konserwatywny dziennik Francji. „Nihilizm państwa”, „arogancja i tchórzostwo władzy” – komentowała gazeta.
Parlament podzielony w sprawie eutanazji
Burzliwa debata na ten temat zaczęła się cztery lata temu. Zainicjował ją w 2022 r. prezydent Emmanuel Macron, gdy, ubiegając się o reelekcję, obiecał nowe regulacje w tej dziedzinie. Niedługo potem zwołał „konwencję obywatelską w sprawie schyłku życia”, złożoną z 184 wybranych losowo Francuzów. Większość członków tego gremium orzekła, że kraj dojrzał do jakiejś formy legalizacji medycznej eutanazji lub wspomaganego samobójstwa.
W efekcie ruszyła machina parlamentarna nad nową ustawą. Wprowadzono w niej „prawo do pomocy w umieraniu” – takie określenie jest w tekście. Twórcy projektu zrezygnowali ze źle kojarzących się słów „eutanazja” i „wspomagane samobójstwo”.
Z biegiem czasu w parlamencie topniała przewaga zwolenników ustawy nad jej przeciwnikami. W decydującym, czwartym głosowaniu różnica między dwiema stronami była już niewielka: „za” głosowało 291 deputowanych, przeciw 241 (przy 29 wstrzymujących się).
Większość lewicy i centrum poparła projekt, przeciwne były centroprawica i prawica, łącznie ze skrajną prawicą Marine Le Pen. Jednak w tej kwestii, uznanej za głęboko etyczną i osobistą, nie obowiązywała partyjna dyscyplina. Można było zauważyć, jak wielu deputowanych z jednej czy drugiej strony sporu zmieniało zdanie w rezultacie długich debat.
Ustawa przeszła ostatecznie – mimo stanowczego oporu Senatu (ten trzykrotnie odrzucił projekt), w którym dominują centrum i prawica. Bo wobec niemożności kompromisu między dwiema izbami, rząd skorzystał z konstytucyjnej furtki i ostateczną decyzję powierzył tylko Zgromadzeniu Narodowemu, izbie niższej. Taka sytuacja zdarza się rzadko – co pokazuje, jak silnie temat spolaryzował Francję.
Kto może skorzystać z ustawy?
Przyjrzyjmy się, co przewiduje nowa ustawa.
Dotąd francuskie prawo zabraniało wspomaganego samobójstwa, a eutanazję traktowało jak zabójstwo, za które groziło do 30 lat więzienia. Jednocześnie lekarze – za zgodą chorego – mieli prawo do przerwania tzw. uporczywej terapii. Oraz do zastosowania, w rygorystycznie określonych przypadkach, sedacji terminalnej.
Obecna ustawa o „aktywnej pomocy w umieraniu” legalizuje wspomagane samobójstwo, a wyjątkowo także eutanazję.
Ogólna zasada: chory sam przyjmuje śmiertelną substancję, dostarczoną mu przez lekarza. Jedynie w wypadku, gdy pacjent nie jest zdolny fizycznie do tego aktu, spoczywa to na personelu medycznym. Krok ten będzie się mógł odbywać w szpitalach, domach seniora, ośrodkach opieki paliatywnej lub w domu pacjenta.
Twórcy nowych przepisów bronią się, że nie chodzi w żadnym razie o „eutanazję na życzenie” (czego obawiają się przeciwnicy), i że ustawa rezerwuje prawo do „pomocy w umieraniu” dla ściśle określonej grupy chorych.
Musi być spełnionych pięć warunków:
- pełnoletność;
- bycie obywatelem Francji lub wieloletnim jej rezydentem;
- poważna i nieuleczalna choroba zagrażająca życiu, w stadium zaawansowanym lub terminalnym;
- odczuwanie cierpienia opornego na leczenie lub, w odczuciu pacjenta, niemożliwego do zniesienia;
- zdolność chorego do wyrażenia swojej woli w sposób „dobrowolny i świadomy” (wyklucza to, według tekstu, osoby o „ciężkim zaburzeniu” władz umysłowych).
Ponadto osoba musi w danym momencie sama potwierdzić prośbę w obecności lekarza (zgoda na eutanazję podpisana wcześniej przez pacjenta nie jest brana pod uwagę). Tylko łączne spełnienie przez chorego pięciu warunków umożliwia lekarską zgodę na wspomagane samobójstwo lub eutanazję.
Co to znaczy
- aktywna pomoc w umieraniu – we Francji termin prawny określający zarówno eutanazję, jak też wspomagane samobójstwo.
- eutanazja – pozbawienie życia osoby cierpiącej, zwykle śmiertelnie chorej, na jej żądanie. W sensie ścisłym odróżniana od wspomaganego samobójstwa (patrz niżej).
- sedacja terminalna – sztuczne wprowadzanie w stan snu pacjenta będącego w stadium agonalnym (od kilku godzin do kilku dni od spodziewanej śmierci). Wiąże się to zwykle z zatrzymaniem sztucznego odżywiania i nawadniania. Nie jest tożsama z eutanazją. We Francji sedacja terminalna jest legalna od 2016 r., za zgodą pacjenta.
- uporczywa (daremna) terapia – działania lecznicze, które podtrzymują funkcje życiowe u nieuleczalnie chorego, narażając go na dodatkowe cierpienia. We Francji od 2005 r. pacjent ma prawo odmówić takiej terapii, nawet jeśli może to skrócić życie.
- wspomagane samobójstwo – akt pokrewny eutanazji, z tą różnicą, że sam chory przyjmuje śmiertelną substancję, dostarczoną mu przez personel medyczny. Niektóre kraje (np. Szwajcaria, Austria) dopuszczają wspomagane samobójstwo, ale zakazują eutanazji.
Bezpieczniki i możliwe luki nowego prawa
Ustawa zawiera „bezpieczniki”, które mają zapobiec np. możliwym naciskom na chorego ze strony jego rodziny czy lekarza. Na przykład: chory proszący o pozbawienie go życia ma – już po uzyskaniu zgody lekarza – czas (od dwóch dni do trzech miesięcy) na potwierdzenie swojej wcześniejszej prośby lub też wycofanie się z niej.
Tak jak w przypadku francuskiej ustawy aborcyjnej, ustawa o eutanazji zawiera klauzulę sumienia. Oznacza to, że każdy lekarz może odmówić prośbie chorego o skrócenie życia (w takim wypadku medyk musi wskazać inną osobę, która jest gotowa go zastąpić).
Ustawa precyzuje, że „samo cierpienie psychiczne” nie może być podstawą do prośby o skrócenie życia. Nie wszystkie ciężkie nieuleczalne choroby w stadium zaawansowanym spełniają wymienione wyżej kryteria. Na przykład wyłączona jest choroba Alzheimera ze względu na zaburzenie umysłowe w jej zaawansowanym stadium (uniemożliwiają one wspomnianą wyżej „dobrowolną i świadomą” decyzję chorego).
Tekst nie rozstrzyga jednoznacznie, czy „wybieralne” będą na przykład osoby z lekką niepełnosprawnością umysłową, jeśli cierpią one jednocześnie na ciężkie nieuleczalne choroby. Otwarte zapisy w tej kwestii niepokoją stowarzyszenia opiekujące się tymi osobami.
Nie jest też zawsze jasna definicja „zaawansowanego stadium” choroby. Tak szerokie sformułowanie otwiera furtkę do „pomocy w umieraniu” dla pacjentów, którzy mogą jeszcze żyć wiele lat (np. w przypadku niektórych nowotworów).
Co to znaczy: godna śmierć
Jakie argumenty „za” i „przeciw” padały w debacie?
Zwolennicy ustawy powoływali się zwłaszcza na prawo jednostki do decydowania o czasie i sposobie swojej śmierci. Używali często pojęć „godna śmierć” i „współczucie”. Ich zdaniem, mimo postępów medycyny paliatywnej są medyczne przypadki, gdy eutanazja lub wspomagane samobójstwo pozostają jedynym sposobem na oszczędzenie choremu nieludzkich cierpień.
Wprowadzenie „aktywnej pomocy w umieraniu” uzasadniono też demokratyczną wolą większości, wyrażoną przez wspomnianą „obywatelską konwencję”.
– Uważam, że nie powinniśmy zmuszać do życia tych, którzy chcą odejść. To kwestia osobistej wolności. Znam wielu ciężko chorych opuszczonych, niepełnosprawnych, którzy ogromnie cierpią, a nie mają dostępu do opieki paliatywnej – mówi „Tygodnikowi” Monique Dugué ze Stowarzyszenia na rzecz Prawa do Godnego Umierania (ADMD), od pół wieku walczącego o legalizację eutanazji.
Dugué wyjaśnia, że jej stosunek do eutanazji wynika po części z doświadczeń osobistych:
– Moja matka, cierpiąca na chorobę Alzheimera, gasła długo jak świeczka. Przez ostatnie miesiące leżała na łóżku nieruchomo, pod kroplówką. W takich sytuacjach czuje się rozdarcie między poczuciem winy z powodu myśli: „Oby to już się skończyło” a obowiązkiem opieki nad bliskim.
– Teraz mam 70 lat i jestem w dobrym zdrowiu, ale co będzie potem? Uspokaja mnie myśl, że dzięki nowej ustawie będę miała furtkę ratunkową. Nawet jak nie będę musiała z niej skorzystać – dodaje Monique Dugué.
Lekarze i Kościół przeciw ustawie
Sprzeciw wobec ustawy objął we Francji bardzo różne środowiska. Na pierwszej linii są lekarze i personel pielęgniarski. Argumentują oni, że eutanazja jest sprzeczna z ich misją; niektórzy przywołują przysięgę Hipokratesa: „Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał”.
Jedną z „twarzy” tego sprzeciwu stała się 27-letnia Jeanne Amourous, pielęgniarka z ośrodka opieki paliatywnej w regionie paryskim. „To od nas – lekarzy, pielęgniarek, opiekunek medycznych – wymagać się będzie podawania pacjentom śmiertelnej substancji. Nie po to robiliśmy studia medyczne, by skracać życie pacjentom” – oburzała się Amourous w telewizji ARTE zaraz po przyjęciu ustawy.
W walkę z ustawą włączył się też francuski Episkopat, zwykle stroniący od publicznych debat. Sekundowali mu w tym przedstawiciele innych wyznań: pastorzy, rabini i imamowie. W kontrze do argumentu o „godnej śmierci” biskupi mówili o „godności przysługującej każdemu ludzkiemu życiu”, w tym temu naznaczonemu chorobą czy niepełnosprawnością.
Przeciwnicy eutanazji wyszli na ulice w końcu czerwca: protest stowarzyszeń katolickich zgromadził 4-5 tys. ludzi. Dużo mniej, zauważmy, niż kilkanaście lat temu, gdy przez kraj przetoczyły się, ze wsparciem Kościoła, masowe protesty przeciw legalizacji małżeństw jednopłciowych.
Czy prawo ochroni najsłabszych?
Jezuita Albert Evrard, prawnik i wykładowca Instytutu Katolickiego w Tuluzie, komentuje dla „Tygodnika”:
– Uważam, że ustawa nie chroni osób słabych i wrażliwych przed możliwymi nadużyciami, a one zapłacą za nie życiem. Można się obawiać, że, jak stało się w innych krajach, z biegiem czasu kryteria dostępu do eutanazji poszerzą się, obejmą też dzieci [tak jest w Holandii i Belgii – red.] czy dorosłe osoby zdrowe, ale „zmęczone życiem”.
Duchowny uważa, że ustawa kuleje też pod względem prawnym. Że, wbrew zapisowi, nie daje gwarancji, iż chorzy będą mogli podjąć decyzję „dobrowolnie i świadomie”.
– Czy nie jest fikcją założenie, że osoba głęboko cierpiąca może być zdolna do takiego dobrowolnego i świadomego wyboru? – pyta o. Evrard.
Przeciw ustawie zbuntowały się niektóre katolickie placówki. Zgromadzenie zakonne Małe Siostry Ubogich, prowadzące liczne domy seniora, przed głosowaniem zapowiedziało, że w swoich murach nie będzie dokonywać wspomaganego samobójstwa ani eutanazji.
W obecnej wersji klauzula sumienia obowiązuje osoby, a nie instytucje. Kościół domaga się więc teraz wprowadzenia klauzuli kolektywnej dla swoich ośrodków medyczno-opiekuńczych.
Ten spór o klauzulę sumienia – i szerzej: o konstytucyjność niektórych zapisów – ma rozstrzygnąć wkrótce Rada Konstytucyjna. Już po przyjęciu ustawy zwrócili się do niej premier Sébastien Lecornu i marszałek Senatu Gérard Larcher, obaj przeciwni ustawie.
Decyzja Rady nie zmieni istoty rzeczy: ustawa legalizująca wspomagane samobójstwo i eutanazję ma wejść we Francji w życie w pierwszej połowie 2027 r.
Michel Houellebecq zabiera głos
Dwa miesiące przed ustawą o prawie do eutanazji parlament przyjął – niejako dla zrównoważenia tej pierwszej – inny tekst: o programie rozwoju medycyny paliatywnej. Dziś tylko co drugi obywatel francuski w potrzebie ma dostęp do placówek z taką opieką. Ambitny plan zakłada, że w ciągu następnej dekady w każdym z setki departamentów ma powstać co najmniej jeden ośrodek opieki paliatywnej.
Pytanie tylko, jak zawsze: jak znaleźć na to pieniądze, gdy Francja tonie w długach? Czy w decydującej chwili głosowania budżetu deputowanym nie zadrżą ręce?

Pisarz Michel Houellebecq – ten wielki pesymista, gorzki prorok zmierzchu cywilizacji Zachodu, autor powieści „Unicestwianie” (gdzie francuskie domy seniora przedstawia jako „wstrętne umieralnie”) – należy od lat do zagorzałych przeciwników prawa do eutanazji.
W ostatnich tygodniach pisarz, zwykle jak najdalszy od moralizowania, wiele razy zabierał głos w mediach. Alarmował, że Francja, uchwalając ustawę o „pomocy w umieraniu”, „chce dokonać eutanazji na samej sobie”.
Francuski spór dotrze do Polski?
Tuż przed decydującym głosowaniem Houellebecq i prawnik Laurent Frémont opublikowali wspólnie tekst w tygodniku „Le Point”. Dowodzą w nim, że za poparciem dla eutanazji kryje się logika buchalterskiej oszczędności: „Liczby mówią same za siebie. Umierający kosztuje, umarły – już nie”.
Pomijając prowokacyjny styl i sarkazm (znaki fabryczne Houellebecqa), stawia on celne pytanie: czy i w jakim stopniu odwracamy się jako zbiorowość od ludzi starych, słabych i chorych? I jak to zatrzymać?
Powrót na czołówki mediów tych i innych fundamentalnych pytań można uznać za pożytek z francuskiej debaty o eutanazji. Debaty, która, czy tego chcemy czy nie, dotrze także do Polski.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










