Reklama

Europa egoistów

Europa egoistów

07.04.2016
Czyta się kilka minut
Referendum w Holandii. 61 procent głosujących (przy frekwencji 32 proc) jest przeciwko stowarzyszeniu Ukrainy z UE.
Wyspa Chios (z lewej Grecja, z prawej, w oddali, Turcja) / fot. Paweł Reszka
Wyspa Chios (z lewej Grecja, z prawej, w oddali, Turcja) / fot. Paweł Reszka
H

Holendrzy to straszni egoiści. Umowa stowarzyszeniowa Kijowa z Brukselą to nie jakiś kawałek papieru. To wybór dużego europejskiego kraju między Wschodem a Zachodem. Między demokracją a satrapią.

Wybór okupiony krwią. Najpierw wyszli dziennikarze i studenci. Potem ich rodzice. Władza zaczęła bić, potem zabijać. Władza musiała odejść.

Wybór ten został też okupiony wojną – Rosja za karę zabrała Ukrainie Krym. Wsparła krwawą rebelię na wschodzie kraju. Jej ofiarami byli również obywatele holenderscy – którzy lecieli pasażerskim samolotem strąconym nad zbuntowanym Donbasem.

Ale wielu Holendrów to nie obchodzi. Ukraina? Daleki, wschodni kraj. Ogarnięty wojną. Skorumpowany. Nieprzydany. Niebezpieczny. Kosztowny. Jeśli ktoś powinien się martwić to może najbliżsi sąsiedzi Ukrainy, ale na pewno nie Holandia. Przecież to nie Holendrzy namawiali Ukraińców do buntu przeciw Moskwie, do demokratycznego wyboru, do pozbycia się zepsutych elit. Namawiali, choć było wiadomo, że Ukrainy w UE nie chcą.

Niech piwo piją ci co go nawarzyli. Co Holandia ma do tego?

Takie egoistyczne rozumowanie jest w Unii Europejskiej coraz bardziej popularne. Polska i kilka innych krajów naszego regionu dokładnie w ten sposób myśli o wydarzeniach na południu Wspólnoty. Syria? Ogarnięty wojną, niebezpieczny i nieprzydatny kraj. Powody do zmartwień mają kraje jej najbliższe, jak Grecja i te, co nawarzyły piwa – jak Niemcy. A my? Nas to nie dotyczy.

Skoro nas nie dotyczy to, a ich nie dotyczy tamto – to czy powinniśmy trzymać się razem? Ze wszystkimi? Czy może tylko z tymi, którzy gwarantują konkretne korzyści?

Chyba tak naprawę na te pytania odpowiadali obywatele Holandii w czasie niewiążącego, mającego wyłącznie konsultacyjny charakter referendum.

Na to pytanie zadane już wprost będą niedługo odpowiadali Brytyjczycy. Projekt Europa właśnie się zamyka?

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, felietonista i bloger „Tygodnika Powszechnego” do stycznia 2017 r. W latach 2003-06 był korespondentem „Rzeczpospolitej” w Moskwie. W latach 2006-09 szef działu śledczego „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

EU jest na chwilę obecną tworem politycznym na użytek przede wszystkim lobby bankowo-korporacyjnego, o umocowaniach wykraczajacych daleko poza Europę. Nie istnieje coś takiego, jak "europejska solidarność", stąd wszelkie propagandowe przykrywki dla partykularnych interesów biznesowych, retoryką "solidarności miedzyludzkiej", w ramach której m.in. usprawiedliwia się sprowadzanie "potulnej" siły roboczej z państw islamskich, budzi powszechną niechęć już w całej Europie. Na razie byłoby lepiej, zeby Ukraina do tego europejskiego chaosu na razie nie wstępowała

Najlatwiej jest przylepiac etykietki. Unia jest w stanie powaznego kryzysu politycznego i ekonomicznego. Prosze sie nie dziwic, ze spoleczenstwa poszczegolnych krajow bardziej zajmuja sie sprawami codzennymi, problemami tu i teraz niz kraju na wpol zbankrutowanego gdzies za horyzontem. Gdy czasy byly lepsze Europa nie chciala w swoim gronie Turcji, bedacej w doskonalej kondycji ekonomicznej. Spoleczenstwo Holandii calkiem slusznie powiedzialo "nie" finansowaniu kolejnej eskapady w czasie, gdyz tnie sie swiadczenia socjalne i ogranicza wydatki na cele spoleczne. Poza tym nalezalo najpierw konsultowac a pozniej podpisywac papiery, unikajac pozniejszego blamazu - wynik holenderskiego referendum jest blamazem elit politycznych nie tylko Holandii. Pozdrawiam

referendum w Holandii to jedno, a bajzel prawny, korupcja i niestabilne rządy, to druga strona medalu ukraińskiego. Chociażby "panamagate" i aktywa Prezydenta Poroszenki, niejasne interesy Premiera Jaceniuka, wojny oligarchów. Żal obywateli Ukrainy ja kiedyś obywateli Polski, ale u nas przynajmniej na chwilę elity się opamiętały.

...układu, ilustruje choćby i nawet wyciek informacji odsłaniający aferę Panama Papers. To,że we współczesnym świecie maistream promuje egotyzm i brutalną walkę o przywileje wygodnego życia, to pół biedy. Poważnym problemem staje się cyniczna gra deklaracjami "wartości chrześcijańskich", juz w samej Europie. Jak retoryka " chrześcijańskiej otwartości na potrzeby drugiego człowieka", w imię której otwiera się Europę na niekontrolowany napływ emigrantów, ma się do rzeczywistej polityki solidarności wewnątrz Europy? Chrześcijańska(?) demokracja w Niemczech (CDU) jest odsuwana w tej chwili od władzy przez rosnący ruch Alternatywy (AfD)- bo dla cynicznej gry istotnymi wartowaściami,nie ma na dłuższą metę, miejsca na ziemi:"Bóg nie pozwoli sobie na bezkarne naigrywanie się z siebie"-ostrzega Księga Przysłów. Ciekawe,jak owi "chrześcijańscy demokraci" z Niemiec, traktują Naukę Społeczną Kościoła? Tomasz Teluk na portalu Frondy opisuje ten problem w swoich artykule: http://www.fronda.pl/a/nauka-spoleczna-kosciola-o-panama-papers,69388.html

Może to tylko inne spojrzenie na politykę? Rachunek zysków i strat, ryzyko globalnej wojny, inna interpretacja przyczyn. Rosja odpuściła NRD, odpuściła Bałkany, państwa nadbałtyckie, Europę środkową, odpuściła albo raczej to wszystko przegrała, teraz postanowiła powiedzieć "stop", jest jak szczur zagnany w kąt piwnicy, teraz już rzuci się do gardła każdemu kto podejdzie, warto? Zwłaszcza, że to dosyć spory szczur, można ale trzeba mieć i refleks i coś czym można dobrze przywalić. Co do Syrii to według mnie to już totalne nieporozumienie. Trwa tam wewnątrz islamska wojna domowa, zwycięstwo sunnitów oznacza likwidację lokalnego wroga i dalszy marsz ku islamizacji świata, wygrana szyitów mało co zmienia, bo dalej będą skazani na rywalizację z sunnicką większością. Z jakiś tajemnych powodów wspieramy niemal bezwarunkowo sunnitów, dziwne to i niebezpieczne. Dobrze, że Polska traci entuzjazm w tym prosunnickim szaleństwie.

mają nie tylko "rację" ze względu na to dziedzictwo krwi(coś jak chrześcijańska "sukcesja apostolska, która ogranicza się do tzw. Tradycji-rzymokatolicyzmu i prawosławia w nieprzerwanej linii namaszczonych biskupów). Tak naprawdę ich zasadniczą "racją" w sporach z szyitami, są bogate złoża ropy naftowej, skoncentrowane na sunnickim Płw.Arabskim. To atut nie do przebicia, dopóki gospodarka światowa będzie stała energią pochodzą ze spalania ropy. Zaś Rosję można do Europy, jeżeli Europa stanie się tego warta-stanie na fundamencie rzeczywistych wartości ducha, a nie komercjalizmu:"nie można jednocześnie służyć Bogu i Mamonie"

To akurat tak się śmiesznie składa, że gdyby Arabia Saudyjska była demokratycznym krajem to większość jej ropy leży na terenach które zamieszkuje mniejszość szyicka, zatem w razie jakiejś większej rebelii czy secesji "kaboom", ale w miarę zdają sobie z tego sprawę i co do swoich szyitów poza pewnymi epizodami są w miarę tolerancyjni (jak na Saudów):)))

?

przecież Arabia Saudyjska nie jest demokratycznym krajem, a cała ich "łaskawość" względem szyitów polega na tym, że ich nie mordują (na ogół), ups i jakoś ten fakt, że jest to jeden z twardszych totalitaryzmów w regionie nie przeszkadza ich "wielce cywilizowanym i demokratycznym" sojusznikom, a Ty chcesz Ruskich nawracać? na co?

pani Nuland w pewnej podsłuchanej rozmowie dała wyraźnie do zrozumienia za co ma Europę, Rosja wydaje się podzielać tą opinię, dla Rosji póki co sprowadzenie znaczenia i poziomu swojego kraju do czegoś w stylu Pakistanu to raczej mało atrakcyjna wizja, a tak skończyło by się dla nich poddaństwo względem hegemonii USA (w sumie za Jelcyna tak się praktycznie stało), niewykluczone, że samodzielność będzie kosztowała więcej, ale oni są nawykli do ryzyka.

poprzestawiać priorytety: państwo dla człowieka("obywatela"), a nie człowiek dla państwa. Lepiej mieć jako taki dach na głową i coś w spiżarni, niż być kolektywnym właścicielem Magnitorska, czy Bajkonuru, czy Orężnej Sławy-za cenę zdrowia i życia.

a w Pakistanie jest lepiej? oni nie mają wyboru, nikt nie oferuje im niczego lepszego, a przyjecie systemu metodą rewolucji, systemu którego nie znają, w którym nie mają żadnej praktyki, bez zewnętrznej pomocy (a takiej nikt im realnie nie oferuje) zniszczy kraj w kilka miesięcy, za Jelcyna to właśnie przerabiali, Zachód wycyckał i wypluł, a oni się definitywnie zniechęcili, przynajmniej na jedną generację.

o ile Rosję wystarczy "nawrócić", by poszła w dobrym kierunku, o tyle Pakistan trzeba w ogóle "postawic na nogi", by zaczął w końcu iść w sensownym kierunku. Tymi "nogami" Rosji jest zakorzenienie jej w chrześcijaństwie-czego Pakistanowi brakuje. I tak naprawdę nie ma politycznych alternatyw: Europa a Rosja-jest to istotna wspólność, choć zapomniana i porzucona. Najwyższy czas odnowić te fundamenty współnoty; dotyczy to także zachodu(i w środka) Europy

Mamy tylko strefę rywalizacji pomiędzy USA, Rosją, Chinami i Saudyjsko-tureckim sojuszem, choć jest światełko w tunelu, pewna myśl na odrodzenie Europy i jej samodzielność, ale myślę, że jest ona daleka od Twoich wyobrażeń.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]