Reklama

Ładowanie...

Elon Musk i Twitter: jak zrozumieć, o co tu chodzi

Elon Musk i Twitter: jak zrozumieć, o co tu chodzi

07.11.2022
Czyta się kilka minut
Pracownicy zastanawiają się, czy zostaną zwolnieni. Użytkownicy – co nowy właściciel będzie oznaczać dla wolności słowa. Inwestorzy – czy portal zacznie zarabiać. A sam Musk musi sobie zadawać pytanie: co dalej?
FOT. Muhammed Selim Korkutata / Anadolu Agency/ABACAPRESS.COMEast News
J

Jak to się stało” to tytuł serii podkastów, które portal Axios poświęcił zakupowi najbardziej rozdyskutowanej sieci społecznościowej przez najbogatszego człowieka świata. I nic dziwnego, że tytuł jest właśnie taki – wielu próbuje zrozumieć, o co tu chodzi. Pracownicy Twittera zastanawiają się, czy będą mieli pracę – w rozmowie z inwestorami Musk miał mówić, że zwolni nawet trzy czwarte załogi (Twitter zatrudnia ok. 7,5 tysiąca osób), a z wewnętrznych dokumentów ujawnionych przed tygodniem wynikało, że firma szykuje się do wyrzucenia połowy pracowników (niektórzy dowiadują się o zwolnieniu stąd, że nagle tracą dostęp do firmowej poczty).

Użytkownicy (a także media i politycy) zastanawiają się, co to będzie oznaczać dla wolności słowa – jedni rezygnują z Twittera, obawiając się wzrostu skrajnie prawicowej retoryki (i powrotu Donalda Trumpa, zbanowanego po ataku na Kapitol), inni dostrzegają w tym szansę na szerzenie rzekomo cenzurowanych poglądów. Musk kluczy: reklamodawcom (niektórzy już zawiesili swoje kampanie na Twitterze) mówi, że zmiana nie oznacza wolnej amerykanki w akceptacji treści, jednocześnie określa się mianem wolnościowca, który usunie cenzurę z Twittera. Zapowiedział też stworzenie „rady mędrców”, kopiując pomysł Marka Zuckeberga, która ma osądzać najbardziej sporne kwestie niezależnie. W Facebooku się nie udało – rada, debatując nad przywróceniem Trumpa, uradziła, że gorący kartofel jest wyłączną odpowiedzialnością właścicieli Facebooka.

Inwestorzy zastanawiają się, czy Musk ma plan na stworzenie z Twittera rentownej firmy (niemal przez cały czas swojego istnienia portal przynosił straty), ten zapowiada postawienie na model subskrypcyjny – płatne funkcjonalności dla użytkowników premium, ale zależy mu także na zaufaniu reklamodawców (teraz 90 proc. przychodu Twittera pochodzi z reklam). Panuje natomiast konsensus co do jednego: Musk, kupując platformę za 44 mld dolarów, przepłacił i nie widać na horyzoncie niczego, co wskazywałoby na to, że inwestycja się zwróci.

Piszący te słowa zastanawia się natomiast, czy to możliwe, że sprawa jest aż tak prosta, że pewnego dnia Elon Musk – słynący z publikacji nieprzemyślanych tweetów, za które płacił już kary urzędom czy oskarżanym przez siebie, np. o pedofilię, ludziom – bardzo aktywny twitterowicz, napisał dla wywołania efektu, że go kupi za cenę wyższą od rynkowej, a potem za wszelką cenę próbował się z tej decyzji wycofać. Kiedy jednak zbliżała się rozprawa sądowa, jaką Twitter założył Muskowi za nieuzasadnione wycofanie się z umowy, a w mediach ujawniano coraz więcej informacji sugerujących małe szanse Muska na wygraną, ten na kilka dni przed pierwszą rozprawą kupił Twitter na pierwotnych warunkach – i teraz to on zastanawia się, co dalej?

Kilka lat temu Disney zastanawiał się nad kupnem Twittera. Zapytany o to, dlaczego tego nie zrobił, Bob Iger, prezes korporacji, powiedział: „Uznałem, że to przyniesie więcej bólu głowy i kłopotów niż zysków”. Czy Musk przed publikacją swojego tweeta znał tę wypowiedź?

Korzystałem z Wall Street Journal, Axios, New York Times, Puck News, Breaking Points.


https://www.tygodnikpowszechny.pl/gospodarka

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Od 2007 r. w „Tygodniku Powszechnym”, od początku odpowiadał za profile pisma na Twitterze i Facebooku, a także za działania e-marketingowe „Tygodnika” i cyfrowe subskrypcje. Obecnie pełni...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]