Eliasz i wdowa

Król Achab, syn Omriego, rządził w Izraelu lat dwadzieścia dwa. Pozwolił, by kult Baala rozpowszechnił się w państwie Izraela, a do tego zasadził ogród poświęcony obcym bogom.
Czyta się kilka minut

To wzbudziło gniew Boga Jedynego. Achab spotkał się z odzianym w skóry, dziko wyglądającym prorokiem Eliaszem. Eliasz postanowił pokazać królowi, że słowa Wiekuistego są niezmienne i nakazują odrzucić obcych bogów. Dostał od Pana swego władzę nad deszczami. Ogłosił, że przez najbliższe trzy lata nie spadnie ani kropla deszczu, ani nie będzie rosy. Zobaczycie – mówił – kara spotka tych, co złorzeczą JHWH. I tak się stało. Eliasz skrył się na pustyni nad potokiem wpływającym do Jordanu. Nikt nie mógł go tam znaleźć. Karmiły go kruki, które latają nad wzgórzem Masada i Morzem Martwym, przynosząc mu w dziobach chleb i wodę. Czarne ptaki nosiły jadło ze stołu królewskiego.

Nastał trudny czas, bo wszystkie wody wyschły. Cierpiał lud cały. Wtedy Bóg nakazał Eliaszowi, by udał się do pewnej wdowy mieszkającej koło Sydonu, kilkanaście dni drogi od pustyni. Zobaczył ją, jak za murami miasta zbiera drwa i szykuje dla siebie i syna ostatni posiłek. Śmierć się do nich zbliżała. Prorok poprosił ją o wodę i kawałek chleba. Przyniosła jadło, bo tak nakazują najwyższe wymagania gościnności. Ręce jej były wyciągnięte ku potrzebującym, jak uczą w Księdze Przysłów. Eliasz poprosił ją, by przygotowała nieco ciasta. Mędrcy porównują je z macą, którą Żydzi po wyjściu z Egiptu długo się żywili. Cud się stał tym razem – wystarczyło mąki i oliwy. Ale stało się nieszczęście. Umarł syn wdowy. Matka krzyczała do Eliasza i mówiła mu gniewne słowa: „czyś ty przywiódł na pamięć nieprawości moje i umorzył mego syna” (1 Krl 17, 18). Wtedy wziął prorok ciało syna na swoje łoże i mocno się modlił, długo wołał do Boga: „niechaj się proszę wróci dusza dzieciątka w ciało jego”. I przyniósł ożywione dziecko niewieście, a ona rzekła Eliaszowi: „teraz poznałam, iżeś jest mąż Boży, a słowo Pańskie w ustach twoich jest prawdą” (17, 24). Kilka dni później zaczęły padać deszcze. Skończyła się susza. A głos Boga oznajmił Eliaszowi, żeby oddał Najwyższemu klucze od deszczu i od zmartwychwstania.

Co w tej historii zdaje się najważniejsze: dobroć owej wdowy, która oddaje ostatni kęs jedzenia biedniejszemu od siebie? A może jest to historia o niezmiennych prawach Mojżesza, etyce opartej na karze i nagrodzie? Moim zdaniem najważniejsza jest opowieść o zmartwychwstaniu. Żyd musi wierzyć, że ono nastąpi. To jest pewne. Choć kiedy i jak to się stanie, nikt nie wie. Na rychłe zmartwychwstanie syna zasłużyła ta pobożna kobieta. Ona – uczą rabini – w kraju zepsutym przez kult bałwanów zachowała jako jedyna wiarę w Boga prawdziwego. I za to została pięknie wynagrodzona. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2018