Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Eko-opzycja

Eko-opzycja

12.04.2011
Czyta się kilka minut
Słowa "tu nie ma czym oddychać", wyrażające tęsknotę za wolnością, brzmiały dosłownie nie tylko w Polsce. Także w innych krajach "bloku wschodniego".
O

Oparcie gospodarki komunistycznej na przemyśle ciężkim skutkowało katastrofalnym stanem środowiska nie tylko w PRL. Rozwój tego przemysłu, określanego też jako "przemysł środków produkcji", wynikał wprost z założeń ideologii. Zakładano, że dopiero po przekroczeniu bliżej nieokreślonej, mitycznej bariery rozwoju miało się to przełożyć na wzrost produkcji przemysłu lekkiego. W rzeczywistości powstał samonapędzający się mechanizm, w efekcie którego rozwijał się jedynie przemysł ciężki i sektor zbrojeniowy.

Wbrew pozorom zjawisko to nie ograniczało się do okresu stalinowskiego. Aż od końca lat 80. udział przemysłu ciężkiego w nakładach inwestycyjnych wahał się - w zależności od kraju - od jednej trzeciej do połowy. Tymczasem środowisko naturalne niszczyło też wiele zakładów przemysłu lekkiego. W dodatku stosowane technologie były wraz z upływem czasu coraz bardziej przestarzałe, przez co mocniej wpływały na środowisko.

Szczególnie drastyczne skutki przyniósł rozwój elektrowni na węgiel brunatny w Czechosłowacji, NRD i PRL. Na skutek "kwaśnego deszczu" zaczęły wymierać całe połacie lasów, np. w Górach Izerskich - stojące tam do dziś martwe drzewa są niemymi świadkami degradacji środowiska w latach 70. i 80. Oficjalne organizacje, jak Liga Ochrony Przyrody w PRL, nie podejmowały tych kwestii, ponieważ publiczne mówienie o nich było zakazane. Poza wyjątkowymi sytuacjami informacji o problemach ekologicznych nie dopuszczała do druku cenzura. Dane statystyczne, z których można było uzyskać informacje o wzroście skażenia, objęto tajemnicą państwową. Próby zbierania takich danych podejmowano m.in. w ramach legalnie działających towarzystw naukowych. Informacje na temat skażenia podawały też zachodnie rozgłośnie.

"Trzeba bić na alarm!"

Odradzająca się w drugiej połowie lat 70. opozycja początkowo w niewielkim stopniu zajmowała się kwestią zatrucia środowiska, przysłanianą przez bieżące wydarzenia: represje, łamanie praw człowieka.

Jednak problem zauważała rodząca się prasa niezależna. W numerze "Robotnika" z czerwca 1980 r. opisano "Pięć plag Górnego Śląska" (źródłem informacji nie były instytucje krajowe, lecz artykuł w "Kulturze" paryskiej). Tekst opisywał stopień skażenia powietrza wielokrotnie przekraczający normy, wyniszczenie zieleni (w tym całkowite zniszczenie niektórych kompleksów leśnych), skażenie wód, zmiany klimatyczne będące efektem zapylenia i szkody górnicze. Anonimowy autor kończył wezwaniem: "W naszym kraju środowisku naturalnemu poświęca się mało uwagi. Środki masowego przekazu nie informują o tym zagrożeniu, społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Ta niefrasobliwość władz i społeczeństwa doprowadzić może do takiego stanu, w którym życie w Polsce stanie się niezwykle uciążliwe, a z czasem, tak jak w Szopienicach, po prostu niemożliwe. Trzeba więc, póki czas, bić na alarm".

Wkrótce, dzięki powstaniu Solidarności, rozpoczęto publiczną debatę nad stanem środowiska w Polsce. Przy krakowskim MKZ działała Rada Konsultacyjna, w ramach której powstał zespół ekologiczny. Stał się on zaczynem Polskiego Klubu Ekologicznego, który wkrótce posiadał oddziały także w innych regionach [patrz artykuł Madleny Szeligi na stronie 8 dodatku - red.].

Solidarność walczy o środowisko

Już jesienią 1980 r. tworzące się struktury Solidarności w regionach zagrożonych ekologicznie domagały się od władz podjęcia działań na rzecz ochrony środowiska. Np. w Zagłębiu Miedziowym związkowcy żądali przeprowadzenia powszechnych badań zdrowia dzieci (aby ustalić wpływ skażenia), a także umożliwienia przesiedlenia się mieszkańcom najbardziej zatrutych terenów. Po kilku miesiącach doradcy związku przygotowali szczegółowy raport; żądano m.in. przynajmniej częściowej likwidacji Huty Głogów. O problemach ekologicznych pisała już nie tylko niezależna, ale też oficjalna prasa.

W programie NSZZ "Solidarność", przyjętym na I Krajowym Zjeździe Delegatów, ochronie środowiska poświęcona była szesnasta teza: "Związek walczy o skuteczną ochronę środowiska człowieka". Domagano się m.in. uwzględniania problemów ekologicznych w planowaniu gospodarczym, informowania o stanie środowiska, przekazania Funduszu Ochrony Środowiska samorządom, rozpoczęcia budowy oczyszczalni ścieków, zmiany profilu produkcji najbardziej zatruwających środowisko zakładów.

Wprowadzenie stanu wojennego tylko na krótko przerwało działania na rzecz ochrony środowiska. Problem jego skażenia był obecny w prasie drugoobiegowej, oświadczenia w tej sprawie wydawały liczne struktury podziemne. Z czasem zaczęły się ukazywać specjalistyczne pisma. Problem ekologii poruszano też podczas wielu niezależnych szkoleń i wykładów. W podziemiu ukazało się kilka raportów o stanie środowiska naturalnego.

Nie tylko w PRL

Troska o środowisko nie była domeną wyłącznie polskiej opozycji. Czechosłowacka Karta 77 już w 1978 r. ogłosiła wezwanie do dyskusji nad budową elektrowni jądrowych, przedstawiając możliwe zagrożenia ekologiczne. W maju 1981 r. opublikowano raport o stanie środowiska naturalnego wskazujący na skalę zanieczyszczenia wody i powietrza. Znacznie obszerniejszy raport, zaopatrzony także w dane statystyczne, Karta 77 ogłosiła w grudniu 1983 r. Został on złożony na ręce premiera CSRS. Raport zawierał informacje nie tylko o skali zanieczyszczenia, ale także o skutkach dla zdrowia mieszkańców zagrożonych terenów (m.in. znaczący wzrost zachorowań na raka).

W NRD rodzący się pod koniec lat 70. ruch opozycyjny początkowo zdominowany był przez problematykę pacyfistyczną. Pierwszą demonstrację ekologiczną zorganizowano w Halle, podczas Światowego Dnia Ochrony Środowiska (5 czerwca 1983 r.). Jej uczestnicy udali się na rowerach pod pobliski kombinat chemiczny, by zaprotestować przeciw zatruwaniu przezeń środowiska. W odpowiedzi zatrzymano kilkudziesięciu uczestników protestu, a jego organizatora skazano na 3 lata więzienia. Nie powstrzymało to jednak opozycji przed podobnymi akcjami w kolejnych latach.

Przełom ’86

Przełomem dla niezależnej działalności ekologicznej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej stała się katastrofa w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Uświadomiła ona społeczeństwom skalę zagrożenia i stopień zakłamania władz. Ożywiło się zainteresowanie ekologią dotychczasowych struktur opozycyjnych, powstawały nowe.

W Polsce kwestie ekologiczne ponownie zaczęła na szerszą skalę podejmować podziemna Solidarność. Przy regionalnych władzach powoływano komisje analizujące stan środowiska. Stopniowo sprawy ekologiczne z drugorzędnych stawały się pierwszoplanowymi. Wpłynęła na to również amnestia z września 1986 r., która przynajmniej częściowo rozwiązała problem więźniów politycznych.

Także założony w 1985 r. ruch "Wolność i Pokój" szybko skupił się na działalności proekologicznej. W 1987 r. rozpoczęto - zakończoną sukcesem - walkę o likwidację podwrocławskiej Huty Siechnica i protesty związane z planem umieszczenia składnicy materiałów radioaktywnych w Międzyrzeczu. WiP był też inicjatorem sprzeciwu wobec budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu, do którego przyłączyło się wiele innych organizacji. Począwszy od 1987 r., w całym kraju powstawały liczne lokalne kluby ekologiczne, pojawiało się coraz więcej niezależnych pism o tej tematyce.

Po katastrofie czarnobylskiej ekologia szybko stała się wiodącym problemem w działalności wschodnioniemieckiej opozycji. Obok protestów przeciw kłamstwom propagandy na temat tragedii w Czarnobylu, istotnym wydarzeniem było uruchomienie w Berlinie (przy pomocy zachodnich "Zielonych") Biblioteki Ekologicznej i rozpoczęcie wydawania pisma "Umweltblätter". Próby likwidacji Biblioteki przez tajną policję Stasi przyczyniły się do dalszej popularyzacji problematyki ekologicznej.

W czerwcu 1987 r. w Pradze zorganizowano pierwsze forum Karty 77, którego celem było zapoznanie społeczeństwa z działalnością opozycji. Spotkanie to poświęcono kwestiom ochrony środowiska. Wkrótce zaczął wychodzić "Biuletyn ekologiczny" wydawany przez jednego z sygnatariuszy Karty, powstała też Niezależna Grupa Ekologiczna. Problemy środowiska znalazły się w dokumentach programowych większości powstających w tym czasie organizacji opozycyjnych.

W Bułgarii jedną z pierwszych organizacji opozycyjnych był Społeczny Komitet Obrony Ekologicznej "Ruse" powstały w marcu 1988 r. Była to reakcja na prezentację filmu dokumentującego skalę skażenia środowiska w tym mieście. W kwietniu 1989 r. powstała "Ekogłasnost". Z kolei na Węgrzech ruch ekologiczny koncentrował się na protestach przeciw budowie wielkiej tamy na Dunaju: pod petycją w tej sprawie zebrano ponad 10 tys. podpisów. Na fali głasnosti grupy ekologiczne zaczęły powstawać w Związku Sowieckim.

Podejmowano też próby wspólnych działań. Przykładem może być zorganizowana przez WiP i Solidarność Polsko-Czechosłowacką górska manifestacja "Ratujmy Karkonosze" (12 IX 1987 r.). Niestety jej czescy uczestnicy z uwagi na działania bezpieki nie dotarli na miejsce. Polacy i Czesi wspólnie protestowali także przeciw budowie gigantycznej koksowni w Stonavie. Problematykę ekologiczną poruszali uczestnicy Międzynarodowej Konferencji Praw Człowieka w Krakowie w sierpniu 1988 r.

***

Podczas Jesieni Narodów w 1989 r. problemy ochrony środowiska stawiano jako jedne z najważniejszych zagadnień w czasie negocjacji przedstawicieli społeczeństwa z władzami. Dopiero upadek systemu komunistycznego umożliwił podjęcie na szeroką skalę działalności proekologicznej, wprowadzenie w życie odpowiednich uregulowań prawnych itp.

Podstawowe znaczenie miał jednak kres socjalistycznej gospodarki, upadek dziesiątków zakładów-trucicieli i modernizacja pozostałych. Dla ocalenia środowiska naturalnego, jak się wydaje, koniec komunizmu nastąpił niemal w ostatniej chwili.

Dr ŁUKASZ KAMIŃSKI (ur. 1973) jest historykiem, dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN i pracownikiem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Opublikował m.in. "Przed i po 13 grudnia. Państwa Bloku Wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980-1982" (redaktor), "Polacy wobec nowej rzeczywistości. Formy pozainstytucjonalnego żywiołowego oporu społecznego 1944-1948".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]