Dysputa

Po zapoznaniu się z czytaniami proroka Izajasza, św. Pawła i relacją Mateusza miałem wrażenie, że uczestniczę w dyspucie. Najpierw przemówiło do mnie stwierdzenie Jezusa, że Jego uczniowie są solą ziemi i światłem świata. Byłem przekonany, że mówi On o ukrytej obecności chrześcijan. Wszak sól wyczuwa się w potrawie, ale się jej nie widzi. Światło pozwala nam oglądać wielobarwność rzeczywistości, ale nie zawsze pamiętamy, że jest to możliwe dzięki promieniom słońca.
Czyta się kilka minut

---ramka 345353|prawo|1---Gdy rozmyślałem o obecności, która się nie narzuca, dotarło do mnie zdanie, że “nie może ukryć się miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia się pod korcem, ale na świeczniku, by świeciło wszystkim, którzy są w domu". W tym momencie pierwsza myśl wydała mi się wygodną pokusą schowania się w tłumie, niewchodzenia na świecznik, by nie narażać się tym, dla których sensem życia jest negowanie światła i propagowanie tolerancji dla wszystkich smaków. Chyba jednak lepiej przyznać się do Boga, narażając się na kpiny i szyderstwa, niż zniknąć w komfortowym poczuciu prowadzenia życia ukrytego, zaprawiającego świat modlitwą i dobrocią. Jezus wszak mówi, że jeśli sól straci smak, to można ją w najlepszym razie podeptać.

W tym momencie włączył się Izajasz - zwolennik ukrytej obecności. Wezwał, by “dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków" oraz zapewnił, że “wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza". Prorok nie wspomniał nic o głoszeniu, o przyznawaniu się do Boga Jahwe. Może w takim razie, w czasach dewaluacji słowa, lepiej nie narzucać swojej wiary, nie wciskać nachalnie Jezusa? Może lepiej starać się o dobre życie? Przecież sam Jezus powiedział: “Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki", a nie słuchali deklaracji przynależności religijnej. Także św. Paweł napisał: “nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże". To jest to! Nie należy świecić ludziom po oczach swoim chrześcijaństwem, ale “w słabości i w bojaźni i z wielkim drżeniem" zaprawiać świat ewangelicznymi wartościami!

Już byłem zadowolony, że wszystko sobie ułożyłem, gdy Apostoł zmienił front i podsunął mi fragment swego listu: “mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy". Jednak więc głosił! Jednak nauczał! Na dodatek Pan Jezus dopowiedział, że ludzie, widząc nasze uczynki, mają chwalić Ojca, który jest w niebie.

Pawle - zwróciłem się w myślach sam do siebie - jeśli potrafisz być tak święty, by po samych uczynkach ludzie rozpoznali, gdzie jest źródło twojego dobra, to nie musisz się odzywać i przyznawać do Pana Jezusa. Jeśli jednak większość ludzi, widząc twój dobry czyn, nawet nie pomyśli o Ojcu w niebie, to nie będziesz “solą i światłem". Postaraj się zatem dobrze czynić i jednocześnie wykorzystać nadarzające się okazje, by ludzie mogli usłyszeć o świetle, które wypływa z Ojca, Syna i Ducha Świętego.

---ramka 345352|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2005