Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Duch czy zaduch

Duch czy zaduch

29.01.2018
Czyta się kilka minut
„Przynieś, wynieś” to obowiązki nie do przyjęcia dla współczesnej kobiety. Ona nie chce służyć Kościołowi w drugiej linii, jako pomocnica księdza. Dziś obchodzimy Światowy Dzień Życia Konsekrowanego.
Święto Ofiarowania Pańskiego, Kościół św. Piotra i Pawła, Kraków, 2 luty 2017 r. / FOT: ADAM WOJNAR/POLSKA PRESS / EASTNEWS
Święto Ofiarowania Pańskiego, Kościół św. Piotra i Pawła, Kraków, 2 luty 2017 r. / FOT: ADAM WOJNAR/POLSKA PRESS / EASTNEWS
R

Rzut oka na wykres wystarczy, aby dostrzec problem: do zakonów żeńskich czynnych zgłasza się coraz mniej kandydatek. O ile w 2000 r. welon nowicjuszki przyjęło 541 kobiet, to dwa lata temu tylko 121. Wykres kojarzy się wprawdzie raczej z architekturą gotycką niż równią pochyłą, najpewniej jednak dlatego, że postulat, poprzedzający nowicjat, trwa w jednych zakonach rok, w innych dwa. Tak więc co dwa lata do nowicjatów trafia per saldo większa liczba kandydatek. Tak czy inaczej: tendencja spadkowa jest oczywista.

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

I bardzo dobrze, że dziewczyny już nie chcą tam iść. Byłam w pewnym zgromadzeniu, wywalili mnie stamtąd po kilku latach, niesprawiedliwie i bezprawnie, zniszczywszy przedtem moją osobowość, łamiąc mój charakter. I mimo że chciałam tam zostać, to po tym, jak doszłam do siebie, stwierdziłam, że tam było małe piekiełko, mini-Auschwitz na własne życzenie. Potem, kiedy spotykałam jakąś dziewczynę, która wybierała się do zakonu, brałam ją na rozmowę i opowiadałam o tym, o czym zakonnice nie opowiadają przed wstąpieniem i nna początku formacji. O prawdzie (a czasami wręcz kłamią..). W taki sposób uratowałam przez zakonami cztery dziewczyny. Trzy z nich już mają rodziny i dzieci. O czwartej nic nie wiem, ale wiem, że zdecydowała się nie wstępować. To także dzięki mnie (i z winy zakonnic) ilość wstępujących jest mniejsza. Jestem z tego dumna. A propos, wstąpiłam w r. 2000... I nie trzeba mówić, że nie miałam powołania. Nie o to chodzi. Chodzi o zakony, takie, jak są. Bardzo dobrze, że zmniejsza się ilość dziewczyn i kobiet, które sobie bezsensownie niszczą życie. Naprawdę, niektóre z zakonnic, które tam poznałam, żyją i działają tak, jak gdyby Boga nie było..

Kiedy ktoś opowiada o swoim nawróceniu, 'spotkaniu z Bogiem' itepe, kościół jest z tych opowieści dumny, nazywa je 'świadectwem'. By mieć moralne prawo do korzystania z takich świadectw musi także zmierzyć się z opowieściami o ciemnych stronach tej instytucji. Inaczej pogrąża się w obłudzie i zakłamaniu. Tekst powyżej to także świadectwo.

A jakieś konkrety? Co się wydarzyło, co Cię zniechęciło? Jak zniszczyli Twoją osobowość, jak złamali Twój charakter?

czy zacięcie naukowe te pytania generują?

W kilku zdaniach się nie da, bo można napisać całą książkę. Zresztą mam dzienniki z tamtych czasów, zastanawiałam się kiedyś, czy nie dałoby się wydać drukiem..

Dziękuję Pani za bardzo cenną opinię, przy okazji polecam "Nieco-dziennik Etyczny" i artykuł Marcina Kosa "Sekretne życie mniszek". Numer styczniowy 2018. Dostęp darmowy (pdf -online). http://renesansmedia.pl

.

Ja rodziny nie mam, nie udało się założyć... za późno.

prawde o tym ze Bog Ojciec i Mtka Natura dawno temu powiedzieli,ze zadaniem Kobiety jest RODZIC; ale jezeli w tym calym pieknym gronie znajdzie sie jakis mikroodsetek tych ktore nie chca lub nie moga i potem decyduja sie na zycie w zakonie to trzeba im niemal tak pomagac aby mogly byc nawet Siostrami Doktorami od Filozofii ;co udalo sie w ostatnich czasach jedynie Siostrze Edycie Stein. Ale zaden Farosz nie pozwoli Jej na to bo Ona jest tu tylko od "przynies wynies"; i nie tylko...reszta w domysle.Zgadzam sie ze jest tam potrzebna nawet taka Marta od Lazarza,ale trzeba dac Jej szanse rozwoju,jezeli ma talent muzyczny zapisac na kurs organistowski,bedzie potem nawet dawac koncerty ,albo homiletyczny powie w niedziele rano kazanie kiedy ks.nie zdazyl jeszcze wytrzezwiec. Tej niekorzystnej statystyce stety nie sa winne sobie same Siostry zakonne lecz my wszyscy pozostali poczynajac od kleru wlacznie.zgadzam sie wiec z autorem ze nadeszla wreszcie pora aby regulaminy XII i XIII zakonow zenskich urealnic do potrzeb dnia dzisiejszego niemniej jednak potrzeba nam co raz wiwecej AUTORYTETOW a tych jest niestety co raz mniej.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]