Reklama

Duch czy zaduch

Duch czy zaduch

29.01.2018
Czyta się kilka minut
„Przynieś, wynieś” to obowiązki nie do przyjęcia dla współczesnej kobiety. Ona nie chce służyć Kościołowi w drugiej linii, jako pomocnica księdza. Dziś obchodzimy Światowy Dzień Życia Konsekrowanego.
Święto Ofiarowania Pańskiego, Kościół św. Piotra i Pawła, Kraków, 2 luty 2017 r. / FOT: ADAM WOJNAR/POLSKA PRESS / EASTNEWS
Święto Ofiarowania Pańskiego, Kościół św. Piotra i Pawła, Kraków, 2 luty 2017 r. / FOT: ADAM WOJNAR/POLSKA PRESS / EASTNEWS
R

Rzut oka na wykres wystarczy, aby dostrzec problem: do zakonów żeńskich czynnych zgłasza się coraz mniej kandydatek. O ile w 2000 r. welon nowicjuszki przyjęło 541 kobiet, to dwa lata temu tylko 121. Wykres kojarzy się wprawdzie raczej z architekturą gotycką niż równią pochyłą, najpewniej jednak dlatego, że postulat, poprzedzający nowicjat, trwa w jednych zakonach rok, w innych dwa. Tak więc co dwa lata do nowicjatów trafia per saldo większa liczba kandydatek. Tak czy inaczej: tendencja spadkowa jest oczywista.

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

I bardzo dobrze, że dziewczyny już nie chcą tam iść. Byłam w pewnym zgromadzeniu, wywalili mnie stamtąd po kilku latach, niesprawiedliwie i bezprawnie, zniszczywszy przedtem moją osobowość, łamiąc mój charakter. I mimo że chciałam tam zostać, to po tym, jak doszłam do siebie, stwierdziłam, że tam było małe piekiełko, mini-Auschwitz na własne życzenie. Potem, kiedy spotykałam jakąś dziewczynę, która wybierała się do zakonu, brałam ją na rozmowę i opowiadałam o tym, o czym zakonnice nie opowiadają przed wstąpieniem i nna początku formacji. O prawdzie (a czasami wręcz kłamią..). W taki sposób uratowałam przez zakonami cztery dziewczyny. Trzy z nich już mają rodziny i dzieci. O czwartej nic nie wiem, ale wiem, że zdecydowała się nie wstępować. To także dzięki mnie (i z winy zakonnic) ilość wstępujących jest mniejsza. Jestem z tego dumna. A propos, wstąpiłam w r. 2000... I nie trzeba mówić, że nie miałam powołania. Nie o to chodzi. Chodzi o zakony, takie, jak są. Bardzo dobrze, że zmniejsza się ilość dziewczyn i kobiet, które sobie bezsensownie niszczą życie. Naprawdę, niektóre z zakonnic, które tam poznałam, żyją i działają tak, jak gdyby Boga nie było..

Kiedy ktoś opowiada o swoim nawróceniu, 'spotkaniu z Bogiem' itepe, kościół jest z tych opowieści dumny, nazywa je 'świadectwem'. By mieć moralne prawo do korzystania z takich świadectw musi także zmierzyć się z opowieściami o ciemnych stronach tej instytucji. Inaczej pogrąża się w obłudzie i zakłamaniu. Tekst powyżej to także świadectwo.

A jakieś konkrety? Co się wydarzyło, co Cię zniechęciło? Jak zniszczyli Twoją osobowość, jak złamali Twój charakter?

czy zacięcie naukowe te pytania generują?

W kilku zdaniach się nie da, bo można napisać całą książkę. Zresztą mam dzienniki z tamtych czasów, zastanawiałam się kiedyś, czy nie dałoby się wydać drukiem..

Dziękuję Pani za bardzo cenną opinię, przy okazji polecam "Nieco-dziennik Etyczny" i artykuł Marcina Kosa "Sekretne życie mniszek". Numer styczniowy 2018. Dostęp darmowy (pdf -online). http://renesansmedia.pl

.

Ja rodziny nie mam, nie udało się założyć... za późno.

prawde o tym ze Bog Ojciec i Mtka Natura dawno temu powiedzieli,ze zadaniem Kobiety jest RODZIC; ale jezeli w tym calym pieknym gronie znajdzie sie jakis mikroodsetek tych ktore nie chca lub nie moga i potem decyduja sie na zycie w zakonie to trzeba im niemal tak pomagac aby mogly byc nawet Siostrami Doktorami od Filozofii ;co udalo sie w ostatnich czasach jedynie Siostrze Edycie Stein. Ale zaden Farosz nie pozwoli Jej na to bo Ona jest tu tylko od "przynies wynies"; i nie tylko...reszta w domysle.Zgadzam sie ze jest tam potrzebna nawet taka Marta od Lazarza,ale trzeba dac Jej szanse rozwoju,jezeli ma talent muzyczny zapisac na kurs organistowski,bedzie potem nawet dawac koncerty ,albo homiletyczny powie w niedziele rano kazanie kiedy ks.nie zdazyl jeszcze wytrzezwiec. Tej niekorzystnej statystyce stety nie sa winne sobie same Siostry zakonne lecz my wszyscy pozostali poczynajac od kleru wlacznie.zgadzam sie wiec z autorem ze nadeszla wreszcie pora aby regulaminy XII i XIII zakonow zenskich urealnic do potrzeb dnia dzisiejszego niemniej jednak potrzeba nam co raz wiwecej AUTORYTETOW a tych jest niestety co raz mniej.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]