Doświadczenie

Właściwie należałoby zacząć od historii klanów. Z jednej strony był klan Młodnickich. Karol Młodnicki, malarz i rysownik, przyjaciel Artura Grottgera, po jego śmierci poślubia narzeczoną Grottgera, Wandę Monné. Z tego związku rodzi się Maryla. Z drugiej - klan Wolskich. Maryla poślubiła Wacława Wolskiego, inżyniera i pioniera przemysłu naftowego w Galicji. Ich dom we Lwowie stał się centrum życia artystycznego i literackiego.
Czyta się kilka minut

Maryla Wolska znana jest jako jedna z poetek Młodej Polski. Zaraziła widocznie kultem sztuki dwie swoje córki, z których jedna, Lela, stała się malarką, a druga, Beata, poetką, znaną pod nazwiskiem męża Obertyńska. Był wreszcie skoligacony z Wolskimi klan Pawlikowskich, osiadły w Medyce i na Kozińcu w Zakopanem, a także prowadzący salon literacki we Lwowie, bo Lela wyszła za mąż za Michała Pawlikowskiego z Medyki.

Beata Obertyńska rosła więc w środowisku ziemiaństwa, galicyjskiej finansjery, nafciarzy i artystów. Nie tylko uprawiała poezję, ale zdała egzamin aktorski i występowała w teatrach lwowskich. Wiersze jej, głównie o przyrodzie, można zaliczyć do poprawnego poezjowania w stylu poetów Skamandra. I tak zapewne byłaby postrzegana przez potomnych, gdyby całe przedwojenne życie lwowskiej elity nie zapadło się nagle wskutek okupacji Lwowa przez wojska sowieckie w 1939 roku.

Aresztowana w lipcu 1940 r., Obertyńska odbyła drogę wielu więzień i miejsc zsyłki, a niektóre z tych miejsc utrwaliła w swoim notesie poetyckim. Wiersze o tych przeżyciach pisano, ale niektóre z nich tylko znalazły miejsce w literaturze, a wśród nich są wiersze Beaty. Być może nie są to dzieła genialne, ale ciekawe przez zderzenie niewinności z okrutną prawdą więzień i łagrów. Same tytuły mówią o treści tych wierszy: “Cela", “Tajga", “Workuta", “Ural", “W bydlęcym wagonie". W tych szkicach wierszem wyraża się cierpienie i bezsilny gniew. Obertyńska jest też autorką książki “W domu niewoli" (1946), która stała się głośna i ukazała się w przekładzie na wiele języków. Dzieło poprzedzające “Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego i dzieła Sołżenicyna. W Polsce ta wspomnieniowa książka znana była tylko w drugim obiegu, w odpisach z wydania kanadyjskiego. Dopiero w 1991 wydano ją w Polsce, nakładem PAX­u.

Tak oto dziwnym zrządzeniem losu wykwintna poetka, którą niegdyś porównywano z Marią Pawlikowską-Jasnorzewską, stała się kronikarką ludzkiego poniżenia. I zapewne tak będzie pamiętana.

Michał Borwicz, były więzień niemieckich kacetów, analizując w swojej rozprawie doktorskiej na Sorbonie zapisy ludzi skazanych na śmierć doszedł do wniosku, że nie rozporządzali oni językiem, który by zdołał przekazać nowe dla nich doświadczenie utraty wszelkich praw ludzkich. Jeżeli pisali wiersze, były to wiersze językowo staroświeckie. Coś podobnego zdarzyło się na Wschodzie, gdzie pod stopami jednostki otworzyła się otchłań pozbawienia praw. Wiersze Beaty Obertyńskiej okazują swoją kruchość i staroświeckość w zetknięciu z rzeczywistością, a jednak istnieją i już to jest ważne.

Notabene, chciałbym tutaj przypomnieć, że teza niegdyś głoszona o jednej literaturze polskiej niezależnie od podziału na kraj i emigrację nie była całkowicie uzasadniona. Dorobek wielu piszących poetów i prozaików umknął uwagi pokoleń dojrzewających za PRL-u. Jeżeli chodzi o Obertyńską, ukazały się wprawdzie w 1983 r., jej “Wiersze wybrane", ale nie myślę, że to, co zacytuję, będzie czytelnikowi znane.

Ural

Mroczy się futro tundry, rdzawej jak tasmany.

Nad nią pustki błękitnej bezmiar wniebowzięty,

a w głębi on - samotny, odwieczny, nieznany,

Ural... Grzmot w żelazisty pomruk zastygnięty.

Obce, srogie, śmiertelnie obojętne - cudo!

Jaszczur grzbietem zębatym wparty w nieboskłony.

Ciężar cielska na tundrę położywszy rudą

wschód i zachód rozgarnął w dwie przeciwne strony.

Fiolet wieków różowo lodem w nim się mieni,

chłodniej coraz, wynioślej i coraz wieczyściej...

On - który się w tej wrogiej, przeklętej przestrzeni

jeden - mojej bezsilnej oparł nienawiści!

Tajga

Tajga... Wilgocią obrzękły mech

i krzaki uklękłe w moczarze...

Nie wiem, za jaką karę i grzech

Bóg im tu rosnąć każe.

Nie wiem, pod wagą jakich win

ci ludzie zmięci i szarzy

znad smugi świeżo kładzionych szyn

nie wznoszą ziemistych twarzy...

Tuż obok, wbity w mokry chaszcz,

ogienek rudo pełga...

...Gdzieniegdzie jeszcze wojskowy płaszcz

i czapka. Już bez orzełka.

Dym mija gnaty chudych pni

i brzózki podkurza nagie...

Dźwięczące, mętne, chciwe krwi

komary idą od bagien.

Trudno tu poznać: noc czy dzień

pełznie przez grząski moczar...

Noc się tu teraz nie wtacza w cień,

dniom za to czarno w oczach.

Tajga... Jak w bagnie gnijący trup.

Głusza na wieki wieków,

Otchłań, gdzie zda się - nawet Bóg

zapomniał o człowieku.

Do mego syna

Nie zginąłeś mi onej jesieni

aniś w tundrze w kopczyk płaski się zmienił,

ni w katyńskim nie było cię lasku.

Na pustyni, w upale i blasku,

grobu twego nie szukam dziś w piasku

ani w gruzach strasznego opactwa...

Brat myślący skrzydlatego ptactwa

- szary żuraw trafiony na przestrzał -

ognia­ś płachtą nie spadał z powietrza...

Nie zaznałeś kaźni Oświęcimia,

swąd stolicy ócz ci nie zadymiał,

nigdy wróg ci żaden nie przewodził.

Jakże losy sprzyjały ci, synu!

Jakżeś mądry był - mądry nad podziw -

żeś być nie chciał! Żeś się nie urodził!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2003