Doceńmy niewinność dziecka

Nie ma przekonujących teologicznych argumentów, by pierwszą spowiedź odprawiać razem z Pierwszą Komunią. Upieranie się przy tej praktyce pochodzi z przesadnej ostrożności.

21.05.2012

Czyta się kilka minut

Pius X w dekrecie o wczesnej Komunii świętej i spowiedzi „Quam singulari” widzi w tej tendencji błąd jansenistów, „którzy twierdzą, że Najświętsza Eucharystia jest nagrodą, nie zaś lekarstwem na ułomność ludzką”. Co ciekawe, papież torpeduje tę „pobożną” zachowawczość, akcentując niewinność, a nie zepsucie i niedojrzałość dziecka.

Zdaniem Piusa X, wystarczającym warunkiem do przyjęcia tych dwóch sakramentów jest „jako takie używanie rozumu”. W przypadku Eucharystii chodzi o dostrzeżenie różnicy między chlebem i winem a Ciałem i Krwią Chrystusa, natomiast w odniesieniu do spowiedzi o umiejętność odróżnienia „tego, co uczciwe, od tego, co jest nieuczciwe”. Nie ma tutaj mowy o grzechu w kategoriach teologicznych, lecz o wstępnym wyczuciu moralnym. Papież wyznacza tylko przybliżony termin osiągnięcia tych dwóch warunków, bo zależy to od etapu rozwoju poszczególnego dziecka. Nie twierdzi również, że pierwsza spowiedź musi odbyć się tuż przed Pierwszą Komunią.

BŁOGOSŁAWIONY DYSKOMFORT

Piotr Sikora słusznie zauważa, że należy bardziej dowartościować przygotowanie do sakramentu pojednania i bardziej zaangażować w ten proces rodziców i katechetów. Jednak, w przeciwieństwie do niego, pierwszą spowiedź dzieci zaplanowałbym nie po hucznej uroczystości komunijnej, w nieokreślonej przyszłości, lecz parę, a może kilkanaście miesięcy przed nią. Dlaczego? Najpierw, by wykorzystać dziecięcą wrażliwość i niewinność, która ułatwia zaakceptowanie bezinteresowności miłości Boga. Po wtóre, by sakramentu pokuty nie postrzegać tylko jako „warunku” dobrze przeżytej Eucharystii, lecz by ukazać, że spowiedź jest autonomicznym sakramentem, dającym jeszcze inną możliwość doświadczenia miłości Boga, nawet jeśli człowiek nie popełnia grzechów ciężkich. Bo czyż Bóg stał się miłosierny dopiero wtedy, gdy człowiek zgrzeszył?

Osobiście spowiadam się tylko wtedy, gdy mam na sumieniu grzechy dużego kalibru. Przystępowanie do tego sakramentu pozwala, ufam, zachować w miarę uczciwe spojrzenie na siebie, a także doświadczyć najgłębszego rysu Boskiej miłości. Ponadto, jestem przekonany, że zaprzestanie spowiedzi prowadzi do niechybnego schodzenia na duchowe manowce: szukania winnych, wybielania się, rosnącej niezdolności do przebaczenia, chowania urazów, większej podatności na zaniedbywanie dobra.

Podnoszony przez niektórych argument, aby przedwcześnie nie wzbudzać w dziecku poczucia winy, uważam za zasadny tylko wtedy, gdy jego zwolennicy mają na myśli niewłaściwą formę odbywania spowiedzi, a nie samą spowiedź. W przeciwnym wypadku ten postulat kojarzy mi się z apelem o bezstresowe wychowanie dzieci, który opiera się na pewnej iluzji.

Jakkolwiek patrzeć, spowiedź zawsze zawiera emocjonalny dyskomfort, który czasem może wynikać z traumatycznych doświadczeń, lecz najczęściej jego źródłem jest wewnętrzny opór przed wpuszczeniem światła do swojego życia. Nie wiem, czy dla kogokolwiek wyznanie grzechów to bułka z masłem. Kiedy sam przygotowuję się do spowiedzi, nieraz czuję pewną odruchową blokadę. Z różnych powodów: bo mi się nie chce, bo kolejny raz wyznaję to samo, bo co sobie pomyśli o mnie spowiednik, zwłaszcza jeśli już mnie trochę zna. Z powyższych – bardziej psychologicznych niż doktrynalnych powodów – sądzę, że przekładanie spowiedzi na wiek dojrzalszy, nawet jeśli będzie towarzyszyć temu przygotowanie, może zakończyć się fiaskiem. Nastolatek mógłby w którymś momencie uznać, że to zbyt „karkołomna” duchowa przygoda.

WAŻNIEJSZA RADOŚĆ NIŻ GRZECH

W celu poprawy dotychczasowej praktyki spowiedzi i Eucharystii wśród dzieci należałoby najpierw uwolnić rozumienie tych sakramentów od pozabiblijnych domieszek i przestawić niewłaściwie rozłożone akcenty. Weźmy chociażby zgubny schemat nagrody i kary oraz wyolbrzymianie roli osobistego grzechu, co w przygotowaniu do tych sakramentów jest u nas wciąż na porządku dziennym.

Jeśli przypowieść o synu marnotrawnym (Por Łk 15, 11-32) potraktujemy jako „prototyp” spowiedzi, to zauważymy, że chodzi w niej bardziej o miłość i radość niż o grzech. Ojciec nie pozwala wypowiedzieć się powracającemu synowi do końca. Nie oczekuje żadnej litanii przewin. Nie nakłada też pokuty ani nie każe młodszemu synowi odpracować roztrwonionego mienia. Jezus wyraźnie daje do zrozumienia, że nie przehulany majątek, drobiazgowe wyznanie grzechów czy obraza ojca stoją w centrum, lecz miłosierdzie. Ściślej mówiąc, istotne jest pragnienie ojca, by obaj synowie byli razem z nim, by korzystali z jego darów i czuli się u siebie w domu. Tego właśnie może doświadczyć również dziecko – przyjęcia jako syn i córka Boga.

SPOSÓB NA BEZRADNOŚĆ

Istnieje jeszcze inna racja, by wcześniej i częściej chodzić do spowiedzi. W biblijnym rozumieniu grzech to, paradoksalnie, coś więcej niż świadome złamanie przykazań. Węgierski jezuita Franz Jalics w książce „Rekolekcje kontemplatywne” pisze: „wielu chrześcijan uważa, że grzechem jest tylko i wyłącznie czyn dokonany w świadomości winy. To jest tak zwany grzech osobisty, który jednak stanowi tylko skromną część rzeczywistego grzechu i można by go określić jako bardziej błahe wykroczenie”. O wiele poważniejsze są, zdaniem jezuity, „nasze trwałe negatywne skłonności”, które uwidaczniają się w nas w postaci „chronicznie negatywnych uczuć”: niezadowolenia, strachu, wściekłości, opuszczenia, smutku, rozczarowania czy obojętności. I wcale nie jest to efekt wyłącznie złego wychowania. Te „ciemności” są grzechem pierworodnym w ścisłym sensie, które z kolei skłaniają nas do grzechów osobistych.

Nie stajemy się więc grzesznikami dopiero wtedy, gdy przestąpimy prawo. Jesteśmy grzesznikami, ponieważ często mimo najszczerszych chęci nie potrafimy wybierać i postępować tak, jak byśmy chcieli, nie mówiąc już o wymaganiach Ewangelii. To prawda, że leczy nas z tego Eucharystia. Ale jeśli spowiedź jest spotkaniem z miłosiernym Ojcem i lekarzem, z pewnością również przemienia człowieka i wzmacnia jego morale, i to już od wczesnych lat życia.

Daleki jestem od hołdowania idei radykalnego zepsucia natury ludzkiej i wmawiania dzieciom, że są zdegenerowane. Stąd właśnie bierze się napiętnowana przez Piusa X „przesadna ostrożność”. To głębsze spojrzenie na grzech, a raczej na ludzką grzeszność i łaskę, daje raczej siłę i wzbudza nadzieję na powolny osobowy wzrost.

Jeśli chodzi o grzech osobisty, już bardzo małe dzieci potrafią rozpoznać, że zrobiły coś niewłaściwego. Pięciolatek ma świadomość, że podrapał siostrę albo nie posprzątał zabawek porozrzucanych po całym pokoju, chociaż mama o to prosiła. Ale też łatwo przyzna, że często chce dobrze, ale jakoś nie wychodzi. Jeśli w odpowiedni sposób zwrócimy uwagę dziecku na tę tkwiącą w nim niemoc, a równocześnie na jego dobrą wolę i wsparcie, jakie otrzymuje za darmo od Boga w sakramentach, to pomożemy mu zrozumieć, że spotkanie z Bogiem miłosiernym w spowiedzi pozwoli mu bardziej pokochać siebie, przyjąć swoje słabości i lepiej rozwijać się. Sakrament pojednania może wtedy stać się dla dziecka czymś więcej niż tylko sposobem oczyszczenia serca przed Eucharystią. Jestem pewien, że dziecko w lot zrozumie, o co chodzi. Im wcześniej, tym lepiej.

DARIUSZ PIÓRKOWSKI jest jezuitą, redaktorem naczelnym Wydawnictwa WAM.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2012