Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dobra działka

Dobra działka

20.11.2017
Czyta się kilka minut
Jak się chce puszyć przed światem mianem bastionu chrześcijaństwa, to trzeba będzie kiedyś beknąć przed jego Założycielem za to, że wywaliło się 900 mln zł na walki z zaklętymi w cegłach demonami, zamiast ratować głodujące dzieci.
FOT. GRAŻYNA MAKARA
FOT. GRAŻYNA MAKARA
D

Dwadzieścia lat przyglądania się szopce, w jaką (ze zwiastującą trwałość choroby regularnością) zmienia się polskie życie publiczne – i nie mam raczej wątpliwości, że kolejna już odsłona odwiecznego sporu, czy zburzyć warszawski Pałac Kultury i Nauki, to użyteczny PR-owy gadżet, kołderka, którą przykryje się wystawione na ziąb odnóża elektoratu. Co dokładnie miałoby je zmrozić? Wciąż pozostająca w trybie niedokonanym rekonstrukcja gabinetu, poprzedzona najdłuższą grą wstępną w historii polityki? Niesmak, jaki pozostał po tym, jak „separatyści rasowi” ukradli Polakom Święto Niepodległości? Coraz bardziej dotkliwie nieumiejący się skończyć, comiesięczny, postsmoleński spektakl?

Nie wiem, pytajcie rządowych spin doktorów. Co do jednego nie mam wątpliwości: stawianie teraz tematu burzenia Pałacu to – przy całym moim osobistym szacunku do niektórych konsekwentnych od lat piewców...

7028

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Celne i niestety prawdziwe. Bóg na sztandarach ma być usprawiedliwieniem, gdy tymczasem powinen być w sercu.

Bardzo dziękuje Panu za ten artykuł. Podjął Pan bardzo ważny acz mało popularny temat idei dobroczynności.Wydaje się, iż w kraju, w którym mieszka tylu katolików, jest to idea daleka, a „dawanie” polega na jednorazowym corocznym wkładzie piątaka na „orkiestrę” czy konkurencyjny „Caritas”. Ciekawe, ze w sekularnej i mało sentymentalnej Wielkiej Brytanii już malutkie dzieci uczy się dzielenia z innymi i udzielenia się w lokalnych grupach samopomocy. Przy każdym Kościele jest rząd organizacji do pomocy przy sprzątaniu/ odwiedzaniu samotnych/ robieniu herbaty po mszy dla parafian za mały datek na kościół/ zbierania kasy na obiady dla bezdomnych etc ..czy my zapominamy ze w Niebie, my, Polacy jesteśmy (będziemy?) mniejszością narodowa?

Wiem, każdy własną logiką się posługuje, w naszym kraju moja logika jest ponad logiki innych i bez szans na dystans do samego siebie. Zalicza się Pan zapewne do tak zwanej inteligencji, elity intelektualnej. . Otóż proszę Pana, to nie elity intelektualne decydują o kierunku w którym kroczymy, Nie jest też prawdą, że ciemny lud jest głupi jak stado baranów. To prawda, rządzą nami ludzie na których zasługujemy, ale są oni i tak o wiele lepsi od naszej intelektualnej elity. Generalnie zajmuje się ona ględzeniem i oszałamiająco szybko popada w służalczość wobec każdej władzy, to jest ten pęd do wygodnego życia i zabłyśnięcia. Nie będę się silił na udowadnianie swej tezy, wystarczy trochę rozejrzeć się na około siebie, pooglądać telewizję. To co wygadują i wypisują utytułowani ludzie jest porażające. Burzenie świątyni Stalina na tyle samo sensu co budowanie świątyni opatrzności, czy pomnika Chrystusa w Świebodzinie, czy gdzie tam. Jeśli jest potrzeba budowania, to się buduje, gdy potrzebujemy burzyć - burzymy. Proszę sobie darować powiastki o głodujących dzieciakach tu w kraju, bo takich nie ma, a jeśli są, należy je odebrać rodzicom i oddać w adopcje ludziom uczciwym. Pewnie, można nakarmić tymi 900 mln dzieci w Jemenie, czy gdzie tam kto chce. Niech się zdrowo chowają i napłodzą 250 tysięcy kolejnych głodomorów do wykarmienia. Mało to poprawne politycznie co piszę, ale niestety bardzo życiowe. Powiem więcej, chrześcijański zachód stać na wykarmienie wszystkich głodujących, możemy sprawić, że za sprawą zdobyczy naszej medycyny, odsetek przedwczesnych zgonów radykalnie się zmniejszy. Zafundujmy im godne warunki sanitarne, czystą wodę i powietrze, posprzątajmy im ich świat, stać nas na to. Proszę prześledzić kiedy i gdzie budowano najzacniejsze katedry i jaki był koszt ponoszony przez szarego człowieka. Dla kogo i po co wprowadzano posty, aby brzuszyska paniskom nie popękały, gdy szary człowiek zdychał z głodu. Pisze Pan tak jakby zupełnie nie docierało do Pana, jak i na czym zbudowano potęgę zachodniej chrześcijańskiej cywilizacji, z dobrodziejstw której czerpać przyszło Panu dziś pełnymi garściami. Zapewniam, pomysłodawcy burzenia PKW znakomicie się orientują w potrzebach dzisiejszego świata, to Pan ma z tym problem. Oni nie toczą dziecinnych wojenek, lecz cynicznie i zdrowo kalkulują, liczą siły na zamiary. Chrześcijaństwo nie jest domeną ludzi naiwnych, dzielących się ostatnią kromką chleba z bliźnim, choć są oni dla niego solą i natchnieniem i usprawiedliwianiem. Jesteśmy pragmatyczni i cyniczni, przesiąknięci hipokryzją. Wszystko wpojono w nas od najmłodszych lat, wiodącą rolę w tym procederze pełnili i pełnią nasi pasterze.

Dobry tekst, konkretny i rzeczowy. Od siebie dodam kilka słów. Nie wystarczy postulat "zafundujmy im godne warunki sanitarne, czystą wodę i powietrze, posprzątajmy im ich świat, stać nas na to". W upraszczającym, ale odpowiadającym faktom skrócie sytuacja wygląda mniej więcej tak. Przed chrześcijańską kolonizacją Afryki plemiona i ludy tam żyjące korzystały z nieprzebranych bogactw tego kontynentu,i jednocześnie podlegały naturalnym procesom selekcji i rozwoju. Zachodni grabieżcy odebrali im to, co stanowiło podstawę ich bytu, z nich samych zrobili niewolników - proces ten odbywał się przez wieki, na przerażająco wielką skalę. Lasy tropikalne masowo wycinano - a to one dostarczały od zawsze środków do życia. Rdzennych mieszkańców zamykano w odizolowanych enklawach skazując na głodową wegetację, a często śmierć. O ludobójstwie nie wspominam, ono na zawsze pozostanie haniebną kartą w dziejach 'ucywilizowanej', chrześcijańskiej Europy. Kiedy zaczęły się budzić sumienia najeźdźczej hordy, zaczęto na większą skalę dokarmiać i szczepić niedobitki. Efektem był oczywiście wzrost populacji - ale wciąż żyjącej w skrajnej biedzie i na marginesie marginesu godnego życia. I tak po dziś dzień Zachód przy udziale kościołów prowadzi misje 'humanitarne' - koncentrując się właśnie na warunkach sanitarnych, czystej wodzie, szczepieniach niemowląt. Nie daje jednak tego, co wcześniej zagrabił, na czym swą dzisiejsza potęgę budował. Nie sposób tej wołające o pomstę do wszystkich nieb i bogów nieprzeliczonej rzeszy ponad wszelka miarę przy pomocy owych szczepionek i mleka w proszku rozmnożonej rzeszy głodujących biedaków z powrotem umieścić w ich naturalnym królestwie - bo tego po prostu już nie ma. Nie daje im zachodnia chrześcijańska społeczność inwestycji zapewniających źródło utrzymania dla rodzin. Owszem, daje w rosnącej dawce ułudę religii i kaznodziei, obiecujących nieszczęśnikom wspaniałą przyszłość - po śmierci. Póki co ta stale rosnąca dzięki tym fantastycznym "darom" ze świata wielomilionowa społeczność - to niewyczerpane zasoby najtańszej pod słońcem siły roboczej. Te wszystkie szczepionki, mleka w proszku, studnie - to de facto paliwo dla olbrzymiego generatora zastępów niewolników XXI wieku. Nikt taniej nie będzie wypracowywał zysków dla spasionych i rozwydrzonych mieszkańców wierzchołka piramidy, niż stale na krawędzi śmierci głodowej i w sytuacji totalnego niedostatku żyjący ludzki glon, zasiedlający jej podstawę. Afryka była i jest po dziś dzień ograbiana przez dumnych białych. Nic nie wskazuje na to, że to może się zmienić.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]