Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Do worka!

Do worka!

14.12.2010
Czyta się kilka minut
W poprzednim numerze układaliśmy listę udanych premier targowych dla dzieci. Dziś ciąg dalszy rekomendacji, pod rozwagę Świętemu Mikołajowi czy może Aniołkowi. I choć nasi Koszmarni Karolkowie w listach do Mikołaja uporczywie proszą o Terminatora, Gladiatora, Międzygalaktyczny Telekinetyczny Turbo Cyberścigacz Deluxe i Miotacz Mułu 2003 - my się nie ugniemy i jak co roku pod choinką znajdą się KSIĄŻKI! Kompromis polega na tym, że nie będzie tam słownika ortograficznego, przyborów do geometrii i skarpet, które to prezenty mogłyby zadowolić jedynie Doskonałego Damianka.
w

wiek 1+

Aleksandra Woldańska-Płocińska, Pierwsze urodziny Prosiaczka, Kraków 2010, Wydawnictwo Czerwony Konik

Ładna książeczka "pierwsza" - o grubych kartonowych stronach, co to podrzeć się nie da i obgryzanie zniesie mężnie. Prosiaczek ma urodziny i oczekuje gości. Schodzą się zwierzęta, każde przynosi prezent, ale Prosiaczek daremnie wypatruje najbliższego przyjaciela Borsuka. Czyżby zapomniał o urodzinach? Zaskakująca puenta odpowie na to pytanie. Książka smacznie zilustrowana - zwięźle, bez wizualnego gadulstwa. Dodatkowym walorem są inteligentne zabawy literą, dostosowaną do rozmiaru i charakteru zwierzątek. Pochwała przyjaźni i krótka lekcja dobrego gustu. Co nie dziwi, zważywszy wydawcę, który dotąd nie splamił się brzydką książką.

wiek 2+

Markus Osterwalder, Bobo. Historyjki obrazkowe dla najmłodszych dzieci przeł. Maria Borzęcka, Warszawa 2010, Wydawnictwo Hokus Pokus

"Bobo" to adaptacja bezpretensjonalnych książeczek obrazkowych, wydanych w Hamburgu w latach 80. Mamy pierwszą, wkrótce kolejne. Podobnie jak rekomendowane już tutaj "Przygody rodziny Mellopsów" Tomi Ungerera, są to proste dwukolorowe rysunki, w trochę staroświeckiej manierze. Komiksowe, czytelne kadry układają się w historyjkę, opatrzoną krótkimi podpisami.

Tytułowy Bobo to malec-koszatka - puszysta kulka w pasiastych majtkach. Dwoje troskliwych rodziców zabiera Bobo a to do zoo, a to na zakupy czy plac zabaw... Każdy epizod opowiedziano za pomocą kilkudziesięciu rysunkowych okienek. Narracja jest przejrzysta, przystosowana do wieku czytelnika-przedszkolaka. Są tu wyliczanki, rytmy i refreny, różne brum-brum! fru-fru! - lubiane przez dzieci dźwiękonaśladowcze wykrzykniki. Autor tworzył książkę wraz z dwuipółletnią wówczas córką. Tomik jest skromny, ale bardzo przyjazny - z gatunku książek-nierozłączek, wożonych stale w kieszeni dziecięcego wózka.

Kate Lum, Co?, ilustracje Adrian Johnson, przeł. Jędrzej Butkiewicz, Warszawa 2010, Wydawnictwo Tatarak

Zabawna książka obrazkowa, przewrotna wyliczanka. Oto wnuczek ma spędzić noc w domu babci. Ale kiedy nadchodzi wieczór, okazuje się, że chłopiec nie ma: łóżka... poduszki... kocyka... misia... Za każdym razem babcia-supermenka potrafi zaradzić potrzebie - ścina drzewa, hebluje deski, zbija łóżko, skubie drób, wypycha poduszkę itd. Kiedy wszystkie zadania zostały wykonane i wnuczek może wreszcie iść spać, okazuje się, że jest już... ranek. Książka pod prąd stereotypowych wizerunków bezradnej babuni-staruszki. Duże, efektowne ilustracje i absurdalny dowcip zostały dostrzeżone przez jurorów brytyjskich i niemieckich - stąd nagroda Red House Children Book Award i nominacja do Deutscher Jugendliteraturpreis.

wiek 3+

Gerard Moncomble, Czupieńki - Smok; Czupieńki - Gwiazdka, ilustracje Paweł Pawlak, przeł. Ewa Kozyra-Pawlak, Poznań 2010, Media Rodzina

Wydane wcześniej we Francji, te urodziwe książeczki dla maluchów doczekały się polskiej edycji. Przed paroma laty ilustrator Paweł Pawlak pospołu ze swoim francuskim przyjacielem wymyślili Czupieńki (Les Tchoux) - mieszkające na drzewach leśne skrzaty. W dwóch krótkich nowelkach opisali ich jesienną i zimową przygodę. Pierwsza dotyczy wizyty żarłocznego smoka, który sieje spustoszenie w spiżarniach Czupieńków, druga - upadłej z nieba, zziębniętej gwiazdki. Tekstu tu niewiele, ale co przemilczał pisarz, to namalował ilustrator, toteż mamy kolejny popis Pawlaka - znakomitego artysty, wyposażonego w poczucie humoru i dar empatii. Ładne tłumaczenie Ewy Pawlak.

wiek 6+

Antonina Żabińska, Borsunio, Kraków 2010, Wydawnictwo Literackie

Zachwycająca książka! Trzecia - poprzedziły ją "Rysice" oraz "Dżolly i S-ka" - z cyklu pysznych gawęd Antoniny Żabińskiej, nieżyjącej już wspaniałej opiekunki zwierząt, żony Jana Żabińskiego, zoologa i dyrektora warszawskiego zoo. Od pierwszego wydania książki upłynęło wiele lat, a mimo to nadal emanuje bezpretensjonalnym wdziękiem, poczuciem humoru autorki i niekłamaną miłością dla zwierząt.

Tytułowy "Borsunio" to podrzutek dostarczony w paczce do warszawskiego ogrodu zoologicznego. Dziś miałby siedemdziesiątkę z okładem - opisywane wydarzenia działy się tuż przed wojną. Znajdek stał się ulubionym zwierzątkiem syna państwa Żabińskich, sześcioletniego Rysia. Karmiony butelką, hołubiony przez całą rodzinę, temperamentny Borsunio nie tylko podporządkował sobie domowników, ale zdominował nawet bernardzicę Zośkę, większą od niego kilkakrotnie. Cały komiczny proces dorastania zwierzątka podczas pobytu na podwarszawskim letnisku został opisany przez panią Żabińską z niezwykłym humorem i czułością.

Puenta tej wesołej książki jest dramatyczna: wybucha wojna, zwierzęta giną od bomb lub błąkają się ranne nad Wisłą. Borsunio znika. Dramatyczną i heroiczną wojenną historię warszawskiego zoo poznać można dzięki wznowionym również wspomnieniom Antoniny Żabińskiej, zatytułowanym "Ludzie i zwierzęta".

Francesca Simon, Koszmarny Karolek i prześwietne święta, ilustracje Tony Ross, przeł. Maria Makuch, Kraków 2010, Wydawnictwo Znak

Zebrane w jednym tomie wszystkie okołoświąteczne epizody Karolkowe. Atmosfera Gwiazdki i towarzyszące jej rodzicielskie wysiłki na rzecz wyczarowania jedynej-w-swoim-rodzaju uroczystości zostają storpedowane przez koszmarne wybryki Karolka. Jak zawsze egoistyczny, obcesowy, łakomy i wyrachowany, nasz bohater wcieli w życie najgorsze gwiazdkowe scenariusze - od klapy szkolnych jasełek po obraźliwe wierszyki pod choinką. W opozycji do anielsko dobrego Doskonałego Damianka, jego starszy brat Karolek jest wszystkim tym, czego nie życzylibyśmy sobie u naszych dzieci, a co jest (stale odpieraną) dziecięcą pokusą. Mali czytelnicy świetnie chwytają tę zamierzoną groteskę i konwencję dwóch biegunowo różnych dziecięcych wcieleń, toteż Karolka nie trzeba ani cenzurować, ani się go obawiać. Poczucie humoru Franceski Simon gwarantuje, że jej intencje zostaną dobrze odczytane, a Karolek nie sprowokuje armii małych naśladowców. Seria o Karolku jest bardzo poczytna, do czego przyczynił się zapewne świetny, dowcipny przekład Marii Makuch i genialne ilustracje Tony’ego Rossa.

Martin Widmark, Biuro detektywistyczne Lassego i Mai - Tajemnica szkoły; Tajemnica złota, ilustracje Helena Willis, przeł. Barbara Gawryluk, Poznań 2010, Wydawnictwo Zakamarki

Wydawnictwo Zakamarki ma tę przewagę nad innymi, że wszystkie wydawane przez nie książki zostały uprzednio przetestowane na dzieciach szwedzkich i tam odniosły sukces. A zatem wydawca mógł łatwo przewidzieć, że popularna w Szwecji bestsellerowa seria detektywistyczna o Lassem i Mai spodoba się również i u nas. I rzeczywiście. Książki sprzedają się jak ciepłe bułeczki, a dwa najnowsze tomy pomnożą z pewnością popularność serii.

Koncept autorski jest genialny w swojej prostocie. Wszystkie książki szesnastoodcinkowego cyklu mają kilkunastu stałych bohaterów, mieszkańców małego miasteczka. Bohaterowie ci uczestniczą w drobnych, lokalnych epizodach z kryminalną zagadką w tle. Ci, którzy są statystami w jednym tomie, pojawią się jako aktorzy pierwszoplanowi w innym. Przestępstwa są drobne - zwykłe pospolite szachrajstwa, żadnych, broń Boże, trupów. Para dzieci, obdarzonych sprytem i darem obserwacji, nieuchronnie demaskuje złoczyńców. Charakterystyczne, groteskowe ilustracje dobrze oddają klimat tych nieskomplikowanych, małomiasteczkowych intryg. Duże litery, prosty styl - dobra propozycja dla dzieci zaczynających czytać samodzielnie. Serii towarzyszą zeszyty z łamigłówkami i "Pamiętnik detektywa".

wiek 10+

Wilhelm i Jakub Grimm, Baśnie dla dzieci i dla domu, ilustracje Otto Ubbelohde, przeł. Eliza Pieciul-Karmińska, Poznań 2010, Media Rodzina

Podoba mi się strategia Media Rodziny wydawania literatury dziecięcej w solidnych, trwałych - na pokolenia - edycjach. Czy nie tego właśnie spodziewamy się po poznaniakach i szkocko-irlandzkim pastorze? Niedawno zachwalaliśmy "Zamek Soria Moria" - pięknie wydane baśnie norweskie, a oto i nowa premiera, w równie luksusowej edycji.

Nieczęsto zdarza się, aby jeden wydawca dwukrotnie porywał się na ten sam tytuł. Przed rokiem Media Rodzina opublikowała tzw. "małe wydanie": 50 baśni braci Grimm w nowym przekładzie Elizy Pieciul-Karmińskiej, ze współczesnymi ilustracjami Adolfa Borna, czeskiego mistrza grafiki. Dziś - ponownie Grimmowie, tym razem w pełnej, 200 baśni liczącej edycji i w swoim najbardziej oczywistym ubranku, bo przyozdobieni rycinami Otta Ubbelohde.

Jakkolwiek artysta ten urodził się pół wieku po pierwszej edycji baśni Grimmów (w przyszłym roku minie 200 lat od premiery), to swoimi ilustracjami sprawił, że przyspawano go na dobre do "Kinder- und Hausmärchen". Ubbelohde jest tym dla Grimmów, czym nasz Szancer dla Andersena. Pochodzące z roku 1906 wspaniałe czarno-białe ryciny są secesyjne (jugendstilowe) z ducha i bardzo "niemieckie", jako że ilustrator za tło obrał krajobrazy i architekturę Hesji. O ile graficy francuscy z reguły ubierali baśniowych bohaterów w kostium rokokowy i barokowy (patrz: Edmund Dulac), Ubbelohde konsekwentnie odwołuje się do stylistyki średniowiecznej, a pruski mur i gotyckie zamczyska są u niego wszechobecne. Uroda, scenograficzna rzetelność i drobiazgowość tych ilustracji sprawiają, że podczas lektury w głowie dziecka ikonografia zakorzenia się w epoce i regionie, z którego baśnie pochodzą. Każdy detal - naczynia, odzież, meble, narzędzia rolnicze, architektura - daje wyobrażenie o niemieckiej prowincji w odległych czasach, kiedy rodziły się baśnie. Mroczny i plebejski charakter tych ilustracji znakomicie współgra z klimatem Grimmowskich makabresek.

Samego tekstu zachwalać nie trzeba: Grimmowie jacy są, każdy widzi. Nowy przekład, dwa grube tomy w twardej, długowiecznej oprawie, pyszna grafika - oto kolejny niezbędny tytuł w wielopokoleniowej, rodzinnej bibliotece.

wiek 11+

Barbara Odnous, Anuszka.pl. Na Waniliowej... Warszawa 2010, Podróżne Wydawnictwo

Na początek prztyczek należy się wydawcy, który popełnił typowy błąd okładkowy - trudno zgadnąć, co znajdziemy pod kompletnie anonimową okładką. A znajdziemy mądrą i wartościową książkę dla młodych.

Tytułowa Anuszka to nastolatka prowadząca wakacyjny dziennik. Dziewczyna pisze prosto i ciekawie - w jej życiu nie ma żadnych ekscytujących przygód, romansów i ryzykownych eskapad, ale bohaterka wydaje się być szczera i prawdziwa. Lubimy Anuszkę. Lubimy jej mamę i zwariowaną kuzynkę, Pepina i babcię - wszystkich mieszkańców ulicy Waniliowej, gdzie na czas wakacji zamieszkała narratorka. Anuszka robi wrażenie nad wiek rozsądnej. Dopiero po kilkudziesięciu stronach lektury dowiemy się, że są po temu powody - jeśli dziewczyna nie wydaje nam się dość żywiołowa i wszędobylska, to dlatego, że jeździ na wózku inwalidzkim. Nieznana z nazwy choroba nie odebrała jej inteligencji i wdzięku, ale odebrała swobodę ruchów.

W zwyczajnych, wakacyjnych epizodach autorka przemyca komunikaty dla zdrowych - dowiadujemy się, z jakimi przeszkodami spotyka się dziewczyna na wózku, co jest dla niej źródłem obaw i wstydu, co wprawia ją w panikę. Banalna wyprawa do centrum w towarzystwie kuzynki-rówieśnicy owocuje kłopotliwymi przygodami. Zdrowi, nastoletni czytelnicy tego dziennika nagle mają szansę spojrzeć na otoczenie inaczej - z perspektywy wózka. A przy tym nie jest to książka o chorobie. Wózek jest rekwizytem drugiego planu, bo na pierwszym pozostaje Anuszka - jej osobowość, dar obserwacji, umiejętność nazywania rzeczy i ludzi. Książka zasłużenie nominowana do tytułu Książki Roku IBBY w kategorii literackiej.

wiek 14+

Suzanne Collins, Kosogłos, przeł. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz, Poznań 2010, Media Rodzina

Trzeci tom brawurowo napisanej serii dla nastolatków, która odniosła sukces w Stanach (bestseller "New York Timesa"). O tomie pierwszym ("Igrzyska śmierci") pisałam na tych łamach obszerniej, drugi ("W pierścieniu ognia") i trzeci mają wszystkie zalety pierwszego.

Książka jest polityczną fantazją na temat totalitarnej dyktatury, która trzyma w szachu kilkanaście niewolniczo eksploatowanych prowincji. Każdego roku, ku przestrodze i "na pamiątkę" krwawo stłumionego buntu, Kapitol - reżimowa stolica - organizuje "dożynki", czyli walki nastoletnich "gladiatorów" w oku kamer telewizyjnych. W gronie walczących o życie znajdzie się 17-letnia Katniss - niepokonana i obdarzona wrażliwością zarazem. Jest ona bohaterką wszystkich trzech tomów, przy czym w odsłonie trzeciej dziewczyna przyjmie na siebie rolę "kosogłosa" - ikony buntu przeciwko Kapitolowi.

Jakkolwiek trylogia jest brutalna, warto po nią sięgnąć. Pojawia się tu mnóstwo ważkich pytań: o rolę mediów w konfliktach wojennych, o to, czy w istocie istnieją wojny "sprawiedliwe" i czy w ogniu walki nie zaciera się różnica między napastnikiem a ofiarą. "Dożynki" i dalsze ich następstwa przypominają jako żywo scenę dzisiejszych konfliktów zbrojnych, nierzadko inspirowanych przez media i napędzanych medialną manipulacją. Suzanne Collins bardzo zręcznie łączy "bondowską" literaturę akcji z powagą i odpowiedzialnością pisarki. Znajdziemy tu wiele odniesień do współczesnej polityki, a puenty i morały nie są ani oczywiste, ani naiwne. Książka wprawia w konfuzję, może być znakomitym punktem wyjścia do poważnej "tożsamościowej" debaty z nastolatkami.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]