Dekada niezależności: Polska gospodarka odcina się od Rosji

Handel bez Rosji, kultura bez Rosji, sport bez Rosji. Kilkanaście lat temu wydawało się to niemożliwe, ale wszystko zmieniło się po 2014 roku. Zderusyfikowaliśmy większość aspektów naszego życia.
Czyta się kilka minut
Połączenie gazowe Polska-Słowacja. Starchocina w powie,cie sanockim, maj 2022 r. // // Fot. GAZ-SYSTEM / Materiał prasowy
Połączenie gazowe Polska-Słowacja. Starchocina w powiecie sanockim, maj 2022 r. // // Fot. GAZ-SYSTEM / Materiał prasowy

Przed agresją na Ukrainę jedenaście lat temu Rosja wciąż była jednym z głównych partnerów handlowych Polski. Zajmowała siódme miejsce w naszym eksporcie oraz trzecie w imporcie, po Niemczech i Chinach. Gdy doszło do aneksji Krymu, współpraca się załamała, m.in. z powodu sankcji nałożonych przez Unię oraz rosyjskiego odwetu w postaci embarga na liczne europejskie towary, w tym wiele produktów z Polski.

Symbolem gospodarczej wojny stały się jabłka, bo właśnie do Rosji wysyłaliśmy ich najwięcej. Cała sprawa budziła wówczas kontrowersje, powstawały zarówno grupy protestujące przeciwko zamykaniu się na wschodniego sąsiada, jak i te nawołujące do bojkotu rosyjskich produktów. Ikoniczna stała się zwłaszcza akcja pod hasłem „Jedz jabłka na złość Putinowi”, do której odwoływali się artyści, np. Szymon Majewski, który przedstawił satyryczny sposób na obejście embarga i przemyt kapusty oraz jabłek w piłkach futbolowych.

Po wprowadzeniu sankcji i odwetowego embarga w mediach toczyła się też najzupełniej poważna dyskusja, w której było dużo alarmujących komentarzy, wieszczących liczne negatywne konsekwencje, w tym marną przyszłość wielu polskich rolników i hodowców. Na szczęście lament trwał krótko, a my podjęliśmy wysiłek, by znaleźć sposoby na trwałe uniezależnienie się od Rosji. 

Tak opisywał to w swych materiałach z 2018 r. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców: „Reasumując, zarówno politycy, jak i duża część ekspertów, uważali, że rosyjskie embargo na polską żywność w istotny sposób wpłynie na rodzimych przedsiębiorców i całą gospodarkę, i to bardzo negatywnie. Rzeczywistość jednak okazała się być znacznie bardziej łaskawa dla polskich producentów, którzy w tych niewątpliwie trudnych chwilach wykazali się wytrwałością i niespotykaną kreatywnością”.

Polak potrafi, czyli polskie jabłka w Afryce

Polscy producenci błyskawicznie znaleźli alternatywne rynki zbytu, także dzięki rządowemu programowi „Go Africa” z wiosny 2015 r., którego celem było instytucjonalne wsparcie polskich firm w zdobywaniu nowych rynków m.in. w Kenii, Tanzanii, Senegalu, Angoli i Mozambiku. Przedsięwzięcie okazało się dużym sukcesem, a w krajach objętych programem polski eksport notował nawet 50-procentowe wzrosty.

Szybko zaczęliśmy zapominać, jak ważnym rynkiem była dla nas Rosja, ale jej udział w polskim imporcie jeszcze w 2019 r. wynosił 6,1 proc. Kiedy w lutym 2022 r. doszło do pełnoskalowej agresji na Ukrainę, postanowiliśmy zupełnie odciąć się od imperium – w 2023 r. import z Rosji spadł już do poziomu 0,72 proc. Radzimy sobie doskonale bez współpracy z dawnym hegemonem, który jeszcze jako ZSRR był dominującym oraz dyktującym warunki partnerem gospodarczym PRL.

Przez ostatnie lata działalność rosyjskich firm w naszym kraju dosłownie zamierała. Co prawda bracia Andriej i Siergiej Szneiderowie kilkukrotnie próbowali wprowadzić do Polski swoją sieć sklepów, ale z ambitnych planów budowy ponad 100 placówek handlowych nic nie zostało. W naszym sektorze spożywczym też nie działa już żadna znacząca rosyjska marka, a pieczątkę na derusyfikacji postawiła firma Maspex, przejmując w 2022 r. rosyjską firmę handlującą alkoholem: CEDC International Sp. z o.o. W efekcie udało się zrepolonizować kilka kultowych marek mocnych alkoholi. Po tej transakcji w polskich sklepach nie ma już w zasadzie rosyjskich produktów.

Nie bierzemy gazu z Rosji, za to wysyłamy go do Mołdawii

O tym, że potrafimy się umiejętnie uniezależniać od Rosji, świadczy też sektor energetyczny. Szereg kluczowych inwestycji, takich jak gazoport w Świnoujściu, łączący nas z Norwegią gazociąg Baltic-Pipe czy połączenia gazowe z Litwą i Słowacją – pozwoliły nie tylko na zbudowanie energetycznej suwerenności, ale także na derusyfikowanie sąsiednich państw. Już w 2021 r. dostarczyliśmy gaz do Mołdawii, i była to pierwsza nie rosyjska dostawa tego surowca dla Kiszyniowa. Warto dodać, że udana dywersyfikacja energetyczna to konsekwencja działania ponad podziałami politycznymi. Umowę w sprawie połączenia z Litwą podpisywała Ewa Kopacz, a wstęgę na uroczystym otwarciu inwestycji przecinał Andrzej Duda. Podobny konsensus nie był już niestety możliwy w przypadku połączenia gazowego z Czechami. Prace nad projektem przerwano w 2019 r., wznowiono je w 2023 r., ale po niedawnej zmianie władzy w Pradze znów nie wiadomo, czy projekt zostanie ukończony.

Na szczęście w Polsce zapanowała zgoda w kwestii uniezależnienia się od rosyjskich surowców, choć i ta historia mogła potoczyć się inaczej. W 2022 r. przestała obowiązywać bardzo niekorzystna dla Polski umowa z Gazpromem, który wcześniej musiał też wypłacić PGNiG ok. 1,5 mld dolarów odszkodowania – zgodnie z wyrokiem Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie, który uznał, że ceny gazu w kontrakcie jamalskim były zawyżane i nierynkowe.

Ostatnim kamieniem milowym w derusyfikacji polskiego sektora energetycznego było przejęcie majątku firmy EuRoPol Gaz, czyli koncernu, który miał stać na straży rosyjskiego imperializmu energetycznego. W 2022 r. Orlen uzyskał kontrolę nad siecią przesyłową, a Dom Development przejął niedokończony budynek firmy. Szpecący panoramę Warszawy symbol rosyjskiej dominacji zniknie już niedługo z krajobrazu stolicy.

Również na odcinku wojskowym dokonaliśmy głębokich zmian. Rosyjski sprzęt był przez lata stopniowo wycofywany z użytku, a znaczącym symbolem stało się wycofanie 11 września ostatniego myśliwca SU ze służby w polskiej armii. Zostało nam już tylko 14 myśliwców MiG-29.

Sportowe awanse łatwiejsze bez Rosji 

W procesie odcinania się od Moskwy pomogły nam również sankcje nałożone na nią w dziedzinach dalekich od gospodarki. Staliśmy się m.in. beneficjentem wykluczenia Rosji z najważniejszych rozgrywek sportowych. Trudniej byłoby o srebrny medal siatkarzy na ostatnich igrzyskach olimpijskich, o złoto Ligi Narodów czy brąz mistrzostw świata, gdyby trzeba było pokonać jeszcze jedną, bardzo silną drużynę – Rosję.

To również z Rosją miała grać Polska w barażach o mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2022 r., jednak za sprawą wykluczenia jej reprezentacji mieliśmy do rozegrania jeden mecz mniej. Ostatnio zaś dużo mówi się o tym, że polska Ekstraklasa może awansować na 10. miejsce w rankingu europejskich lig UEFA. Dzięki temu mistrz Polski miałby zagwarantowane prawo do gry w Lidze Mistrzów bez eliminacji, których nie udaje nam się przebrnąć od lat. 

Taki awans jest możliwy m.in. dzięki temu, że nie musimy przeganiać Rosji, która przed inwazją na Ukrainę zajmowała miejsce w pierwszej dziesiątce. Trochę to przypomina sytuację naszych hokeistów, którzy zagrali (niestety, przez moment) w elicie hokeja na lodzie w 2024 r. właśnie dzięki wykluczeniu z rozgrywek Rosji i Białorusi.

Rosjanie zniknęli też z polskiej przestrzeni kulturalnej. Nie odbywa się już (fakt, dobrze oceniany) festiwal rosyjskich filmów „Sputnik nad Wisłą”. Anulowano również pomysł, by rok 2015 uczynić rokiem rosyjskiej kultury w Polsce i polskiej kultury w Rosji. Reprezentanci Rosji nie biorą udziału w Konkursie Chopinowskim, a zamiast Akademickiego Zespołu Pieśni i Tańca Armii Rosyjskiej koncertuje w Polsce Kijowska Orkiestra Symfoniczna.

Konsekwencje: 70 procent Rosjan nie lubi Polaków

Odcięliśmy się od największego państwa na świecie na kilku ważnych płaszczyznach. Nie jesteśmy jednak do końca świadomi tej zmiany i jej wielowymiarowego sukcesu – społecznego, gospodarczego i politycznego. Mieliśmy być zapleczem kremlowskiego imperializmu i bazą wypadową na potrzeby dalszych ekspansji. Staliśmy się jednak hamulcowym tego procesu i wyraźnym przykładem na arenie międzynarodowej, że trwały rozwój gospodarczy bez współpracy z Rosją jest możliwy.

To wszystko ma swoje konsekwencje. Z najnowszych badań Centrum Lewady wynika, że 70 proc. Rosjan ma do Polski negatywne nastawienie – jesteśmy drugim najbardziej nielubianym krajem po Ukrainie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Nie chcemy cię, Moskwo