Wojny handlowe to wojny klasowe – piszą Matthiew C. Klein i Michael Pettis w głośnej książce o tym samym tytule. Autorzy wzięli w niej pod lupę mechanizmy współczesnych wojen handlowych, odkrywając ich ukryty społeczny kontekst.
Bruksela reaguje na amerykańskie cła umową z Mercosur
Obrona interesów narodowych, zwykle podawana jako przyczyna tego typu napięć między państwami, stanowi ich zdaniem jedynie dogodne uzasadnienie dla działań w obronie interesów najbogatszych. Rachunek za wojny handlowe niemal zawsze płacą najubożsi – konkludują Klein i Pettis.
Warto przypomnieć sobie tę publikację w kontekście umowy o wolnym handlu ze związkiem sześciu państw Ameryki Południowej Mercosur, którą przyjęła właśnie Komisja Europejska. Bruksela postanowiła otworzyć szerzej drzwi produktom z drugiej półkuli w reakcji na cła nałożone przez USA na produkty z UE.
Bezpieczniki, które nie uspokoją europejskich rolników
Umowa z Mercosur przewiduje szereg bezpieczników w postaci chociażby limitów importu niektórych produktów (np. wołowina i cukier), a nawet dopuszcza wstrzymanie importu danego produktu, gdy doprowadzi on do zbyt dużego spadku cen na rynkach europejskich. Jedno nie ulega jednak wątpliwości.
Unia otworzy się w ten sposób na rynek, z którym jej rolnictwo nie będzie w stanie konkurować kosztowo. W krajach Mercosur PKB na głowę jest dziś średnio trzy razy niższe niż w Polsce.
Umowa dotknie więc zwłaszcza tych polskich rolników, którzy wciąż gospodarują na relatywnie niewielkich areałach. Dla krajowego przemysłu spożywczego jej skutki nie będą już tak jednoznacznie dotkliwe, zyska bowiem zarówno dostęp do tanich surowców spożywczych z Ameryki Południowej, jak i do blisko 300 mln tamtejszych konsumentów.
Europejscy konsumenci też nie odczują ulgi
A co z europejskimi konsumentami, którzy na co dzień nie mają nic wspólnego z rolnictwem i przetwórstwem spożywczym? Odpowiedź na to pytanie idealnie komponuje się z tezami Kleina i Pettisa. Teoretycznie tańsze surowce i większy rynek zbytu powinny oznaczać tańszą żywność, ale na spadek cen nie mamy co liczyć.
Nadwyżki skonsumują producenci. Wielkim koncernom przemysłowym wzrośnie rentowność. Na otwarciu rynku Argentyny, Brazylii, Paragwaju, Urugwaju i Boliwii skorzystają także europejscy eksporterzy spoza branży spożywczej (zwłaszcza niemieccy), którzy będą mogli przekierować na półkulę południową tę część produkcji, której nie są w stanie sprzedawać w USA po wprowadzeniu ceł.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















