Kamala Harris do debaty z Donaldem Trumpem przygotowała się skrupulatnie. Na kilka dni przed starciem zatrzymała się w Pittsburghu, gdzie analizowała nagrania z debat prezydenckich z udziałem swojego rywala. W hotelu zaaranżowano przestrzeń przypominającą telewizyjne studio z profesjonalnym oświetleniem, sceną i mównicami. Przy jednej z nich, jak donosi dziennik „The New York Times”, stał doradca polityczki – Lee Strasberg – ubrany w garnitur i długi, czerwony krawat – strój typowy dla Trumpa.
Według amerykańskiej prasy mniej profesjonalnie było w sztabie Trumpa, który przy długim stole ćwiczył odpowiedzi na trudne pytania i kluczową podczas telewizyjnej debaty mowę ciała.
Kto wygrał debatę
Dla obu kandydatów to musiało być wyzwanie: Harris, jeszcze kilka tygodni temu stała w cieniu Bidena jako jego wiceprezydentka. Z kolei Trump, mając nową rywalkę, musiał zmienić strategię ataku i pogodzić się tym, że po rezygnacji Bidena z wyścigu stracił prowadzenie w sondażach. Dziś w siedmiu kluczowych stanach Harris i Trump idą łeb w łeb, a niektórych Demokratka ma niewielką przewagę nad rywalem.
Tę grę o wysoką stawkę było czuć podczas debaty zorganizowanej przez telewizję ABC w Filadelfii (największym mieście Pensylwanii), która może okazać się najbardziej kluczowa dla wyłonienia zwycięzcy prezydenckiego wyścigu. Podczas 90-minutowego spotkania Harris i Trump oskarżali się nawzajem o bycie słabymi i przekonywali, że oponent nie jest gwarancją zmiany w amerykańskiej polityce, jakiej oczekuje większość wyborców.
Harris od razu przeszła do ataku: wypaliła, że jej rywal zaserwuje podczas debaty dobrze znaną strategię, czyli kłamstwa i rozpamiętywanie przeszłości. Szybko oskarżyła Trumpa o przewodzenie szturmowi na Kapitol 6 stycznia 2021 r., drwiła z jego uwielbienia dla dyktatorów oraz zarzucała, że był prezydent chce mówić kobietom, co mogą robić ze swoimi ciałami.
To ostatnie było nawiązaniem do gorącej debaty o dostęp do aborcji – kwestii wyjątkowo ważnej po tym, jak Sąd Najwyższy USA, w tym trzej sędziowie nominowani za prezydentury Trumpa – znieśli federalne prawo do aborcji.
By sprowokować rywala, Demokratka uderzała w jego najczulsze punkty. Gdy drwiła, że uczestnicy wieców Trumpa wychodzą z nich wcześniej, bo są zmęczeni i znudzeni, rywal odparł, że jego „wiece są najwspanialszymi w historii polityki”. Po czym straszył, że Ameryka ma się źle, a świat znalazł się na krawędzi trzeciej wojny światowej.
Niedługo później, krytykując politykę migracyjną Bidena, sięgnął po krążącą w social mediach teorię spiskową, jakoby imigranci mieszkający w Springfield w stanie Ohio jedli koty i psy. „Oni jedzą zwierzęta domowe należące do naszych ludzi. Takie rzeczy dzieją się w naszym kraju i to jest wstyd” – wypalił.
Czy Kamala Harris jest nowym Bidenem
Choć Trump wielokrotnie spychany był do narożnika, pilnował się i unikał swoich najgorszych ataków na Harris (zdarzało się, że na wiecach wyzywał ją od „głupich”). Jego strategią, znacznie bardziej bezpieczną dla walki o głosy kobiet, było przypominanie widzom, że Harris jest wiceprezydentką u boku Bidena, za którego rządów doszło do wzrostu cen żywności i rekordowego napływu imigrantów na granicę USA-Meksyk.
„Ona jest Bidenem” – powtarzał Trump, mówiąc o swojej rywalce. Rzeczywiście dla Harris jednym z największych wyzwań jest przekonanie wyborców, że jest szansą na zmianę w amerykańskiej polityce.
Podczas debaty nie zabrakło ostrych sporów o gospodarkę i politykę zagraniczną. W tej drugiej kwestii rywale, na dzień przed 23. rocznicą ataków na World Trade Center, spierali się o decyzję Bidena dotyczącą wycofania amerykańskich wojsk z Afganistanu.
Trump insynuował, że słabość, jaką jego zdaniem w tamtym momencie pokazała administracja Bidena, zachęciła Putina do inwazji na Ukrainę. Były prezydent zapytany wprost, czy chce, by Ukraina wygrała wojnę, odpowiedział jedynie, że chce zakończenia konfliktu, a w przypadku zwycięstwa w listopadowych wyborach siądzie do negocjacji w sprawie Ukrainy jeszcze jako prezydent elekt.
Harris mówiła z kolei o strategicznym znaczeniu NATO i przekonywała, że gdyby w momencie inwazji na Ukrainę to Trump był prezydentem, „Putin siedziałby teraz w Kijowie i miał oko na resztę Europy, poczynając od Polski”.
Harris z poparciem Taylor Swift
W sondażu dla CNN zrealizowanym tuż po debacie, 63 proc. wyborców, oceniło, że wygrała ją Harris. Tuż po starciu Demokratkę poparła również piosenkarka Taylor Swift, co może ułatwić walkę o młodych wyborców.
Wtorkowe starcie dla Harris było szczególnie kluczowe, gdyż jest ona mniej znana wyborcom niż Donald Trump. Przed debatą aż 28 proc. ankietowanych deklarowało, że chce dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat. Taką potrzebę w stosunku do Trumpa, który od lat nie znika z nagłówków gazet, miało tylko 9 proc. respondentów.
Podczas debaty Harris wypadła na opanowaną, dobrze przygotowaną merytorycznie i umiejętnie spychającą rywala do defensywy. Zasadnicze pytanie brzmi jednak, czy zdołała przekonać do siebie niezdecydowanych i niezależnych wyborców – w tej drugiej kluczowej grupie po miesięcznej przerwie znów z niewielką przewagą prowadzi Trump.
Dlaczego wyborcy ufają Trumpowi
Po euforii wywołanej rezygnacją Bidena z wyścigu sondaże pokazują, że miesiąc miodowy Harris się skończył. Jeśli chodzi o ekonomię, wyborcy dalej w tej kwestii bardziej ufają Trumpowi. Według badania New York Times/Siena College, opublikowanego dwa dni przed debatą, większość wyborców w pewnym stopniu uznaje Harris za odpowiedzialną za problemy na granicy USA-Meksyk. Do tego 47 proc. ankietowanych postrzega ją jako zbyt liberalną kandydatkę, która w znacznie mniejszym stopniu niż Trump gwarantuje zmianę po latach rządów Bidena (25 vs. 53 proc.)
Wreszcie, w spolaryzowanej Ameryce problemy prawne Trumpa zdają się nie mieć dla wyborców decydującego znaczenia. Jeśli wierzyć sondażom, powrót Republikanina do Białego Domu jest dla Amerykanów tylko nieco bardziej ryzykowny dla kraju (o 2 pkt proc.) niż wybór Kamali Harris.
Kandydaci stoczyli w telewizyjnym studiu zażartą walkę. Ale najbardziej ostra wymiana ciosów szykuje się teraz w stanach kluczowych dla wyścigu o Biały Dom.
MARTA ZDZIEBORSKA jest dziennikarką „Press”
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















