Czy ukraińską armię można krytykować

Amnesty International ogłosiło raport oskarżający ukraińską armię o celowe narażanie życia cywilów oraz łamanie praw i zwyczajów wojny. Na 231 stronach rysuje niejednoznaczny obraz wojny.
Czyta się kilka minut
Zniszczenia w Konstantynówce na wschodzie Ukrainy, 6 sierpnia 2022 r. / FOT. BULENT KILIC/AFP/East News /
Zniszczenia w Konstantynówce na wschodzie Ukrainy, 6 sierpnia 2022 r. / FOT. BULENT KILIC/AFP/East News /

Jeśli nie mieszkasz w kraju, do którego wdarli się okupanci i rozrywają go na kawałki, to na pewno nie zrozumiesz, co to znaczy potępić armię obrońców. I nie ma słów, w żadnym języku, które mogą to przekazać temu, kto nie odczuł tego bólu”. To słowa Oksany Pokalczuk, do minionego piątku szefowej ukraińskiego oddziału Amnesty International, która podała się do dymisji po tym, gdy centrala jej organizacji ogłosiła raport oskarżający ukraińską armię o celowe narażanie życia cywilów oraz łamanie praw i zwyczajów wojny.

Pokalczuk twierdzi, że długo usiłowała zapobiec publikacji dokumentu, ale nawet to nie uchroniło jej przed wpisaniem na internetową „listę wrogów narodu” jako „winnej odmawianiu Ukrainie prawa do obrony”. Jednym z pomysłodawców listy jest wysoki urzędnik MSZ, na co dzień opiekujący się w Kijowie zagranicznymi korespondentami. Pokazuje to skalę emocji i fakt, że w kraju szósty już miesiąc walczącym z rosyjskim agresorem o przetrwanie jakakolwiek krytyka armii jest w praktyce niemożliwa.

Sam raport Amnesty International na 231 stronach rysuje niejednoznaczny obraz wojny. Zarzuca Ukraińcom gromadzenie oddziałów w pobliżu szkół i szpitali oraz przeprowadzanie ataków z obszarów gęsto zaludnionych, choć w kilku miejscach zastrzega: te naruszenia w żadnej mierze nie usprawiedliwiają ataków rosyjskich, w których giną ukraińscy cywile – oraz licznych rosyjskich zbrodni.

Amnesty skrytykowali prezydent Zełenski („anormalna wybiórczość”) i szef MSZ Kułeba („fałszywa równowaga między przestępcami i ofiarami”). Mają prawo do takich słów, ponieważ toczą wojnę – i same te słowa są również jej elementem. Warto jednak przypomnieć, że pośród wielu innych rzeczy Ukrainę A.D. 2022 odróżnia od Rosji także to, że może uczciwie przyznać się do błędów. I nie zawsze – a na pewno nie w tym przypadku – oznacza to zrównywanie obrońców z atakującymi. Raport Amnesty nie jest elementem propagandy Kremla – od 24 lutego organizacja opublikowała wiele innych, dokumentujących rosyjskie przestępstwa. Jeśli kiedyś niezawisłe ukraińskie lub międzynarodowe sądy będą skazywać winnych zbrodni w Buczy czy urbicydu Mariupola – także jej będą zawdzięczać część materiału dowodowego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 33/2022

W druku ukazał się pod tytułem: Czy ukraińską armię można krytykować