Czy Trump to wyrok dla Ukrainy? W Charkowie i Donbasie nie mają złudzeń

Życie dwanaście kilometrów od linii frontu pozbawia mieszkańców „Konstachy”, jak pieszczotliwie nazywają swoje miasteczko, wszelkich złudzeń. Do dnia inauguracji prezydentury Donalda Trumpa ich ziemia rodzinna może być już po drugiej stronie linii walk.
z Konstantynówki (obwód doniecki, Ukraina)
Czyta się kilka minut
Miejscowość Bohorodyczne została niemal w całości zrównana z ziemią. Oswobodzono ją spod rosyjskiej okupacji w trakcie jesiennej ofensywy 2022 roku. Życie wraca do niej bardzo powoli. Obwód doniecki, 2 listopada 2024 r. // Fot. Antonina Palarczyk
Miejscowość Bohorodyczne została niemal w całości zrównana z ziemią. Oswobodzono ją spod rosyjskiej okupacji w trakcie jesiennej ofensywy 2022 roku. Życie wraca do niej bardzo powoli. Obwód doniecki, 2 listopada 2024 r. // Fot. Antonina Palarczyk

Temperatura w Donbasie troszkę powyżej zera. Wczoraj padał śnieg, dzisiaj drobny i dokuczliwy deszcz. – Mówimy na taką pogodę „europejska zima” – powiada Żenia, brodaty i ponury zwłaszcza dzisiaj żołnierz.

Donbas: Zachód za Trumpa też będzie robił nas w konia

Stoimy na poboczu jednej z donieckich dróg. Żenia spluwa zamaszyście przez ramię. Splunie dziś jeszcze niejeden raz, przy okazji zadawanych mu pytań. Pytam o nastrój w związku z wyborem Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

– Zachód robił nas w konia. I będzie nas robić w konia – krzywi się, wierci wzrokiem niebo, które wyciska z siebie nieznośną lodowatą mżawkę. – A my co? Godzimy się na to, bo nie mamy wyboru. Bierzemy tę ich starą broń. Bo nie mamy wyboru. Ani wpływu.

Jeśli szukać nowości gdzieś w Konstantynówce, zwanej przez wszystkich czule „Konstachą”, to na bazarze. Zgodnie z surowym reżimem godziny policyjnej, który obowiązuje w tym miasteczku położonym blisko linii ognia, bazar działa tylko cztery godziny w ciągu dnia, od 11 do 15. Pustawy, nie przypomina atmosferą tętniących życiem targowisk z zachodu kraju. W dodatku trafiony jakiś czas temu rosyjską rakietą, która wgryzła się w jeden z korytarzy między smętnymi blaszakami.

– Możemy liczyć na zamrożenie konfliktu. Rosjanie znowu zdążą nabrać sił i uzbrojenia, tak jak ostatnio. Gdybyśmy mieli stuprocentową gwarancję nietykalności… To niech sobie już wezmą ten Donbas, ludzie i tak już stąd powyjeżdżali – to mówi Wiera, handlarka w średnim wieku i tego dnia w średnim humorze.

– Jak prowadzić dalej tę wojnę? – ciągnie monolog. – Nie ma już mężczyzn. Walczy mój mąż, jeszcze od 2014 roku, był jeszcze na donieckim lotnisku. Walczą moi bracia. Nie ma już nikogo. Kobiet niedługo też zabraknie.

Wiera pozwala sobie na niemrawy śmiech. Ktoś ze świstem zsuwa roletę na stoisku naprzeciwko. Przebiegający pod ścianą wychudły pies zerka ukradkiem na ogon makreli, który wystaje z pudełka na ladzie przed Wierą.

– Temat wyborów nie był dzisiaj jakoś bardzo podejmowany – ciągnie kobieta. – Jedna tylko Irynka powiedziała, że Trump wygrał, więc wszystko będzie dobrze. A poza tym… Tutaj ludzie nie interesują się polityką, bo przestali już w cokolwiek i komukolwiek wierzyć.

– Zwłaszcza tym deputowanym! – zapala się sąsiadka, handlująca drobną elektroniką. – Naszym chłopakom nie zostanie już wkrótce nic innego, jak tylko ruszyć na Kijów – dodaje, mając na myśli ukraińskich żołnierzy.

Zniszczony w zeszłym roku dworzec w Konstantynówce. Na jego ścianie któryś z żołnierzy ukraińskich napisał: Nie prosimy o wiele, potrzebujemy tylko amunicji artyleryjskiej i lotnictwa, resztę zrobimy sami. Konstantynówka, obwód doniecki, 29 października 2024 r. // Fot. Antonina Palarczyk

Wierzcie w nasze zwycięstwo

– Lepiej przecież nie będzie. Może być tylko gorzej – odpowiadają kolejne zagadywane osoby na bazarku.

Deszcz ustaje, zaraz godzina policyjna. Na ścianie dawno zamkniętego kinoteatru Sputnik ktoś wysprejował hasło: „Wierzcie w nasze zwycięstwo!”. Tynk odpadający płatami z całego budynku urwał część ostatniego słowa.

Kawałek stąd pracuje jedna z nielicznych kawiarni. – Czy my w coś wierzymy? Na pewno nie w tym kraju – mówi gorzko młoda kobieta za barem. – A w Konstantynówce to już zwłaszcza, nam jest wszystko jedno.

– Co w związku z wyborami? – dodaje druga. – Na pewno zacznie się od tego, że będzie mniej dostaw broni. Poczekajmy. Trump powiedział, że wojnę może zakończyć w dobę – nie ukrywa drwiny w głosie.

Życie 12 kilometrów od linii frontu pozbawia mieszkańców „Konstachy” jakichkolwiek złudzeń. Do dnia inauguracji prezydentury Donalda Trumpa miasteczko może zdążyć znaleźć się już po drugiej stronie linii walk.

Oficjalnie 63 procent Ukraińców jest gotowych znosić wojnę tak długo, jak to będzie konieczne – tak wynika z sondaży Kijowskiego Instytutu Badań Socjologicznych. Najwięcej takiej gotowości okazują mieszkańcy zachodnich i środkowych obwodów Ukrainy: odpowiednio 71 i 70 procent. Najmniej południowa i wschodnia część kraju: 50 i 38 procent.

Charków: Czy przy Trumpie będziemy mogli walczyć?

„Najbardziej gotowi znosić dalej wojnę są więc ci, na których nie spadają KAB-y, kierowane bomby lotnicze” – komentuje administrator jednego z charkowskich kanałów na Telegramie, na którym przytoczone zostały te statystyki.

Charków to ponadmilionowe miasto we wschodniej Ukrainie, na które bomby lotnicze spadają dziś codziennie.

Po wpisie administratora w komentarzach zawrzało.

– A ty co, agent Kremla?

– W grupie „Północna Saltiwka” już dawno nie mają nic przeciwko oddaniu Charkowa Rosjanom – komentuje ktoś inny. Saltiwka to niegdyś półmilionowa dzielnica miasta, która w 2022 roku z racji położenia zebrała największe cięgi od rosyjskiej artylerii i lotnictwa.

– W Niemczech to mogą jeszcze długo znosić tę wojnę. A za oceanem to w ogóle, biznes się kręci.

– Ta ankieta w ogóle nie jest przecież dla nas, tylko na sprzedaż dla naszych sojuszników – wisielczo komentuje kolejny użytkownik. Czystym rosyjskim, jak niemal wszyscy komentujący.

Równie gwałtowne dyskusje odbywają się pod ankietą z pytaniem: „Komu kibicujemy? Trumpowi czy Harris?”. Charkowianie, również żyjący na bliskim zapleczu wojny, wydają się pozbawieni złudzeń tak samo jak konstantynowski bazar.

– A komu trzeba? – pyta jakiś cynik chyba.

– To wybór bez wyboru. W każdym z wariantów wojna zamieni się w chaos.

– Ja jestem za Trumpem. Przy Demokratach dyktatorzy w ogóle niczego się nie boją, a sami Demokraci nie dają nam pozwolenia, żeby uderzać w Rosjan! (Chodzi o brak zgody administracji Bidena na użycie amerykańskiej broni do ataków w głębi Rosji).

– A nie martwi cię to, że ten twój Trump może po wyborach obrócić się do ciebie plecami? Nie wiesz, co siedzi w głowie tego zbzikowanego starca.

– Przy Demokratach wiecznie byśmy walczyli jedną ręką.

– A przy Trumpie będziemy walczyć dwiema? Toś niezły optymista. Mam nadzieję, że nie zmuszą nas do negocjacji, które skończą się spełnieniem kremlowskich życzeń.

– A z ciebie taki realista i nie chcesz żadnych rozmów? Jesteś gotowy umrzeć na hałdach Donbasu?

Czy ktoś tu wierzy w bajki?

– Przyjaciele, wojna skończy się za góra dwa-trzy dni! – obwieszcza administrator kanału chwilę po tym, jak Fox News ogłosiło Trumpa czterdziestym siódmym prezydentem USA.

– Nie zdziwię się, jeśli nie dawali nam F-16 dlatego, że czekali na zwycięstwo Trumpa. Teraz dadzą nam F-35 – ten komentarz zbiera falę śmiechu.

– Słyszeliśmy już o trzech dniach. To jest chyba jakaś kluczowa jednostka do pomiaru czasu, stosowana przez wszystkich skurwieli.

Trafiają się i słowa po ukraińsku: – Czy wy wierzycie w bajki?

Za oknem rozgościła się na dobre „europejska zima”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Poniżej zera