Putin ostrożny po wygranej Trumpa. Czego Rosja spodziewa się po nowym prezydencie USA?

Rosja reaguje na zwycięstwo Donalda Trumpa ostrożnie. Kreml ustawił się w pozie urażonej księżniczki, czeka na propozycje rozmów pokojowych i liczy na nowe otwarcie w polityce światowej, które uwzględni jego interesy.
Czyta się kilka minut
Pamiątkowe matrioszki z Trumpem i Putinem w jednym z moskiewskich sklepów. Moskwa, 2019 r. // Fot. Misha Friedman / Getty Images
Pamiątkowe matrioszki z Trumpem i Putinem w jednym z moskiewskich sklepów. Moskwa, 2019 r. // Fot. Misha Friedman / Getty Images

Czy Władimir Putin złoży gratulacje nowo wybranemu prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi? Takie pytanie rosyjscy dziennikarze zadali w środę 6 listopada przed południem rzecznikowi prasowemu Kremla.

„Nic mi nie wiadomo o takich planach prezydenta. Nie zapominajmy, że mówimy o państwie nieprzyjaznym, które bezpośrednio i pośrednio bierze udział w wojnie przeciwko naszemu krajowi” – odpowiedział Dmitrij Pieskow.

Rzecznik Putina z dystansem do deklaracji Trumpa

W rozmowie z dziennikarzami Pieskow wskazał, że stosunki amerykańsko-rosyjskie sięgnęły „historycznego dna” (kilka tygodni temu ambasador Rosji w Waszyngtonie Anatolij Antonow zakończył misję i opuścił placówkę, a nowego ambasadora nie mianowano, co jest sygnałem ze strony Moskwy o niezadowoleniu z kontaktów dwustronnych).

Co będzie dalej? To, powiada Pieskow, zależy od nowych władz USA. Bo prezydent Putin gotów jest do „konstruktywnego dialogu, opartego na sprawiedliwości, równouprawnieniu i gotowości do wzajemnego uznania obaw” – podkreślił złotousty rzecznik.

Pieskow z dystansem odniósł się do deklaracji Trumpa z kampanii wyborczej o zamiarze zakończenia wojny w Ukrainie w ciągu jednej nocy. Ale nie wykluczył, że nowy prezydent „przestanie dolewać oliwy do ognia konfliktu” i „zmieni trajektorię swojej polityki”.

Kremlowskie trolle w internecie mają publiczność także w USA

Wcześniej, podczas amerykańskiej kampanii wyborczej, Władimir Putin mówił, że Moskwa wolałaby zwycięstwo kandydatki Partii Demokratycznej Kamali Harris. Zaś rosyjska propaganda, której tezy za pośrednictwem telewizyjnej tuby na zagranicę RT i licznych kont w mediach społecznościowych docierają również do amerykańskiej publiczności, podgrzewała atmosferę niepewności. Padały stwierdzenia, że „demokracja w USA niszczy sama siebie”, że „Amerykę czeka wojna domowa”, i że „ludzie [w USA] są rozczarowani”.

Kremlowskie trolle w internecie szerzyły te hasła na dużą skalę. Chodziło o wywołanie wśród głosujących Amerykanów przekonania, że wyniki wyborów w USA sfałszowano, a przegrany kandydat ma wszelkie prawo do upominania się o swoje.

Wodą na młyny Kremla byłby powyborczy chaos w USA

Już w trakcie głosowania FBI obarczyła Rosję winą za rozsyłanie fałszywych alarmów o podłożeniu bomb w lokalach wyborczych, co zakłóciło porządek wyborów. Rosyjska ambasada odżegnała się od tych zarzutów.

Wodą na kremlowski młyn byłoby podważenie wyników wyborów (ktokolwiek by je wygrał), a w konsekwencji powtórka „szturmu na Kapitol” i rozkołysanie nastrojów w Stanach. To osłabiałoby pozycję nowego prezydenta i oddalało go od podejmowania wyzwań na scenie międzynarodowej. Teraz zdecydowane zwycięstwo Trumpa, którego nie kwestionuje strona przegrana, niweluje ten scenariusz.

Putinowi wydaje się, że Trump jest dla niego dobrym partnerem do rozmowy

Czego Moskwa oczekuje teraz od Trumpa? Na wstępie: zaniechania pomocy militarnej dla Ukrainy, a w dalszej kolejności uwzględnienia stawianych przez Rosję warunków zakończenia wojny i rozmów o nowych warunkach ładu międzynarodowego.

Czy Trump uwzględni ambicje Rosji? Tego być może nie wie na razie sam Trump.

„W najważniejszych gabinetach na Kremlu obecnie z uwagą studiują zawartość teczek dostarczonych przez wywiad na temat kandydatów do objęcia stanowisk w nowej administracji, odpowiedzialnych za politykę zagraniczną – mówi emigracyjny rosyjski politolog Iwan Prieobrażenski. – Na tej podstawie spróbują się połapać, jaka będzie linia wobec Rosji”.

„Czy Trump zechce zrozumieć Putina?” – pyta dalej Prieobrażenski i konstatuje, że „Putinowi wydaje się, iż Trump jest dla niego lepszym partnerem do rozmowy, niż byłaby Harris (amerykańscy Demokraci są dla Putina kosmitami, wyznającymi inne wartości niż on), bo jest do niego podobny: bezwzględny, brutalny, rozumiejący język siły”.

Czy Donald Trump odda Ukrainę?

Z drugiej strony, jak twierdzą politolodzy związani z Kremlem, Donald Trump będzie realizował przecież interesy Ameryki, a nie interesy Rosji. Może mieć dla Rosji pewne interesujące propozycje, niosące jednak określone ryzyko.

Na przykład: „OK, dostaniecie, co chcecie, jeśli chodzi o Ukrainę, ale za to zaniechajcie partnerstwa z Chinami, damy wam za to kredyty, technologie, uchylimy sankcje”. A jeśli Rosja odmówi, wtedy Kijów może otrzymać wszechstronne wsparcie od USA w skali większej niż do tej pory.

A jak będzie? Jakiś ciąg dalszy na pewno nastąpi. Być może już wkrótce.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”