Czy rząd wzmocni Państwową Inspekcję Pracy? Chciałby, ale się boi

Pracodawcy podnieśli larum, że polskiej gospodarce, w znacznej mierze bazującej nadal na niskich kosztach pracy, nowe przepisy o PIP wyrwą zęby.
Czyta się kilka minut
Fot. Andrzej Zbraniecki / East News
Fot. Andrzej Zbraniecki / East News

Nie po raz pierwszy ministrowie rządu Tuska stają w opozycji do własnych postulatów. Tym razem podzieliły ich wątpliwości, czy w dyskusji o zmianie uprawnień dla Państwowej Inspekcji Pracy stać po stronie pracowników, czy opowiedzieć się za argumentami pracodawców. Cokolwiek by jednak zrobili, komuś i tak podpadną.

Pracodawcy straszą skutkami wzmocnienia Państwowej Inspekcji Pracy 

Przypomnijmy: rząd zapowiedział wzmocnienie uprawnień PIP. Od nowego roku jej inspektorzy mieliby prawo w drodze decyzji administracyjnej zmieniać kontrakty B2B i umowy-zlecenia w umowy o pracę, gdyby doszli do wniosku, że charakter zlecenia nosi znamiona pracy etatowej.

Rozpętała się burza. Pracodawcy podnieśli larum, że polskiej gospodarce, w znacznej mierze bazującej nadal na niskich kosztach pracy, nowe przepisy wyrwą zęby. Organizacje pracodawców zajęły się tym, co mają opanowane do perfekcji, czyli straszeniem falą zwolnień. 

Do krytyków reformy przyłączyła się nawet NSZZ Solidarność, ale pozostałe związki zawodowe na propozycję wzmocnienia rachitycznej PIP patrzą przychylniej. 

Politycy rządzącej koalicji podzieleni w kwestii PIP

W rządzie ich stronę trzyma szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Dla jej ugrupowania, czyli lewicy, ograniczenie patologii polskiego rynku pracy, na którym od końca pandemii trwa wysyp quasi-przedsiębiorczości, to jeden z filarów programu wyborczego. W latach 2020-23 liczba zatrudnionych w Polsce na umowę o pracę wzrosła o ledwie 17,9 tys. W tym samym czasie przybyło aż 161,9 tys. samozatrudnionych. Dziemianowicz-Bąk chce więc, by przepisy o PIP weszły w życie w najostrzejszej wersji.

W trudniejszym położeniu są politycy dawnej PO. Ideologicznie daleko im do każdych regulacji, ale wiedzą też, że koalicja wisi na głosach kolegów, którzy serca mają po drugiej stronie. Rzeczywistość też skrzeczy: w kasie NFZ pustki i każde ograniczenie spektrum legalnej optymalizacji podatkowej sprzyja budżetowi. A jednak minister finansów Andrzej Domański, jak przystało wiernemu żołnierzowi Tuska, wskazuje na niedoszacowanie kosztów wprowadzenia nowych przepisów, zwłaszcza dla małych i średnich firm.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Koalicja nie będzie umierać za PIP