Czy osoby z niepełnosprawnościami dostaną prawo do asystenta osobistego?

Kontekst polityczny jest tu mniej ważny: chodzi o być albo nie być dla tysięcy osób z najcięższymi niepełnosprawnościami.
Czyta się kilka minut
Goldsithney / Shutterstock
Goldsithney / Shutterstock

W polityczno-medialnym tumulcie wokół Collegium Humanum i rzekomej obecności Szymona Hołowni na listach studentów tej uczelni to zdanie wypowiedziane przez marszałka Sejmu było ledwie słyszalne. „Apeluję po raz ostatni do rządu, naprawdę z całego serca apeluję o to, żeby ten projekt znalazł się jak najszybciej w lasce marszałkowskiej” – powiedział Hołownia, odnosząc się do spoczywającego od dawna w „zamrażarce” projektu o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami (OzN). Czy to ze względu na owo ultimatum, czy pod groźbą zapowiadanego na 3 grudnia protestu OzN, czy może jest to dziełem całkowitego przypadku – projekt zyskał wreszcie pod koniec zeszłego tygodnia wpis do wykazu prac legislacyjnych rady ministrów.

Znaczenie ustawy o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami

Chodzi o być albo nie być dla tysięcy ludzi z najcięższymi niepełnosprawnościami. Asystent – „cień, który pomaga wyjść z cienia”, jak go nazwał na tych łamach jeden z ekspertów – to osoba wspierająca OzN w bardzo różnych czynnościach. Czasami codziennych (mycie, ubieranie), czasem zawodowych (włączenie komputera, wydrukowanie dokumentu), innym razem towarzyskich (wyjście na spotkanie ze znajomymi). Pomaga możliwie normalnie żyć komuś, kto bez asystencji byłby skazany na swoje cztery ściany. Asystencja to instytucja, która działa już w Polsce od jakiegoś czasu. Tyle że – uzależniona od lokalnych projektów – działa nie wszędzie i w niewystarczającym wymiarze, dlatego tylko ustawa może zapewnić wsparcie wszystkim potrzebującym.

A kontekst polityczny? Nie mają tu większego znaczenia dywagacje, czy stanowczość marszałka Hołowni daje się powiązać z wyborami prezydenckimi – ustawa o asystencji to zobowiązanie przedwyborcze niemal wszystkich koalicjantów. Wypełnienie go jest sprawą dalece ważniejszą niż wyjaśnienie rzekomego uczestnictwa w wykładach uczelni z „humanum” w nazwie. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2024

W druku ukazał się pod tytułem: O czym zapomniała koalicja