Czy opowiadanie o śmierci Jana Chrzciciela jest Dobrą Nowiną?

Bóg w trudnych fragmentach Biblii odwraca nasze myślenie i wskazuje właściwy porządek spraw.
Czyta się kilka minut
Kardynał Grzegorz Ryś // Fot. Grażyna Makara
Kardynał Grzegorz Ryś // Fot. Grażyna Makara

Zawsze mam kłopot, kiedy w kościele proklamowana jest ta Ewangelia: opowiadanie o śmierci Jana Chrzciciela (zob. Mk 6, 14-29). Moja pierwsza reakcja mówi mi, że to stanowczo nie jest „Dobra Nowina”. To zła nowina o Herodiadzie i o Salome, o uczestnikach tamtej uczty, bardzo zła o Herodzie: „Proś mnie, o co chcesz, a dam ci (…) Dam ci, o cokolwiek poprosisz, nawet połowę mojego królestwa” – mówił Herod do tancerki (Mk 6, 22-23). 

Jakże głęboko się mylił! Chciał jej zapłacić za taniec połową królestwa; a zapłacił całym swoim sumieniem, które jeszcze przed chwilą dawało mu znać o sobie („ilekroć posłyszał Jana, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał”; w. 20). Co chciał zyskać? „Co za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16, 26).

Śmierć Jana Chrzciciela w świetle tajemnicy Jezusa

Tak. Tego dnia Herod zbankrutował! Całkowicie. A Jan? By przeczytać los Jana, trzeba pamiętać, że opowiadanie o jego śmierci zaczyna się od pytania o Jezusa: Kim jest Jezus? Herod twierdzi, że zmartwychwstałym Janem; inni mówią, że to Eliasz; jeszcze inni, że „któryś z dawnych proroków” (w. 14-16). Żeby zrozumieć los Jana, trzeba wiedzieć, kim jest Jezus! 

Trzeba Go znać jako paschalnego Pana – Tego, który umarł i zmartwychwstał, i ze środka swojej Paschy posyła nam Ducha Świętego. Ta wiara pozwala nam najpierw zobaczyć śmierć Jana jako narodziny.

Ewangelia mówi wyraźnie, że był to dzień urodzin – Heroda, to prawda, ale w znacznie większym stopniu dzień urodzin (dies natalis) Jana. Jan się urodził tego dnia do życia wiecznego! Co więcej: swoim męczeństwem dał Jezusowi ostateczne świadectwo – nie tylko tego, że jest Mesjaszem, ale również tego, jakim jest Mesjaszem. Że jest Mesjaszem ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym.

Męczeństwo Jana Chrzciciela a misja Kościoła

Śmierć Jana ma też wymiar misyjny: jej opis poprzedza opowiadanie o wysłaniu Dwunastu na misję, a po nim następuje fragment opowiadający o ich powrocie: „zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali” (Mk 6, 30). 

Owoce ich misji wyrosły z posiewu krwi Jana. Stał się on jak „ziarno, które – obumarłszy – przynosi plon obfity” (por. J 12, 24). Oto jak Pan odwraca – a raczej ustanawia właściwy – porządek spraw: Herod bankrutuje, a Jan pomnaża kapitał.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 07/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Bankructwo i zysk