Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Czy leci z nami król

Czy leci z nami król

22.05.2017
Czyta się kilka minut
Przez ostatnie cztery lata mogliby o to pytać pasażerowie holenderskich linii lotniczych KLM.
M

Mogliby, gdyby tylko wcześniej było wiadomo, że dwa razy w miesiącu w charakterze drugiego pilota woził ich w przestworzach sam Wilhelm Aleksander, król Niderlandów.

50-letni monarcha – na tronie od 2013 r. – przyznał właśnie, że od ponad dwóch dekad latał incognito w barwach linii KLM na jej europejskich trasach. Rozpoznawało go ponoć niewielu – nawet gdy przechodził w mundurze pilota przez lotnisko Schiphol lub gdy mówił przez pokładowy interkom. „Zaletą [latania jako drugi pilot] było to, że witałem pasażerów w imieniu kapitana i całej załogi, nie musiałem podawać swojego nazwiska” – wyznał Wilhelm Aleksander dziennikowi „De Telegraaf”. Przyznał też, że prowadzenie samolotu pomagało mu w zmniejszaniu stresu („W powietrzu się wyłączasz i w całości koncentrujesz na czymś innym”).

Teraz jednak lotnicza kariera króla musi na chwilę zwolnić, gdyż linie KLM wycofują ze swojej floty maszyny typu fokker 70, które pilotował (nie wiadomo, które rejsy obsługiwał król; takie samoloty latały także na trasach z Amsterdamu do Polski). Wilhelm Aleksander wyjawił dziennikarzom swój nowy plan: chce zdobyć uprawnienia do pilotowania większych boeingów 737.

Król Niderlandów nie jest jedynym monarchą, który pilotuje ciężkie maszyny, np. sułtan Brunei prowadzi czasem swojego własnego jumbo jeta. Pilotami są brytyjski książę Karol i jego dwaj synowie (William dopiero w tym roku odszedł z służby w RAF, gdzie pilotował śmigłowce ratunkowe; Harry był drugim pilotem na wojskowych apache’ach w Afganistanie). Z kolei tradycją jest już, że podczas tras koncertowych heavymetalowego zespołu Iron Maiden jumbo jeta ze sprzętem pilotuje wokalista Bruce Dickinson. Prywatne licencje pilotów ma też wielu aktorów z Hollywood. Im jednak nie zawsze idzie tak dobrze: amerykańskie władze lotnicze prowadzą właśnie postępowanie w sprawie Harrisona Forda, który w lutym tego roku, w Kalifornii, zamiast na pasie startowym wylądował awionetką na drodze kołowania. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]