Reklama

Czy Kościół niemiecki poparł Erikę Steinbach?

Czy Kościół niemiecki poparł Erikę Steinbach?

03.02.2009
Czyta się kilka minut
Fakt, że wiele mediów w Polsce ogłosiło depeszę, iż Kościół niemiecki poparł Steinbach, świadczy nie tylko o nieznajomości realiów, ale także o wyczuleniu polskich dziennikarzy na nazwisko przewodniczącej Związku Wypędzonych.
C

Czy Kościół w Niemczech rzeczywiście poparł Erikę Steinbach na stanowisko członka Rady Nadzorczej Centrum przeciwko Wypędzeniom? Zacznijmy od tego, że Kościół Katolicki, także w Niemczech zachowuje się zawsze dość powściągliwie w kwestiach politycznych, i ani nie popierał, ani też nie krytykował Eriki Steinbach czy jej zamiarów. Do obecnej dyskusji także zachowuje raczej dystans. Fakt, że wiele mediów w Polsce ogłosiło depeszę, iż Kościół niemiecki poparł Steinbach, świadczy nie tylko o nieznajomości realiów, ale także o wyczuleniu polskich dziennikarzy na nazwisko przewodniczącej Związku Wypędzonych.

Biskup Pieschl, który apelował o rozwagę w krytyce Steinbach, to starszy człowiek, który od kilkudziesięciu lat pełni funkcję jakby dyżurnego duszpasterza środowisk niemieckich wypędzonych. To, że popiera Steinbach, nie jest żadną sensacją, bo popierał ją zawsze, tak jak popierał każde władze Związku Wypędzonych. Jego poparcie nie oznacza też przecież automatycznie poparcia niemieckiego Kościoła. Gdyby w Polsce duszpasterz, dajmy na to, Kresowiaków poparł stworzenie Muzeum Kresów, nie oznaczałoby to przecież jeszcze, że Kościół w Polsce popiera tę czy jakąkolwiek inną inicjatywę.

Biskup Pieschl nie pełni też szczególnie istotnej roli w niemieckim Episkopacie, który zreformowano kilka lat temu. Zlikwidowano wtedy specjalną strukturę przy Konferencji Episkopatu - duszpasterstwo wypędzonych, które istniało od wojny przez kilkadziesiąt lat. Zlikwidowano je, ponieważ uznano, że nie ma już ono racji bytu. Tę właśnie funkcję sprawował bp. Pieschl, więc też po reformie jego pozycja w Episkopacie zmalała. Nie jest więc już członkiem Konferencji Episkopatu.

***

W świetle tego, jak sprawę postawiła polska prasa, nasuwa się pytanie, czy inni hierarchowie Kościoła w Niemczech popierają Związek Wypędzonych bądź jego inicjatywy. Trzeba tu dokonać ważnego rozróżnienia: Erika Steinbach, Związek Wypędzonych i jej projekty to jedno, a paromilionowa - mówi się o dwóch, może trzech milionach - grupa starszych ludzi, który swoje korzenie mają w Europie Środkowej i Wschodniej, to drugie.

Kościół niemiecki zawsze wykazywał dla tych ludzi dużo sympatii, zrozumienia i wsparcia duszpasterskiego - zarówno 50 lat temu, kiedy wypędzeni musieli się integrować na obszarze Niemiec Wschodnich i Zachodnich, jak i przez te dziesięciolecia - również dzisiaj.

Kilka lat temu "Tygodnik"  opublikował wywiad z Karlem Lehmannem, ówczesnym przewodniczącym Konferencji Episkopatu - poparł on wtedy jakiś sposób upamiętnienia losu wypędzonych, nie odnosząc się do żadnego konkretnego projektu. To zrozumiałe - poparł prawo do upamiętnienia wydarzeń, które dla kilku milionów ludzi były najważniejsze w ich życiu. Obecny przewodniczący Episkopatu Niemiec abp Robert Zollitsch, który ma ok. 70 lat, urodził się w Jugosławii. Kiedy był małym dzieckiem, partyzanci jugosłowiańscy wymordowali sporo ludzi z jego rodzinnej wsi. Potem z rodziną przeszedł przez obóz, który można nazwać obozem koncentracyjnym, prowadzony przez Jugosłowian dla Niemców, wyrzuconych później z Jugosławii (ponieważ była tam dość duża mniejszość niemiecka). Gdyby go zapytać, podejrzewam, że odpowiedziałby tak jak wcześniej kard. Lehmann - że upamiętnienie tego, co się wydarzyło, jest warte wysiłku i warto to zrobić. Przypuszczam też jednak, że w konkretnych sprawach personalnych czy politycznych nie chciałby się wypowiadać.

***

Z samą ideą upamiętnienia wypędzeń - abstrahując od osoby Eriki Steinbach - niemieccy księża czy biskupi mogą sympatyzować (zresztą  nie jest to kontrowersyjne dla sporej części społeczeństwa niemieckiego). Natomiast Kościół w Niemczech nie angażuje się w poszczególne projekty - to żelazna zasada.

not. PaSta

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]