Czy Bóg pomógł Donaldowi Trumpowi?

Podczas inauguracji nowego prezydenta USA zabrakło właściwie tylko korony i świętych olejów – była religijna celebra, był hołd lenny big-techów, były zapowiedzi zdobyczy, były ułaskawienia. Wszystko to w największej demokracji świata.
Czyta się kilka minut
Michał Kuźmiński, dziennikarz Tygodnika Powszechnego
Michał Kuźmiński // Fot. Grażyna Makara

„Bóg pomaga tym, którzy pomagają sobie sami” – to jeden z najpopularniejszych w USA cytatów. Co drugi Amerykanin wierzy, że pochodzi z Biblii, część uważa, że to jedno z przykazań. Tyle że te sprzeczne z Ewangelią słowa nigdzie się w Biblii nie pojawiają. Ale może to przekonanie jakoś tłumaczy fakt, że nowa administracja USA mogła lekką ręką wstrzymać niemal całą pomoc zagraniczną, żeby zrewidować, czy realizuje ona cele nowego prezydenta. Mowa tu o kwotach rzędu 68 mld dolarów – tyle w 2023 r. Stany przeznaczyły na pomoc rozwojową, programy zdrowotne, bezpieczeństwo, środowisko czy wspieranie praw człowieka w 204 krajach.

Bóg pomógł Donaldowi Trumpowi, wyrywając go z ręki wrogów jego i wynosząc go do chwały – w to akurat nie wątpią tacy amerykańscy liderzy religijni jak pastor Franklin Graham, który głosił to podczas religijnej ceremonii zdobiącej inaugurację 47. prezydenta USA. Jak pisze na tych łamach historyk Kościoła i publicysta Massimo Faggioli, ten polityczno-religijny rytuał pokazał, że „idea »boskiego przeznaczenia« i amerykańskiej wyjątkowości święci swój triumfalny powrót (...). Problem w tym, że na ideę Boga wkraczającego w historię Stanów Zjednoczonych nakłada się dziś powracający nacjonalizm. Hasło »Bóg z nami« wciąż brzmi w naszej pamięci złowrogo” (czy Państwo, czytając te słowa, też pomyśleli o ostatnich gestach Elona Muska, o których wspomina w felietonie Stanisław Mancewicz?).

Podczas tej ceremonii zabrakło tylko korony i świętych olejów – była religijna celebra, był hołd lenny złożony przez big-techowych magnatów, były zapowiedzi zdobyczy terytorialnych, były ułaskawienia, było nawet, o czym w podsumowaniu pierwszych dni Trumpa pisze Marta Zdzieborska, rozdawanie ludowi podarków: markerów, którymi prezydent podpisywał dziesiątki rozporządzeń anulujących decyzje administracji Bidena. Wszystko to w największej demokracji świata.

Co się więc dzieje z demokracją? W Temacie Tygodnika Dariusz Rosiak wyjaśnia mechanizm zmiany demokracji liberalnej w medialno-emocjonalną. Ta zmiana dzieje się na naszych oczach i jest większa niż Trump. Jak bronić świata, w którym punktem odniesienia słów byłaby prawda, a nie regulowane algorytmicznie odczucia? Zapraszamy do czytania.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2025