Reklama

Czerwony pasek (na życiu)

Czerwony pasek (na życiu)

17.06.2019
Czyta się kilka minut
Nie wiem, jak to możliwe, ale wszystkie moje świadectwa szkolne – co do jednego, przyrzekam! – miały czerwony pasek.
P

Przejrzałam je sobie nawet ostatnio na fali czerwcowej nostalgii. Jak to się stało? – myślałam, pochylona nad teczką podpisaną wiele lat temu ręką mojej mamy „Ania: świadectwa szkolne”. Jak to możliwe, że byłam bardzo dobra we wszystkim? Przecież to jest niemożliwe. I niepotrzebne. I przerażające, bo dziś dobrze wiem, że tak naprawdę interesowałam się na głębszym poziomie kilkoma tylko rzeczami: historią, językami obcymi, literaturą, pisaniem i muzyką, po jakie licho zatem tak morderczo żyłowałam osiągi w dziedzinach tak obcych mi jak chemia czy – sama nie wierzę, że to właśnie piszę – przysposobienie obronne?!

Kiedy o tym myślę, robi mi się słabo, i zastanawiam się, co poszło nie tak. Czy szkoły, do których chodziłam, miały niskie oczekiwania wobec uczniów, czy też to jednak ze mną był jakiś problem? I obawiam się, że niestety to drugie. Myślę przy tym o moich przyjaciółkach...

4999

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

9 egzaminów w semestrze?

Myślę sobie, że owe paski na świadectwach brały się z tego, że była pani bardzo grzeczną dziewczynką. Rodzice nie musieli wywierać jakiegoś specjalnego nacisku w czasach szkolnych, wszczepili pewne wartości wtedy gdy najłatwiej to robić, we wczesnym dzieciństwie, a Pani usposobienie ten szczep przyjęło. Z pewnym wstydem przyznam, że mnie się pasek nigdy nie przytrafił, choć matołem nie byłem, szkoła nie była moim ulubionym miejscem na ziemi. Dzieci też szkołą nie stresowałem, chłopaki bez specjalnych ceregieli mogli zostać w domu, zamiast po wagarach latać, jeśli taką mieli potrzebę. Specjalnie tego nie nadużywali, radzili sobie nieźle. Kiedyś w rozmowie z kuzynką, a jej i moje dzieci razem do gimnazjum chodziły, wyszło owo zostawanie legalne w domu zamiast wagarowania. Oj jak się oburzyła kobita. Jej dzieci po drodze wstępowały na zupkę do nas, babcia super gotowała, nieraz słyszałem jak kuzynki chłopaki opowiadają jak mamusię kantują.Szkoła nie jest miejscem gdzie uczymy się życiowej zaradności, więcej tej wiedzy otrzymujemy na przerwach i czasie spędzonym z rówieśnikami niż na lekcjach, studia to już trochę inna zabawa, jednak ciągle głównie chodzi o kwitki. Ludziom, którzy muszą być najlepsi, nawet w jednej konkretnej dziedzinie, nie jest łatwo. Im dalej tym większa konkurencja i mniej czasu dla siebie. Lepiej być takim dobrym przeciętniakiem w kilku, porażka w jednym kierunku nie jest tragedią, pozwala odnaleźć się w innym. Z jednej strony podziwiam ludzi ambitnych, prących do sukcesu mimo wszystko. Z drugiej strony ich żal, oni nie mają wakacji. Mam takich w rodzinie, wcale na szczęśliwych nie wyglądają, choć udają jak potrafią najlepiej.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]