W pierwszy piątek Adwentu pierwsze czytanie mszalne wzięte z proroka Izajasza: „W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widziały” (Iz 29, 18). Słowa, które doskonale pokazują, o co chodzi w tym okresie liturgicznym. Mówimy bowiem z przyzwyczajenia: „Adwent – przyjście Pana”. Tak jakby Pana wokół nie było…
Z drugiej jednak strony Pan jest na wiele sposobów obecny. Problemem jest brak działania naszych receptorów. Przede wszystkim jest Księga. Ale nasze uszy jej nie słyszą. Pismo leży u każdego w domu na półce. Nieraz nawet to półka jakoś się wyróżniająca. Czy nasze uszy skierowane są w jego kierunku? W jakiej postawie? Uległości? Choćby nawet wątpliwości, sprzeciwu czy buntu? Czy jego obecność wymusza w nas postawę słuchania?
A nawet jeśli nie mamy jej w domu, to przecież raz po raz widzimy Księgę w kościele: wnoszoną w uroczystej procesji, eksponowaną przy ołtarzu. Przyjmujemy nią błogosławieństwo… Ale czy słyszymy, gdy jest odczytywana?
Podobnie jest ze wzrokiem. Pan wokół nas jest i działa. Można Go zobaczyć choćby w Eucharystii. Kłopotem jest nasz wzrok – Izajasz mówi, że zniewolony mrokiem i ciemnością. Tak. Czasami nie widzimy niczego poza mrokiem i ciemnością…
Gdybyśmy widzieli, w jaki sposób by nas to zmieniało? Stawalibyśmy się powoli „jak chleb”? Czy jednak wolelibyśmy dalej twardnieć, by być „jak kamień”? Wtedy bardzo potrzebujemy Adwentu jako łaski wyzwolenia i uzdrowienia wzroku. Bo problem nie jest po stronie rzekomo nieobecnego Pana, tylko po naszej.
Najmocniej to dochodzi do głosu w ostatnim zdaniu Izajaszowej perykopy: „[wtedy] szemrzący (dosł.) przyjmują pouczenie”. Tak tłumaczy to zdanie Biblia Jerozolimska (w polskim lekcjonarzu mamy „otrzymają”; ale w hebrajskim tekście występuje tu słowo lamad, co się tłumaczy: być poruszonym, pouczonym, sprowokowanym). To wielka obietnica. Nic bowiem nie przeszkadza nam bardziej w przyjęciu Słowa jak szemranina. Szemrzemy, bo jesteśmy „święcie oburzeni”; bo mamy „rację”; bo nic nam się nie podoba (ale też nic konkretnego nie zamierzamy z tym robić).
Pan – mówi Izajasz – potrafi przebić się ze swym Słowem nawet przez naszą szemraninę. Jest w stanie sprawić, że wbrew naszej „nieomylności” i zarozumiałości przyjmiemy pouczenie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















