Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ewangelia według Mateusza

Ewangelia według Mateusza

31.05.2015
Czyta się kilka minut
Mateusz Grzesiak twierdzi, że zmienia Polaków w ludzi sukcesu. Sprawdziliśmy, jak to robi.
Mateusz Grzesiak podczas konferencji „The Way Ahead”, Poznań, marzec 2015 r. Fot. Materiały prasowe
W

W maju Mateusz Grzesiak publikuje na Facebooku „List do Pana Boga”. Dziękuje w nim za łaski, przeprasza za grzechy i prosi o wsparcie. Pisze: „Wiesz, że jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, oddam swoje życie. Wiesz, że jestem wiernym sługą i narzędziem, które ma przekazywać dalej to, co świat musi zrozumieć. Wiesz, że nie ma takiego demona, któremu nie stawiłbym czoła, nawet idąc po pewną klęskę. Wiesz, że będę walczył do ostatniej kropli chwil i udowodnię, że stać nas, ludzi, na więcej niż moglibyśmy sobie wyobrazić”. A także: „Potrzebuję Twej mocy, by poruszyć narodem, który cierpi tak wiele lat. Potrzebuję Twych słów, by zmienić świat, tak jak zostałem zobowiązany”. Do listu dodaje post scriptum, skierowane już nie do Boga, ale do 120 tys. (liczba co miesiąc rośnie o kilkanaście tysięcy) fanów. Tłumaczy, że nie identyfikuje się z żadnym modelem religijnym i „stara się...

20969

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jeśli rzeczywiście by pan Mateusz troszczył sie o Polskę i Polaków, to przede wszystkim powinien używać języka polskiego. Polacy nie gęsi....

Zastanawiam się w jaki zakres wchodzi 'mówienie po polsku', bo jeśli tak masz na myśli poprawnie stylistycznie zdania, używanie wyłącznie rodzimych słów itd. to jestem za tym by jeszcze WIĘCEJ mówił jak mówi. Po polsku już mówi polskie społeczeństwo, które w większości jest nieszczęśliwe, zacofane, przestraszone z nienawiścią w sercu. Jestem za tym by tego zachodu do nas wprowadzał :)

Nareszcie ktoś w mediach porusza ten temat. Z niecierpliwością czekam na kolejny artykuł.

Już przestępuję z nogi na nogę w napięciu oczekując na ciąg dalszy opowieści... i tak łapiemy się na chwyty Mateusza. "– Czy jesteście szczęśliwi, że tu przyszliście? Tak? To będziecie jeszcze bardziej. Zgodnie z zasadą niedokończonej opowieści, dokończę po przerwie." Sprytne Pani Kalino!

Przeczytałem cały artykuł i szczerze, to nie dostrzegłem w tekście nic więcej, poza tendencyjnym szukaniem dziury w całym... O "storytelling" mówi większość ludzi związanych zawodowo z marketingiem (Paweł Tkaczyk, Monika Górska). - "opowiada swoją historię" - a czyją ma opowiadać? O tym, że "twarde dane i rozrywka w jednym" - przynajmniej człowiek nie usypia na "nudnych wykładach i szkoleniach" - to chyba na plus trzeba zapisać... a nie na minus... Jak ktoś idzie na szkolenie z „Personal Branding” to czego się tam chciał dowiedzieć poza tym, co "buduje wizerunek" - każda firma buduje wizerunek... co w tym złego? Czy ktoś rozbiera i rozlicza firmę np Danone z wizerunku i technik jakich ona używa? Ja przeczytałem w "reportażu" pani Kaliny kilka zdań, pewnie wyciągniętych z kontekstu, o tym jak ludzie postrzegają innych... no ale to, do ludzi wypadałoby mieć pretensje, że tak pobieżnie wyciągają wnioski i szufladkują, a nie do Grzesiaka, że o tym mówi... "efekt czerwonych trampek" "Chodzenie w garniturze" przecież badania też to potwierdzają, że ludzie inaczej takich ludzi postrzegają - o co chodzi, że Grzesiak o tym mówi? O tym, że bierze 2000 zł za godzinę? - jak ktoś chce za to płacić, to co komu do tego - jak ktoś się chce uczyć od niego, to niech płaci, jak ktoś chce kupić książkę za 20 zł i samemu czytać to jego sprawa... ps Nie byłem na tym szkoleniu, odnoszę się tylko do tekstu...

Czytając artykuł trudno się dopatrzyć czegoś nadzwyczajnego w tym co mówi pan Mateusz- ot co, solidny kołczing. Ale we wstępie mamy zapowiedź iście profetycznej postaci (Mateusz Grzesiak publikuje na Facebooku „List do Pana Boga”. Dziękuje w nim za łaski, przeprasza za grzechy i prosi o wsparcie. Pisze: „Wiesz, że jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, oddam swoje życie. Wiesz, że jestem wiernym sługą i narzędziem, które... itd itp). Ten wątek rzeczywiście szybko ginie w tekście i dalej to już tylko opis szkolenia.

Biznes jak biznes, skoro są chętni? Niemniej na te religijne akcenty w tym to jednak faktycznie mdli, ale powinienem przywyknąć, na dobrą sprawę duchowni czy on? Moralnie nie dostrzegam różnicy.

Jak prawi jedna z zasad personal brandingu Nie ważne jak o tobie mówią, ważne żeby nie przekręcali nazwiska.W mojej opinii powyższy artykuł to dobry przykłąd artykułu sponsorowanego pisanego z pozycji osoby trzeciej.Epopeja ku chwale Mateusza Grześka(celowo przekręciłem nazwisko)z lekką nutą tajemniczości, zaciekawienia a nawet sensacji. Tekst trochę przydługi, być może w planach jest książka, może biografia Matiego, stąd te ciągnące się kluchy. Ale napięcie jest i wszyscy czekają na kolejny sensacyjny artykuł, w któym dowiemy się że Mati został wykorzystany przez koduktorów w trakcie podróży koleją transsyberyjską i ........

genialne !!!

Grzesiak to wydmuszka wielkanocna. Na zewnątrz atrakcyjna i kolorowa, a w środku jałowa. Dobry tekst, gratuluję autorce.

Człowiek bzdura, aż się wymiotować chce po przeczytaniu tekstu. Jak Pani tam wytrzymała cały dzień.

w jakim celu został napisany ten tekst?

A w co kobiety idące na spotkanie biznesowe mają ubierać spodnie?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]