Sejm bez lewicy?

Można na kilka sposobów cieszyć się z wyników lewicy w niedzielnych wyborach. Wszystko to jednak sztuczny miód. Lewica poniosła klęskę.
Czyta się kilka minut
Wieczór wyborczy w sztabie Zjednoczonej Lewicy. Warszawa, 25.10.2015 r. / / Fot. Mateusz Jagielski / East News
Wieczór wyborczy w sztabie Zjednoczonej Lewicy. Warszawa, 25.10.2015 r. / / Fot. Mateusz Jagielski / East News

Partia Razem otarła się o próg wyborczy, chociaż jeszcze kilka dni temu mało kto o niej słyszał. Z lewicowych list (zarówno ZL, jak i Razem) wystartowały setki świetnych kandydatów, często po raz pierwszy stając w wyborczych blokach i zdobywając niezbędne doświadczenie. Z Sejmu zniknęli też wreszcie posłowie, którzy lewicą byli tylko z nazwy. Wszystko to jednak sztuczny miód.

Lewica poniosła klęskę. Razem wypadło powyżej oczekiwań, jednak przegrało nie tylko z głównymi partiami, ale także z Kukizem, Petru i Korwinem (w sumie zgromadzili 21 proc.!). Wśród młodych wyborców ­(18–29 lat) Korwin cieszył się dwukrotnie większym poparciem niż Razem, a Kukiz – trzykrotnym. Przekaz o Polsce równościowej, przychylnej niezamożnej większości i patrzącej na ręce bogaczom nie przyjął się tak dobrze, jak obietnice odzyskiwania państwa z łap partyjnych elit, likwidowania podatków i urynkawiania.

Gramsci pisał o rewolucji rosyjskiej jako rewolucji przeciw „Kapitałowi” Marksa. Podobnie sukces Razem jest sukcesem przeciwko doktrynie tej partii o oddolnym budowaniu lewicy. Nie byłoby 4 proc., gdyby nie fenomenalny finisz medialny Adriana Zandberga. I chociaż mówił on po ogłoszeniu wyników, że rozpoczyna się długi marsz aktywistów do kolejnego parlamentu, to wybory odsłoniły smutną prawdę, że w polityce istnieją przede wszystkim te partie, które mają wyrazistych liderów. Czy Razem uzna tę prawdę i zmieni swoją strategię? Czy zachowa wtedy świeżość i entuzjazm początków? Czy Zandberg uniesie przywództwo przez kolejne cztery lata? Pytań jest dziś więcej niż odpowiedzi.

Przegrał projekt Zjednoczonej Lewicy. Gdyby ZL zdobyła zaledwie 3 proc. głosów więcej, mówiono by, że to premia za jedność, gotowość na nowych liderów i przekaz łączący tradycyjną socjaldemokrację z liberalną otwartością. Nowacką postrzegano by jako nowego Kwaśniewskiego, który jest w stanie poprowadzić lewicę z marginesu do centrum. Teraz, po ogłoszeniu wyników, przeważają głosy, że projekt od początku skazany był na porażkę, a liderka nie rokowała. Niestety, zadecydowała chyba jedna debata, w której Barbara Nowacka była w gorszej formie.

Sejm bez lewicy – taki będzie, jeśli potwierdzą się wyniki sondażowe – będzie Sejmem gorszym, mniej oddającym złożoność poglądów istniejących w Polsce. W sumie przecież 10 proc. wyborców nie będzie miało swojej reprezentacji w parlamencie. Pluralizm, który sprawił, że obecna kampania była ciekawsza od prezydenckiej, gdy dominował monolog lub folklor, będzie przyduszony przez długie cztery lata, bo głosy spoza parlamentu słychać o wiele słabiej.

Nawet jeśli kilkunastu przedstawicielom lewicy uda się wejść do parlamentu, zostanie zmarginalizowana i będzie jej groziło pogrążenie we wzajemnych animozjach. ZL nadal może oskarżać Razem, że zabrało jej głosy. Z kolei Razem może uwierzyć, że jej sukces wziął się z bezkompromisowej krytyki Leszka Millera, i nadal iść tą drogą. Taki spór, choć na pewno rozpali aktywistów obu ugrupowań, będzie miał katastrofalne konsekwencje.

Już niedługo zacznie się rozliczanie rządu z przedwyborczych obietnic i prawdopodobny jest konflikt wokół zmiany konstytucji. Jeśli lewica chce wrócić do politycznej rozgrywki, musi być blisko tych, którzy będą się czuli zagrożeni i rozczarowani. W nadchodzących latach na pewno ich nie zabraknie.  ©

Maciej Gdula jest publicystą i socjologiem, członkiem zespołu „Krytyki Politycznej”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2015