Reklama

Coś trzeba było zrobić

Coś trzeba było zrobić

22.10.2018
Czyta się kilka minut
Jan Paweł II mówił młodym ludziom, że są nadzieją Kościoła i jego osobistą nadzieją. Lubił się z nimi spotykać. Ustanowił Światowe Dni Młodzieży.
GRAŻYNA MAKARA
P

Papież Franciszek zwołał Synod Biskupów „Młodzi ludzie, wiara i rozeznanie powołania” po to, „byśmy – napisał – nie pozostawiali ich samych w rękach wielu handlarzy śmierci, którzy uciskają ich życie i przysłaniają ich wizję”, „żeby nie przeważała logika samozachowania i samoodniesienia, doprowadzająca do tego, że ważne staje się to, co drugorzędne, a drugorzędne to, co ważne”. Papież chciał, żeby Synod nie był „patrzeniem biskupów z góry na młodych”, ale „próbą odkrycia, co młodzi mogą dać Kościołowi i czego dziadkowie (tak papież nazywa ojców synodalnych) mogą nauczyć się od swych wnuków”. I bardzo dobrze, bo coś trzeba było zrobić, skoro młodzi oddalają się od Kościoła, albo to może Kościół oddalił się od młodzieży, co wychodzi na jedno.

Uczestnik Synodu, biskup pomocniczy Los Angeles Robert Barron (znany w Polsce m.in. z dzieła „Katolicyzm”) skatalogował powody odchodzenia...

3304

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

a co z tego wynikło, jakie są efekty jego gadania i podróży - widać dziś jak na dłoni - żałosny episkopat plus epidemia pychy i pazerności wśród kleru w kraju pochodzenia, rządy konsekrowanej mafii w Watykanie, skandal z MM Degollado, wysyp afer pedofilskich na całym świecie, odwrót od krk w wielu krajach na różnych kontynentach, teologiczny skansen nauczania - last but not least, pewnie z milion mniej lub bardziej obrzydliwych odwzorowań 2D i 3D, na tysiącach ołtarzyków jak i byle gdzie

którego początkiem było dużo pięknego gadania, jakieś "szamańskie uzdrowienia", nakręceni, nonkonformistyczni głosiciele, którzy narażają się "prawowitej" władzy i "marne efekty" tego przedsięwzięcia p.t. "kościół" : przez długi czas była to niszowa diaspora, która z czasem przekształciła się w uniwersalistyczną instytucję, w której ludzki grzech wciąż był jak na dłoni-ku zgorszeniu powszechnemu. Święty Kościół grzesznych ludzi, Wielka Nierządnica-Oblubienica Chrystusa, Jeden Kościół Chrystusowy podzielony na setki denominacji. I pewnie tak trwać będzie do końca świata(ale ani jednego dnia dłużej)

najwyżej 1600 - ale burdel sie zgadza

4000-od wyjścia Abra(ha)ma z Ur-"ojca ludzi wiary". Więc dorzucić tu można jeszcze "burdel" historii Izraela

i rabin, i pleban

choć i pleban i rabin często śmieją się przez łzy(ten ostatni nawet częściej...)

Sugerowałabym jednak pozostawienie Żydów w spokoju, ale nie używanie Ich wiary w sposób jaki jest nam (bo jestem katoliczką) wygodny - i przypisywanie im - w zależności od potrzeb - większości możliwych negatywnych cech. A jeżeli już to "o burdelu historii Izraela" mógłby powiedzieć tylko Żyd. No, ale wolałabym jednak żeby się powstrzymał.

Z tym że dlaczego miałbym pozostawić Żydów w spokoju, skoro ich(nasz) patriarcha: Jakub-Izrael nie dał spokoju Panu Bogu(znaczy się Jego wysłannikowi) i przepychał się z nim przez całą nockę nad Jabbokiem? To po czyjej stronie mam się opowiedzieć jako "boży człowiek"? A zresztą, Izrael to znaczy być po stronie Boga-i bądź tu mądry...Ale mądrość nie polega na świętym spokoju... No i wygodę też trzeba docenić-jeżeli to nie jest rozleniwiający hedonizm, a np. większa skuteczność w działaniu-ja np. wygodne buty, które są dobre w Drodze.

Mało mnie obchodzi kto z kim się przepychał czy robił co innego.

którą można porównać do owadziej lub wężowej wylinki-zrzuca starą formę, która krępuje treść Tradycji stojącej przed nowymi wyzwaniami człowieka. Taki kryzys może wywoływać niepokój u tych, którzy fundamentalnej Tradycji Kościoła nie potrafią oddzielić od anachronicznej formy-bo są za bardzo "naskórkowi". Maleje autorytet instytucji kościelnych bazujący na konformizmie społecznego maistreamu-obawa społecznego ostracyzmu przestała już naganiać ludzi do kościoła. Ale to nie sekularyzm i trywializacja duchowości dominuje wśród młodych, ale intensywne szukanie przeżyć duchowych. Ezoteryka, która wcześniej była tak popularna wśród "poszukujących", dziś już jest nieatrakcyjna, bo duchowość czlowieka przekracza subiektywność jego psychiki i potrzebuje odniesienia do Ducha-objawionego Ducha Świętego. Właśnie na tym odniesieniu do Ducha Świętego bazuje rosnący ruch pentakostalny-zielonoświątkowy. Ruchy zielonoświątkowe są dziś najżywotniejszym nurtem w chrześcijaństwie, stanowiąc alternatywę(lub dopełnienie) dla tradycyjnej(często anachronicznej) religijności instytucjonalnej. Trudno jest powiedzieć, na ile ruch zielonoświątkowy jest subiektywnym psychizmem, a na ile w nim obiektywnej duchowości z Ducha Świętego. Kościół katolicki raczej akceptuje tą formę duchowości, która masowo przyciąga młodych ludzi, choć nie brakuje tu napięć w krytyce ze strony "naskórkowych" tradycjonalistów-np. aktualny spór o posługę Marcina Zielińskiego. Wydaje się, że dobrą alternatywą dla "niekontrolowanej" pentekostalizacji chrześcijaństwa, stworzyli dominikanie w nurcie liturgicznego ożywienia-to dobre (i bezpieczne) miejsce dla młodych szukających "powera" religijnej ekspresji

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]