Co słychać na taśmach

Ujawnione ostatnio kolejne nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele, jeśli kogoś powinny szczerze oburzyć, to klientów banku, którym do 2015 r. kierował obecny premier.
Czyta się kilka minut

Warto, by się dowiedzieli, ile jeszcze z zysków, jakie zapewniali bankowi, płacąc słone prowizje i opłaty, poszło na zapomogi dla kumpli i znajomych prezesa. Oraz ile jeszcze fikcyjnych „badań” mimowolnie finansowali.

Jedyny potencjalnie wybuchowy ślad to domniemane istnienie drugiej taśmy, dowodzącej, iż Mateusz Morawiecki mógł uczestniczyć w nielegalnych operacjach z nieruchomościami. To zarzut oparty na mglistych zeznaniach oskarżonych, których wiarygodność z definicji należy traktować sceptycznie. Jeśli zaczyna się z tego powodu mówić o aferze, świadczy to, że kelnerzy z Sowy dostarczyli nam czegoś więcej niż obrazu komitywy wyższych szarż biznesu i polityki, załatwiających interesy ponad partyjnymi podziałami (ciekawe, czy przy obecnej polaryzacji coś z niej przetrwało?). Sprawa taśm ukazuje bowiem głębię paranoi, która każe nam się ekscytować hakami, zamiast szukać jawnych powodów, by uważać Morawieckiego za niewłaściwą osobę na stanowisku premiera. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2018