Co się stało z Naszą Klasą

Millenialsi wzruszą pewnie ramionami, ale dla pokolenia 40-latków, którzy wchodzili w dorosłość w świecie bez internetu, to wiadomość o znaczeniu wykraczającym daleko poza sferę biznesowych statystyk: 27 lipca br. serwis Nasza Klasa zakończy działalność.
Czyta się kilka minut

Witryna jest dziś praktycznie martwa, decyzja jej aktualnego właściciela, spółki Ringier Axel Springer Polska była więc niejako do przewidzenia. A jednak żal – nie tylko wzruszeń towarzyszących odnajdywaniu od dawna niewidzianych koleżanek i kolegów czy gorączkowemu przeglądaniu galerii szkolnych zdjęć. Historia Naszej Klasy stanowi bowiem idealną ilustrację fenomenu mediów społecznościowych (pamiętacie jeszcze termin Web2.0?), które przez tych kilkanaście lat przeszły ewolucję od narzędzia do produktu i od wspólnoty do korporacji. A przede wszystkim – od zabawy do zagrożenia dla życia publicznego.

W listopadzie 2006 r. czterech studentów informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego założyło serwis umożliwiający nawiązanie kontaktu ze szkolnymi znajomymi. Już pod koniec pierwszego dnia działalności witryna miała tysiąc użytkowników. Do lutego było ich już 100 tys. W szczycie popularności – aż 14 milionów.

Bez algorytmów wzmacniających efekt społecznej bańki, podsuwania tematów do polaryzacji i manipulacji w wynikach wyszukiwania, Naszej Klasie udało się zbudować – a w zasadzie na chwilę odbudować – prawdziwe mikrowspólnoty klasowe. Jej równie szybki uwiąd niejako wpisany był w genialną prostotę tego pomysłu: zaspokoiwszy głód stojący za jego narodzinami, serwis po prostu przestał być potrzebny.

Współczesne media społecznościowe pod tym względem bardziej przypominają używki niż pożywienie: coraz częściej korzystamy z nich tylko dlatego, że musimy.© ℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2021