Chwila empatii

Jest już tak, czy też ludzie są tacy, że nie można najczęściej pojąć, co nimi powoduje. Dlaczego zachowują się - naszym zdaniem - nieracjonalnie lub tylko inaczej, niż byśmy się tego spodziewali. Nie zachęcam do stosowania maksymy postmodernistycznej głoszącej, że można zrozumieć każdego człowieka, a on z kolei powinien mieć prawo do niezakłóconej ekspresji samego siebie. Nie, nie można ani nie warto rozumieć wszystkich ludzkich zachowań, a tym bardziej niepojęte są zachowania ludzi publicznych. Każdy z nas doświadczył tego, że ludzie publiczni potrafią (od premiera po wójta) być bardzo mili i zupełnie inteligentni w prywatnej rozmowie, a kiedy pojawiają się na forum publicznym, dzieje się z nimi coś dziwnego. Zdarza się to zresztą na mniejszą skalę na wszystkich zebraniach, od spotkania wspólnoty mieszkaniowej po radę wydziału, gdzie zawsze znajdzie się ktoś jest gotów perorować bez potrzeby.
Czyta się kilka minut

Innymi słowy nie ma żadnych roztropnych powodów, dla których powinniśmy próbować zrozumieć innego człowieka. A jednak często powtarzamy "zrozum człowieka!". Chodzi nam jednak wtedy nie o zrozumienie danego człowieka w jego całej autentyczności i oryginalności, lecz - przeciwnie - o zrozumienie cech i zachowań powtarzalnych. Zrozum człowieka to tak jak zrozum samego siebie. Zrozum, że nie wytrzymał i odpowiedział na zaczepki, mimo że nie chciał się wdawać w kłótnię, ale i my byśmy nie wytrzymali. Żeby zatem "zrozumieć człowieka", niepotrzebna nam szczególna wiedza dotycząca tego akurat człowieka, lecz wiedza dotycząca wszystkich przedstawicieli gatunku. Nie jest to zatem forma empatii.

A jednak empatia jest potrzebna. Empatia rozumiana zresztą mało psychologicznie, a dość rzeczowo, czyli empatia, dla której punktem wyjścia jest założenie dobrej woli u człowieka, z którym chcemy współczuć lub współmyśleć. Często empatia jest niezbędna do tego, żeby możliwa była rozmowa na jakikolwiek temat. Rozmowa przecież jest możliwa tylko pod warunkiem, że jesteśmy skłonni dojść do porozumienia. Jeżeli jeden z nas jest zdania zasadniczo odmiennego, to nie ma o czym rozmawiać, gdyż się wzajemnie nie przekonamy i nie zmienimy naszych poglądów. Jeżeli jednak, co jest przypadkiem znacznie częstszym, różnica zdań w gruncie rzeczy nie dotyczy konkluzji, lecz sposobu rozumowania, argumentów lub racji, to empatia może być bardzo pomocna. Przydałaby się także politykom, ale na ten temat szkoda gadać.

Bez chwili czy dozy empatii będziemy się z ludźmi nas otaczającymi tylko mijali. Zaś inicjatywa powinna należeć do nas, zawsze do nas. Nie należy się spodziewać empatii, tylko ją wywoływać, nie należy jej wymagać, ale trzeba jej oczekiwać. Pamiętajmy więc w trakcie wszystkich naszych dziennych zabiegów, że chwila empatii na pewno nam nie zaszkodzi, a może tylko nam lub komuś innemu pomóc, a to powód wystarczający, by empatię stosować.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2007