Chronienie substancji

Polska jest najważniejsza, a w Polsce polska substancja, którą trzeba chronić za wszelką cenę.
Czyta się kilka minut

I oto, przechodząc mimo jakiejś księgarskiej witryny (co czynię pasjami), zwróciłem uwagę, a właściwie moja uwaga została przykuta tomem o nazwie... „Repolonizacja Polski”. Serio! Na okładce wypisz, wymaluj wszystko, czego biało-czerwona dusza zapragnie: niebo, krzyż i orzeł od dołu, niebo niebkowe, krzyż drewniany, a orzeł kamienny. „Repolonizacja” na biało, „Polski” na czerwono (sic!), pod spodem lista autorów (praca zbiorowa – jedno pióro tego nie uciągnie): intelektualne crème de la crème, nic tylko palce lizać i stronice kartkować. Od Andrzeja Nowaka i wójta Obajtka z Orlenu aż po Krystynę Pawłowicz i Małgorzatę Wassermann, od księdza Oko aż po księdza Oko.

Od Pcimia do gwiazd, poprzez Uniwersytet Papieski w Krakowie, pełen przekrój warstwic narodowej skiby na 216 stronach (nie za dużo, żeby się nie pogubić). The best of the greatest hits, intelektualna lista marzeń – i słusznie, wszak tytuł zobowiązuje. „Repolonizacja Polski”. Bukiet renomowanych autorów naświetla sprawę wszechstronnie, w formie vademecum à la kompendium, wnikliwie stawiając opór zakusom zręcznie zakamuflowanych zaprzańców służących zagranicznym hegemonom w zamian za dolę w rozdrabnianiu nieszczęsnej, miękko wynaradawianej ojczyzny.

Na szczęście wszystko zmierza w dobrym kierunku wskutek mądrej, demokratycznej decyzji suwerena, wszelako która spowodowała wrzask i lament zdradzieckich a zdegenerowanych pseudoelit. Suweren ocknął się, dziękować Bogu, ocknął się w dosłownie ostatniej chwili, no ale teraz już nie przyśnie, nie spocznie, nim repolonizacja Polski nie zostanie przeprowadzona do szczętu. Grono myślicieli po kolei wskazuje obszary szczególnie zainfekowane, wymagające paląco szybkich reform, na które jednakowoż wciąż czekamy. Wybitni, autentyczni znawcy poruszanych tematów – a przy tym prawdziwi patrioci – podpowiadają rozwiązania, często przestrzegają, posługując się przy tym świetnym, iście orlim piórem (i to niejednym). „Repolonizacja Polski” to więcej niż książka, to narzędzie w rękach patriotów. Patriotów stojących na straży, chroniących substancję, będących papierkiem lakmusowym polskości w Polsce.

Muszę przyznać, że „Repolonizacja Polski” jest lekturą zapierającą dech w piersiach, nie odpowiada jednak na pytanie, kiedy nastąpiła polonizacja Polski? Kiedy Jarosław Kaczyński po wielu, bardzo wielu perypetiach zrobił maturę z polskiego? Kiedy minister Zalewska została polonistką? Czekam na kolejny tom. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2019