Reklama

Chleb nasz spowszedniały

Chleb nasz spowszedniały

09.12.2019
Czyta się kilka minut
Marnowanie żywności, trawestując Talleyranda, to nie błąd współczesnego kapitalizmu, który rozrzutność uczynił cnotą. To zbrodnia – także na samej żywności.
MATEUSZ SKWARCZEK / AGENCJA GAZETA
N

Na najwyższej półce znalazłem serek wiejski. Stał wciśnięty w kąt lodówki, za sokiem malinowym i trzema napoczętymi słoikami z konfiturą domowej roboty. Sądząc po wybitej na opakowaniu dacie przydatności do spożycia – 11 listopada 2019 – tkwił tam od co najmniej kilku tygodni.

Poniżej – jogurt. Nieruszony, częściowo tylko zgnieciony przez inne produkty wpychane pewnie w pośpiechu do lodówki. Powinniśmy go zjeść najpóźniej 26 listopada, ale nie doczekał się tego zaszczytu. Podobnie jak ćwierć kostki masła w pozłotku i kawałek wyschniętego już cheddara, zawieruszony za słoikiem z resztką suszonych pomidorów, o którym – prawdę powiedziawszy – również zdążyliśmy zapomnieć.

Lustracja półek na drzwiach lodówki zaowocowała odkryciem jajka, które kiedyś chyba ugotowaliśmy na twardo, chociaż nikt z domowników nie umiał sobie przypomnieć kiedy – i czy na pewno. W szufladzie na...

25364

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

ziemniaków najlepiej w ogóle nie trzymać w lodówce, a dorsz, jeżeli został zamrożony przed upływem daty przydatności do spożycia, może poleżeć i osiem miesięcy, a jeżeli był już kupiony zamrożony, to i do roku (w teorii nawet dłużej)

Autor pisze "...bo personel woli stołować się (co za anachroniczne określenie) w którymś z kilkunastu okolicznych lokali...". To już zjedzenie czegoś w lokalu jest grzechem, a tylko kanapka uchroni nas przed marnotrawstwem ? To jest sprzeczne z przytoczonymi statystykami, bo w gospodarstwach domowych gdzie przygotowujemy kanapki statystycznie marnuje się kilkukrotnie więcej jedzenia niż w restauracjach. A restauracje dają jeszcze pracę, rozwijają gospdodarkę, rozbudowują lub utrzymują infrastrukturę (lokale użytkowe na parterach), tak więc nagonka trochę chybiona... Kanapki też lubię, ale czasem zjedzenie czegoś w lokalu w przerwie w pracy jest po prostu bardziej cywilizowane, urozmaica dietę (i nie ma problemu jak przytoczone z początku artykułu wyrzucanie napoczętych produktów z domowej lodówki - radzę autorowi poważnie przemyśleć sposób robienia zakupów). Przepis na jajko z makaronem to pamiętam z PRL, tylko pecorino, parmezanu i innych kaparów jakoś wtedy nie dowozili do spożywczego :)

bo jest bardzo T A N I A - dlaczego jest tania? - bo jest jej Z A _ D U Ż O ✍ innymi słowy póki co ludziom się w d^upach poprzewracała z dobrobytu i czekamy na dalszy ciąg wydarzeń

„…nie błąd współczesnego kapitalizmu, który rozrzutność uczynił cnotą” A jednak kapitalizm (liberalizm) rozrzutność uczynił cnotą. Kupujesz zabawkę dla dziecka, kiedyś działała na 1 paluszek, teraz na 6; kupujesz kuchenkę gazową, palnik jest umieszczony nieco wyżej niż kiedyś, a ponadto fabryczne ustawienie jest takie, że płomień wychodzi poza mały garnek; kupujesz urządzenie elektryczne, okazuje się że cały czas musi być włączone (w trybie standby). Jednym słowem masz zużywać coraz więcej energii - bo wtedy więcej płacisz… A także nie wolno obyć ci się bez kolejnych przedmiotów (dobry klient co roku wymienia komputer i samochód). Wszystko jest nastawione na: więcej, dalej, „realizowanie kolejnych marzeń” – wzrost potrzeb jak dotąd jest nagradzane. Na przykład obecne banki premiują kredyty a nie oszczędności – za które wręcz karzą :) Nie marnowanie jedzenia, a szerzej coraz modniejsza koncepcja „Zero Waste” jest interesująca, bo wymaga powściągliwości, dyscypliny, nie zadowalania się bieżącą korzyścią czy przyjemnością, pogoni za nowością. Idzie jakby wbrew temu co preferowano także w Polsce przez ostatnie dekady. Oczywiście nie łudźmy się, na pewno ktoś i na tej „nowej religii” pragnie skorzystać.

w zasadzie wszystko o czym Pan pisze powstało na życzenie klienta, dla jego wygody i widzimisię - i ze wszystkiego można przecież zrezygnować, każdy indywidualnie, bo nikt nas nie zmusza na przykład do kupowania zabawek choćby na jedną tylko bateryjkę - rezygnuje Pan? - bo to nie jest tak, proszę Pana, że jakiś okropny Kapitalizm omotał i zniewolił Człowieka - to Człowiek wymyślił i wprowadził w życie Kapitalizm, bo Bóg tak widać chciał i z Panem Bogiem

Jeśli uważa Pan, że przepisy na wykorzystanie resztek są jakimkolwiek rozwiązaniem zapobiegania marnowania żywności, to jesteśmy w głębokiej d…e. To taki sam marketingowy zabieg jak reklamy nakłaniające nas byśmy się tuczyli. W ostatnich 30 latach dokonała się niezwykle dziwna przemiana kulturowa. Kuchnie w naszych domach służą bardziej jako element dekoracyjny mieszkań niż faktyczne miejsce przygotowywania posiłków. My tam bardziej podgrzewamy niż gotujemy. Na regałach często gości znaczna kolekcja poradników kulinarnych, bardziej do oglądania niż czytania, do których wcale nie zaglądamy. Poradniki takie w naszych biblioteczkach dotyczą każdej sfery naszego życia, nie wiem po co to kupujemy. Milowym krokiem byłoby kompostowanie odpadów, ale kto na osiedlu chciałby wąchać taki pojemnik, lepiej resztki do torby foliowej i na śmietnik ze zmieszanymi. Nie tylko jedzeniem się brzydko bawimy, kupujemy dziecku na Komunię smart-fona, a nie uczymy czym jest pornografia, jak ustrzec się przed oszustwem w sieci. W szkole mamy zarezerwowane dwie godziny tygodniowo dla religii, a nie mamy czasu im wpoić szacunku dla przestrzeni społecznej, korzystania z publicznych instytucji, bezpiecznego poruszania się. Nie uczymy ich tego, że to co akurat modne, niekoniecznie musi być dla nich dobre. U mnie nic się nie marnuje, pies zjada resztki, czego on nie lubi, zjadają kurki. Trzymam pięć znoszących złote jajka, kogut wylądował w garnku, bo sąsiadom zakłócał spokój. Syn ma pieska rasowego i resztek mu nie daje, a mój kundelek się cieszy. Sąsiedzi jeszcze 20 lat temu chowali kurki, kaczki, gąski, indyki, kozy nawet, a resztki kompostowali. Dziś swoje zoo zlikwidował właściciel gospodarstwa agroturystycznego bo sąsiedzi i weterynaria żyć nie dali, nikt już nie kompostuje resztek organicznych, jest elegancki kwietnik i trawniczek, a śmieciara zabiera resztki. Tak się na wsi porobiło i to bynajmniej nie za sprawą mieszkańców, bo zachowanie kreuje władza, ta lokalna i centralna. Żadne zalecenia i poradniki typu, wykrój z warzyw zbrązowienia i ugotuj zupę, nic nie wskórają. Moi wnukowie, chłopaki urwisy i psuje, gdy im zabawka szwankuje, przychodzą z nią do mnie -dziadek napraw. Naprawiamy, najlepiej razem, a gdy nic z tego nie wychodzi kasujemy wspólnie sprzęt. Mają z tym sporo frajdy, choć zabawek im nie brakuje i czasem taki badziew sklejam, że strach. Synom też ich klamoty naprawiałem, jeździli na tych starych gratach zachwyceni, że sami sobie to zmajstrowali, koledzy im zazdrościli, choć dostawali co chcieli nowe. Bóg stworzył nas istotami plastycznymi, kreatywnymi, a lenistwo jest motorem działania. Jesteśmy podatni na sugestie, manipulacje i tutaj widzę kierunek w jakim powinno podążać odrodzenie chrześcijaństwa, ukierunkowujące nas na życie w zgodzie z naturą i szacunku dla niej. Szacunek to czas na coś i dla kogoś, wmówiliśmy sobie, że jesteśmy zagonieni, dlatego zakupy robimy raz w tygodniu, napełniamy bagażnik auta do pełna, potem połowę wyrzucamy. Nie mamy czasu na gotowanie, zupka z kartonu, drugie z mrożonek, co zostanie wyrzucamy bo nie nadaje się do odgrzania. Nie mamy czasu na wspólne zjadanie posiłków, na rozmowę przy stole z dziećmi - co tam w szkole, w porządku, aha. Wnet kolędowanie księżny po domach się zacznie, też nie będą mieli czasu z nami pogadać, zdrowaśka, koperta i następny. Raptem patrzysz w lustro, a tam stary zramolały dziad, czego dokonałeś pytasz - na nic nie miałem czasu.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]