Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Chichot nad prozą

Chichot nad prozą

24.09.2012
Czyta się kilka minut
Tak naprawdę była prozaiczką i opowiadaczką historii, która dla niepoznaki rozpisywała króciutkie teksty na wersy i pozwalała je nazywać wierszami.
Tzw. "pele-mele" czyli notatnik z wpisami szkolnych koleżanek, datowany na 1941 r. Wisława Szymborska podpisuje się w nim jako Dyrektor D.R.M.M.
P

Podczas gdy większość ludzi tropi poezję w prozie, ja – na odwrót – tropię prozę w poezji. I o ile jej nie znajduję – tekst mnie raczej nie pociąga. To dlatego miewam często kłopoty z poezją.

U Wisławy Szymborskiej dostaję to, czego chciałam. Bo przecież jest ona prozaiczką i opowiadaczką historii, która dla niepoznaki rozpisywała swoje króciutkie teksty na wersy i pozwalała je nazywać wierszami. Wiedziała, co robi: w ten sposób zaoszczędzała czas na przyjemności życia. Jak nikt inny potrafiła snuć historie. Czarowała pełnokrwistymi, choć zawartymi w kilku słowach opisami albo dawała gęste mikrowykłady o świecie. Jej teksty są zawsze procesem, podobnie jak opowiadanie, powieść lub esej. To doskonale skonstruowane filigrany literackie, nanoksiążki, które mieszczą się całe w czasie jednej-dwóch minut czytania.

Weźmy na przykład „Pierwszą fotografię Hitlera”. Opowieść zaczyna się od zdjęcia i opisu bobasa, który – jak to wiemy – wkrótce stanie się tyranem i uosobieniem zła na ziemi. W jakiś cudowny sposób trzy zwrotki inicjują setki przeplatających się wątków historii, w których słychać już huk dział, widać linie frontów poruszające się na mapach, płonące miasta i gwizd spadających bomb. Widać straszne rzeczy, choć nawet o nich nie wspomniano. Przeciwnie, wspomniano o tych miłych, sprawiających, że się uśmiechamy: nóżki, ogródek, pelargonie, serduszko. Ogromna epicka opowieść tkwi ukryta pod spokojnym i pogodnym opisem zakładu fotografa w mieście Branau. Czy nie tak się pisze powieści? Czy nie na tym to polega: wyciągnąć coś z nieistnienia, nadać mu kształt i pozwolić dziać się w umyśle czytającego?

Albo zabawny dramat o błędnie wybranym numerze telefonu i jego skutkach – „Pomyłka”. Osoby: Dzwoniący, Bezsenni Prorocy, Królowie, Małżonka Lichwiarza, Marszałek Dworu. To najprawdziwsza gatunkowo komedia pomyłek, qui pro quo. Można by ją świetnie rozegrać w teatrze, szkoda, że nikt tego nie robi.

I może jeszcze rzućmy okiem na to piękne opowiadanie o Hani, służącej. Moje ulubione. Dostajemy portret tak dokładny i biografię tak przenikliwą, że nie potrzeba nam ani jednego słowa więcej, wszystko zostało powiedziane czule i mądrze, panorama życia tej kobiety przemknęła nam przed oczami, jakbyśmy przeczytali właśnie całą książkę, zaczynającą się od czegoś w tym rodzaju: „Wrześniowy poranek był mglisty i zapowiadał bliską już jesień. Dziecko, dziewczynka, urodziło się tuż po świcie, dano mu na imię Hanna po babce...”. Na koniec w wierszu Szymborskiej przychodzi wielki epilog w postaci kilku słów: „chustka postrzępiona ujada na wietrze”. W oku zostaje obraz, którego trudno się pozbyć, jakby wieńczył trzysta stron prozy.  

I cóż my, wyrobnicy prozy, spoceni rzemieślnicy od rozdziałów, przygarbieni tkacze wątków, którzy tłuczemy w klawiatury i niszczymy sobie kręgosłupy tysiącami godzin siedzenia? Pani Wisławo, Pani na pewno nad nami biednymi chichocze.

OLGA TOKARCZUK (1962) jest pisarką, eseistką, laureatką nagrody literackiej Nike. Ostatnio opublikowała powieść „Prowadź swój pług przez kości umarłych” oraz zbiór szkiców „Moment niedźwiedzia”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Pierwsza fotografia Hitlera" wiersz, który uratował moją maturę z polskiego. Uwielbiam panią Szymborską, krótka forma maksimum treści.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]