Ceny Paliw Niżej: rząd interweniuje na rynku paliwowym. Czy było inne wyjście?

Rząd może łagodzić konsumentom cenowy szok na rynku. Zapisami ustaw i rozporządzeniami nie zapełni jednak magazynów gazu i ropy.
Czyta się kilka minut
Stacja paliw w Gdańsku. 26 marca 2026 r. // Fot. Wojciech Stróżyk / Reporter
Stacja paliw w Gdańsku. 26 marca 2026 r. // Fot. Wojciech Stróżyk / Reporter

Obniżka VAT i akcyzy na paliwa, którą w ubiegłym tygodniu wprowadził rząd, ma sprawić, że będziemy tankować nawet 1,18 zł mniej za każdy litr benzyny i 1,3 zł za diesla. Ministerstwo Energii do odwołania będzie też codziennie ustalać maksymalną cenę detaliczną paliw. Za jej przekroczenie mają grozić wysokie grzywny.

Najgroźniejsza konsekwencja kryzysu paliwowego

Pakiet – nazwany już przez premiera programem Ceny Paliw Niżej, nawiązującym do pochodzącego z czasów PRL akronimu CPN (Centrala Paliw Naftowych, poprzednik Orlenu) – spotkał się głównie z krytyką.

Jedni zarzucają rządowi spóźnioną reakcję na trwający już blisko miesiąc kryzys surowcowy, wywołany izraelsko-amerykańskim atakiem na Iran. Innych oburzają próby interwencji na rynku, na którym popyt po prostu przewyższa podaż.

W gruncie rzeczy rząd nie miał jednak wyjścia. Na tym etapie najgroźniejszą konsekwencją kryzysu paliwowego jest dla Polski wystrzał dopiero co zdławionej inflacji.

Droższe tankowanie prędzej czy później musi się odbić na cenach innych produktów i usług. Maksymalna cena paliw, choć brzmi jak punkt z podręcznika peerelowskiego zaopatrzeniowca, jest więc w istocie próbą zamrożenia inflacyjnych projekcji, które już musiały zaświtać każdemu, kto prowadzi jakiś biznes.

Skoro nie wiadomo, jak zachowają się ceny benzyny i diesla, lepiej zabezpieczyć się przed gorszym scenariuszem i podnieść cenę swojego produktu. Wystarczy, że pomyśli tak większość przedsiębiorców i nagły wzrost inflacji mamy jak w banku. Dodajmy do tego braki na rynku gazu ziemnego, podstawowego surowca do produkcji nawozów, i ryzyko rośnie jeszcze bardziej.

Czy zabraknie paliwa na stacjach?

Rząd może łagodzić konsumentom cenowy szok na rynku. Zapisami ustaw i rozporządzeniami nie zapełni jednak magazynów gazu i ropy. Na razie zdywersyfikowane źródła surowców energetycznych, które Polska szczęśliwie sprowadza nie tylko z regionu Zatoki Perskiej, zapewniają nam regularne dostawy i scenariusz, który ziścił się już w Azji – kolejki na stacjach i reglamentacja paliw – wciąż jest głównie obrazkiem z dzieciństwa we wspomnieniach dzisiejszych 50-latków. Oby ich dzieci nie dorobiły się teraz podobnych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Paliwo inflacji