Była sobie spółka Abbey House…

Na jej aukcjach ceny szybowały w górę. Promowała lokaty ze zwrotem rocznym 9,5 proc. Przed kilkoma dniami KNF wpisała spółkę – już pod nową nazwą – na listę ostrzeżeń publicznych. Komentuje Piotr Kosiewski
Czyta się kilka minut

W 2010 r. powstaje w Polsce Dom Aukcyjny Abbey House. Jego twórcy proponują połączenie działalności wystawienniczej i promocyjnej z handlową. Spółka podpisuje umowy na wyłączność z kilkoma artystami starszego i młodszego pokolenia, którzy za miesięczne wynagrodzenie zobowiązują się do dostarczania określonej liczby prac. Kupuje wychodzący od dawna miesięcznik „Art&Business”, przyciągając do niego nazwiska znanych krytyków, ale też literackich celebrytów, łącząc pisanie o sztuce z promocją luksusowych produktów. Abbey House przygotowuje też ofertę finansową, m.in. ArtLokaty ze zwrotem rocznym w wysokości 9,5 proc. (!).

Spółka wchodzi na giełdę: jest notowana na rynku NewConnect. Na organizowanych przez nią aukcjach ceny prac twórców dotąd dość nisko wycenianych – szybują w górę. Obraz nieznanej wcześniej Agaty Kleczkowskiej zostaje sprzedany za szokującą kwotę 160 tys. zł. Abbey House prowadzi też intensywne akcje PR, a na krytyki reaguje ostro. W czerwcu 2013 r. w londyńskiej Saatchi Gallery zostaje otwarta wystawa obrazów z kolekcji Abbey House. Polskie media ogłaszają wielki sukces. Niewielu zauważa, że spółka jedynie wynajęła salę w galerii na siedmiodniowy pokaz.

Tymczasem w spółce pojawiają się nowi, zagraniczni udziałowcy. W maju 2014 r. zostaje ogłoszony zakup ARTnews LLC, właściciela założonego w 1902 r. znanego magazynu o sztuce „ARTnews”. Spółka zmienia nazwę na ARTNEWS S.A. i ogłasza nową strategię działania. Konieczną, bo – jak pisze „Forbes” – ceny jej akcji spadają z 18 zł (2011) do niecałych 3 zł (lipiec 2014). W sierpniu zaś ARTnews LLC ogłasza, że o 80 proc. obniża wartość księgową obrazów przechowywanych w magazynach d. Abbey House (z ponad 21 do niecałych 4,4 mln zł). Spółka obiecuje rozliczyć się ze swych zobowiązań, w tym z ArtLokat. „Próba »wykręcenia« szybkiego zysku – i to za pożyczone pieniądze – na obrazach mało komu znanych młodych artystów miała małe szanse powodzenia” – komentuje Maciej Samcik w swym blogu „Subiektywnie o finansach”.

Dziś d. Abbey House, zarządzany przez nowe osoby, skupia się na wydawaniu pism artystycznych oraz dostarczaniu informacji o rynku. Do 2017 r. planuje stać się największą na świecie firmą medialną specjalizującą się w dziedzinie sztuki. Przed kilkoma dniami Komisja Nadzoru Finansowego wpisała ARTNEWS S.A. na listę ostrzeżeń publicznych z tytułu podejrzenia popełnienia przestępstwa: wykonywania czynności bankowych bez zezwolenia KNF, w szczególności przyjmowania wkładów pieniężnych w celu obciążania ich ryzykiem (podobny zarzut postawiono m.in. Amber Gold). Spółka poprosiła Komisję o wyjaśnienia.
Abbey House nie obudził rynku sztuki. Więcej, znikł z rynku. Pozostały kłopoty. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2015