Bosfor i pomidory

Po zestrzeleniu rosyjskiego bombowca nastała nowa epoka w stosunkach Rosji i Turcji.
Czyta się kilka minut
Anna Łabuszewska / Fot. Grażyna Makara
Anna Łabuszewska / Fot. Grażyna Makara

Jeszcze niedawno Putin i Erdoğan demonstrowali przyjaźń, współpraca gospodarcza kwitła, podpisywano kontrakty na gazociągi. Teraz trwa wymiana ciosów: obie strony żądają wzajemnie przeprosin i obie ich odmawiają. Po każdym gniewnym oświadczeniu Kremla następuje mocna, choć nie zawsze symetryczna, odpowiedź Ankary. Rosja zakazała wwozu tureckich warzyw, owoców i drobiu, wstrzymała wymianę turystyczną (na czym Turcja traci), zapowiada wprowadzenie wiz dla obywateli Turcji od stycznia 2016 r. Ankara odparła, że nie zamierza karać Rosjan i ograniczać im wjazdu. Potem posypały się oskarżenia o wspieranie tzw. Państwa Islamskiego i nielegalny handel ropą z terrorystami. Znamienne, że strategiczny handel gazem pozostanie nietknięty: do Turcji nadal płynie rosyjskie błękitne paliwo.

Turcja z niepokojem patrzy na poczynania Rosji w Syrii i kategorycznie odrzuca poparcie dla Asada, którego utrzymanie u władzy Moskwa uczyniła głównym powodem swej tam obecności militarnej. Teraz, w warunkach konfrontacji, Kreml będzie zapewne dążył do wyeliminowania Turcji z rozgrywki o nowy podział regionu, np. pokazując jej sojusznikom z NATO, że Erdoğan jest graczem niegodnym zaufania.

Putin nazwał zestrzelenie Su-24 „ciosem w plecy” i zapowiedział, że sankcje wobec Turcji, która stała się w okamgnieniu głównym wrogiem Rosji, przesłaniając Ukrainę i USA, będą ostre, a „na pomidorach się nie skończy”. I pewnie Moskwa wykorzysta każdą okazję, by dopiec Turcji. Na razie drażni: oto marynarz na pokładzie przepływającego przez Bosfor rosyjskiego okrętu trzymał na ramieniu przenośny zestaw rakietowy. Tureckie MSZ uznało to za prowokację i wyraziło protest wobec łamania konwencji o wykorzystaniu jej cieśnin (wedle umowy także rosyjskie okręty mogą w czasie pokoju swobodnie je przepływać). Przed incydentem z samolotem Ankara też wielokrotnie upominała Rosję za naruszanie przez jej lotnictwo przestrzeni powietrznej Turcji. Teraz, gdy w grę wchodzi ruch przez cieśniny, sprawa staje się jeszcze poważniejsza, bo ewentualne zamknięcie Bosforu i Dardaneli dla rosyjskich okrętów miałoby skutki daleko idące. Dalej niż embargo na pomidory. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2015