Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Bóg w Wieloświecie

Bóg w Wieloświecie

28.11.2017
Czyta się kilka minut
Opozycja między teizmem i ateizmem nie jest tożsama z opozycją między nauką a wiarą.
P

Ponieważ istnieje grawitacja, Wszech­­świat może i będzie stwarzał się z niczego. Spontaniczna kreacja jest przyczyną, dla której istnieje raczej coś niż nic, dla której istnieje Wszechświat i dla której istniejemy my. Nie trzeba przywoływać Boga, by odpalił fajerwerk i stworzył Wszechświat” – to puenta bestsellerowej książki „Wielki projekt” autorstwa dwóch wybitnych fizyków i kosmologów Stephena Hawkinga i Leonarda Mlodinowa, a zarazem kluczowy wyraz ich wiary!

Czy Arcymistrz Fizyki (Hawking) zaszachował Projektanta Wszechświata (Boga)? To pytanie stawia w książce „Bóg i Stephen Hawking. Czyj to w końcu projekt?” profesor matematyki Uniwersytetu Oksfordzkiego i filozof nauki John Lennox – znany również z udziału w słynnych debatach z „nowymi ateistami” – Richardem Dawkinsem i Christopherem Hitchensem. Książka jest swoistą „partią szachów” na argumenty, a Lennox przy tej „...

5751

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Na gruncie samej nauki też nie są w porządku, bo żadna M-teoria na razie nie istnieje. Jest dopiero zamysł, zeby taką teorię skonstruować, z czego ich czytelnik nie musi sobie zdawać sprawy.

Nazywanie próżni kwantowej "czymś" jest albo poważnym nadużyciem, albo prostym błędem wynikającym z pułapki umysłu zafiksowanego by każde dualistyczne pojęcie etykietować jako coś. Na tej zasadzie NIC to też jest COŚ, a pytanie klasyka 'dlaczego istnieje raczej coś niż nic" równowarte jest pytanie 'dlaczego raczej COŚ niż COŚ'. Przy okazji, samo to pytanie już w pierwszym słowie 'dlaczego' zawiera sugestię istnienia związku przyczynowo-skutkowego, zaś ta jednoznacznie plasuje całe rozważanie w czasie liniowym, do której to interpretacji jesteśmy przywiązani jak wół do pługa. Co jednak kiedy wyeliminujemy czas? Co jeśli go nie ma albo najzwyczajniej w świecie nie było w chwili zero? Wtedy pytanie 'dlaczego?' traci sens, bardzo mi przykro. +++ Ja wiem, nowy trend w teologii dla prostaczków będzie taki, że ktoś musiał stworzyć tę próżnię czy to nic i że to musiał być Pan Bóg, ten ze Starego Testamentu oczywiście. Upór maniaka z jakim kościół i jego teologia kurczowo trzyma się tezy o istnieniu boskiej siły sprawczej z jednej strony jest zrozumiały - przecież to fundament tej religii. Z drugiej strony mając w pamięci podobne [i zakończone spektakularnymi klęskami] starania kościoła w kwestii na przykład elementarnej budowy wszechświata [Układ Słoneczny] czy ewolucji gatunków można po pierwsze zauważyć dramatyczny bezwład i niedostatek już nie rozumu, a zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego u teologów, po drugie spodziewać się równie dotkliwej porażki i w tym przypadku. +++ "Istnieje Bóg, ponieważ Jego istnienie jest logicznie możliwe" - to moim zdaniem kompletnie nielogiczne stwierdzenie, jako że stworzony przez teologów całkowicie absurdalny i już z ich definicji nieopisywalny Bóg o którym x. JP pisze to zjawisko spoza tego świata, także poza jego logiką - więc przywoływanie logiki jako argumentu za jego istnieniem to jak próba łączenia ognia i wody, mówiąc prościej - bajań i nauki. "Bóg jest wszechmocny i wszechobecny" - fajnie brzmi, ale w żaden sposób nie stanowi ani o prawdziwości istnienia owego bytu, ani tym bardziej o jego cechach. Idem per idem, ignotum per ignotum, petitio per principii, circulus vitiosus i Bóg wie jakie jeszcze zgrane i wyświechtane pseudoargumenty nałogowych udowodniaczy Boga od egipskich kapłanów z epoki faraonów począwszy. +++ Na koniec warto zauważyć, że na swoje nieszczęście kościół wybrał sobie model Boga osobowego, ba - wręcz trójosobowego żeby nie było za prosto - na dodatek zupełnie niepotrzebnie i infantylnie powiązał go z wizerunkiem brodatego staruszka - i od tej wizualizacji, od tego superhumbugu do nauki odległości są już naprawdę więcej niż kosmiczne. No ale cóż, kościół nie może uznać, że Bóg - to Natura. Albo Matematyka. Albo Prawa Przyrody. Cały misternie od dwóch tysięcy lat budowany gmach tej firmy musiałby runąć - i to jest chyba najważniejszy argument, by się kurczowo trzymać tej muzealnej koncepcji Boga urządzającego pogaduszki z Żydami czy zsyłającego na świat swego syna - nie syna na śmierć, wszechmocnego a jednocześnie bezwolnego wobec niejakiego Szatana itepe. Kościół w tym względzie stał się zakładnikiem bzdur i fantasmagorii, jakie sam płodził przez wieki naprawdę ciemne. +++ X. Prusak z pewnością dobrze zna nieosobowe koncepcje Bytu, nie wydumane przez natchnionych nie wiadomo czym myślicieli i myśliwych, ale wynikające z Doświadczenia. Zna pojęcie Pustki czy iluzyjności tego, co uważamy za rzeczywistość. Byłoby moim zdaniem na miejscu wskazać przy okazji, jak - o dziwo - owe liczące kilka tysięcy lat tradycje duchowe przystają do najnowszych osiągnięć nauki. Tu należy szukać punktów wspólnych nauki i duchowości. Podejście Dalajlamy i innych przedstawicieli buddyzmu do badań naukowych i ich współpraca z naukowcami winny być inspiracją i przykładem dla chrześcijan. Niestety najwyraźniej nie jest. Kościół zwyczajnie BOI SIĘ NAUKI bo ta już wielkrotnie go kompromitowała. +++ Wierzącym paliwa do ognia ich wiary życzę, proszę jednak dokładać z umiarem by nie skopcić sobie Rozumu, tego ponoć wielkiego dla Człowieka daru od Boga.

Co prawda ks.prof.M. Heller mówi,ze Kościół się nie boi,że Bóg jest matematykiem,że ewolucja to Jego /Boga/ sposób działania ale Kościół/ szczególnie w Polsce/ jakoś cicho to znosi a wielu katolickich filozofów zarzuca rzeczonemu błędy metodologiczne /prof.K.Jodkowski /.

Jeżeli Bóg nie istnieje to NIC = COŚ lub 0 = 1.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]