Bóg twój tobą się raduje

Pod karą grzechu ciężkiego katolik ma obowiązek – tu cytat z pięciu przykazań kościelnych: „W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy Świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
Czyta się kilka minut
o. Wacław Oszajca /
o. Wacław Oszajca /

Przynajmniej raz w roku przystąpić do Sakramentu Pokuty. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”.

Przerażające! Przecież Bóg przez proroka Izajasza tak mówi do swego ludu: „Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy poślubi ciebie. I jak pan młody cieszy się panną młodą, tak twój Bóg będzie radował się tobą”. W duchu tej wypowiedzi przyjrzyjmy się przywołanym przykazaniom. Co zobaczymy? Żono, mężu, masz obowiązek w każdą niedzielę i święta być w domu i uczestniczyć w rodzinnym obiedzie, jak też „powstrzymać się od prac niekoniecznych”. „Przynajmniej raz w roku” odwiedzić swoich rodziców i szczerze z nimi, jak też ze współmałżonkiem i dziećmi, porozmawiać. Nie szaleć za bardzo, i czasami nawet wesprzeć jakiegoś biedaka. Ale przede wszystkim „troszczyć się o potrzeby” swoje i rodziny. Co do podatków, to też, oczywiście...

Cały ten zabieg można by jednak skwitować porzekadłem: „lepszy rydz niż nic”. Skoro już nie ma miłości, to niech przynajmniej będzie obowiązek. Gdy nie ma zaufania, niech przynajmniej strach powściąga nasze nieludzkie zapędy. Tyle że w świecie budowanym wyłącznie na obowiązku, nakazach i zakazach, na nieustannym dochodzeniu, kto i jak zawinił oraz jaką za to wymierzyć karę, żyć po ludzku się nie da. Najpiękniejsze, co może się nam przydarzyć, przydarza się w świecie budowanym na innych podwalinach.

Pewnego razu Jezusa z apostołami i Matką zaproszono na wesele. W pewnym momencie Matka Jezusa zauważyła, że zaczyna brakować, czy może całkiem zabrakło, wina. Zwróciła się więc do Jezusa: „Nie mają wina”. Co się dalej działo, dobrze wiemy. Jezus zaradził nieszczęściu, uratował ludzką radość przed zniszczeniem. Jan Ewangelista mówi, że ten fakt był pierwszym znakiem, dzięki któremu uczniowie uwierzyli Jezusowi. Potem spotykamy Jezusa, chyba najczęściej, na różnego rodzaju przyjęciach i ucztach, łącznie z Ostatnią Wieczerzą i z posiłkiem, już po śmierci, nad brzegiem Jeziora Galilejskiego. Nie bez powodu zarzucano Mu, że jest niewybrednym żarłokiem i pijakiem, bo nieraz widziano Go w towarzystwie nazbyt podejrzanym.

Widać Jezus lubił takie towarzystwo. Z takimi ludźmi nie obcuje się z obowiązku, ale z innego powodu – z potrzeby serca. Gdyby było inaczej, Jezus, a tym samym Bóg, za wierność temu nieszczęsnemu towarzystwu nie płaciłby najwyższej ceny – nie byłoby Golgoty. To tam Jezusowe zapewnienia o miłości do nas, jak też Jego nadzwyczajne znaki, znalazły potwierdzenie, ponieważ to życie weryfikuje słowa i cuda. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2016